#k0lsz

Zastanawia mnie, jak to jest...

Gdy mówi się o zaostrzeniu kary za przerwanie mszy świętej lub obrażaniu wiary katolickiej, to jest larum w niektórych środowiskach: „Ajoj! Mordują wolność słowa. Wezwijcie Pamelę Anderson!”. Następnie te same środowiska wysuwają postulaty, aby wprowadzić jak na zachodzie kary za „mowę nienawiści”. Czyli powiesz „pedał” – płacisz bardzo wysoką karę. W Niemczech to jest chyba z kilka tysięcy euro.

Nie mogę tej hipokryzji zrozumieć. Trzeba się zdecydować. Albo wszyscy wszystkich mogą obrażać, albo nikt nikogo.

Wydaje mi się, że opcja pierwsza jest lepsza. Bo człowiek musi się czasem wygadać.
Natomiast jeżeli te środowiska pragną być ochraniane przez policję na swoich spędach równości, to chyba powinni popierać też ochronę innych na ichnich spędach. Budzi to mój niesmak, że ktoś, kto próbuje przedstawiać swoje poglądy jako nowoczesne, jest pełen sprzeczności. Nowoczesne powinno być chyba lepsze, a nie brzmieć jak po prostu wyliczanka tego, co ja chcę, nie licząc się z innymi.

Nie daję wiary, że taki pogląd reprezentują młodzi, wykształceni ludzie z większych miast. Przecież nie mogą to być aż takie pustaki?
Nie czuję też, abym komuś szkodził tylko dlatego, że pójdę do kościoła się pomodlić czy na mszę, żeby aż trzeba było mi to zniszczyć i podeptać.
ms0nobody Odpowiedz

Nasuwa mi się kilka pytań.
Jaki był powód przerwania mszy?
Dlaczego samo przerwanie mszy stawiasz na równi z obrażaniem i wyzywaniem ludzi o innych orientacjach?
Na czym konkretnie polega to obrażanie wiary katolickiej?
Bo o obrażaniu homoseksualistów piszesz wprost, a o swojej religii już tylko ogólnikami, więc ciężko cokolwiek stwierdzić.
Ostatnio widziałam, że ktoś stwierdził, że stwierdzenie "jeżu ufam tobie" obraża jego uczucia religijne, dlatego pytam.
Jeśli nazywasz ludzi hipokrytami, to podaj konkretne przykłady, aby dało się zweryfikować, czy faktycznie występuje tu hipokryzja.

Odpowiedzi (2)
bazienka Odpowiedz

mnie rozwala hipokryzja kk, obraza uczuc religijnych itp, podczas gdy katolicy tak zwani obgaduja i obrazaja kazdego innego na potege
plus kara za przerwanie mszy, ale jak mi lezie procesja pod blokiem czy budza mnie dzwony o 6 rano, to nie moge powiedziec nic

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#ZdeYh

Mam problem z bliską mi przyjaciółką i potrzebuję kogoś, kto powie na głos jaką ma opinię.

Znamy się już od ponad roku, razem pracujemy i złapaliśmy razem świetny kontakt. Dwa miesiące temu Martyna skończyła trzyletni związek, który mocno przeżywała, przyszła z tym właśnie do mnie, co mocno doceniłem i starałem się nie zawieść jej oczekiwań. Po pewnym czasie zbliżyliśmy się do siebie za bardzo jak na przyjaciół... Na początku Martyna chciała nic zobowiązującego, bo jest bardzo otwartą osobą, a ja byłem gotów na związek. Uważam, że dialog jest najważniejszy, więc pogadaliśmy o tym wprost, z mojej inicjatywy. Stanęło na przyjaźni z plusem i nic więcej. Nie miałem z tym dużego problemu, szanuję decyzję drugiej osoby. W zeszłym tygodniu jednak coś się zmieniło, Martyna zapytała, czy nadal byłbym zainteresowany wspólnym związkiem. Odpowiedziałem twierdząco, mimo wad, które zauważyłem przy wspólnym spędzaniu czasu (od słabej samooceny do szantaży emocjonalnych). Wcześniej jak luźno gadaliśmy o moich związkach, to stwierdziła, że byłbym dla niej za dobry.
I tu przechodzimy do teraźniejszości – po stwierdzeniu, że będziemy razem, następnego dnia miałem planowane od dłuższego czasu wakacje, na które po prostu nie mogłem nie pojechać. Aktualnie jestem na wakacjach i dostałem wiadomość od Martyny, że była na imprezie i „źle z kimś skończyła”, pod kontekstem dosyć jednoznacznym. Po prostu zostałem zdradzony.

Martyna twierdzi, że się nic nie stało, bo razem będziemy dopiero jak wrócę... no ręce mi opadają. Chciałbym się z tego wycofać, ale boli i wiem, że aktualnie Martyna ma tylko mnie, a ja się za bardzo przejmuję ludźmi, niestety swoim kosztem.
oldhighhat Odpowiedz

dostałeś ostatnią szansę od losu, aby się w to nie pakować i nie robić sobie krzywdy, a ty się jeszcze zastanawiasz.

lesio Odpowiedz

Czyli nie jesteście w związku, złożyła ci tylko propozycję. Oczywiście masz prawo odmówić, jeśli uważasz, że jest z natury puszczalska. A może nawet powinieneś, bo ten SMS po prostu kolejny szantaż z jej strony liczący na twoje dobre serce.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#76FTo

Mam 15 lat... Ostatnio śniło mi się, że gonił mnie wielki kurczak, ponieważ pozwoliłam mojej rodzinie zjeść kotlety, więc on chciał mnie zjeść w ramach rekompensaty za stracone rodzeństwo...

Za mięsem ogólnie średnio przepadałam, ale teraz to chyba już je całkowicie odstawię :/
Velasco Odpowiedz

Zioło powinieneś odstawić, a nie mięso.

Odpowiedzi (3)
radiant Odpowiedz

To będzie Ci się śnić, że goni Cię wielka marchewka.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#Nla4Z

Zauważyłem, że moje wyznanie (#eswVd) dotyczące postanowienia sprzed lat w przedmiocie niezakładania rodziny po ukończeniu 35. roku życia spotkało się z interesującymi komentarzami, stąd też postanowiłem się do nich odnieść, tak „ad vocem”.

1. Niektórzy popełniają zasadniczy błąd, mierząc innych swoją miarą. Nikt bowiem nie wie, kto siedzi po drugiej stronie i z jakimi problemami się zmaga. Przykładanie siebie jako „wzorca” nie jest więc rozwiązaniem, ponieważ ktoś inny może się w jego granicach zwyczajnie nie mieścić.

2. Jestem introwertykiem i samotnikiem, który najlepiej czuje się w swoim towarzystwie. Nie potrzebuję często spotkań ze znajomymi, wyjść na imprezy itp.

3. Tak się składa, że kiedy się urodziłem, mój ojciec miał 43 lata. Jego stan zdrowia wiązał się już z pewnymi ograniczeniami. Dziś ma 78 lat i zmaga się z dość poważnymi problemami, w czym staram się mu pomagać, jak tylko mogę.

4. Mój stan zdrowia też nie jest idealny i wiem, że wychowanie dziecka byłoby dla mnie niemałym wyzwaniem. A ja jestem przeciwnikiem tego, aby kogokolwiek męczyć – siebie i kogoś.

5. Moja młodość upłynęła pod znakiem nauki. Mając 14 lat, przygotowałem plan na swoją dalszą edukację i konsekwentnie go realizowałem, aż udało mi się osiągnąć więcej, niż wówczas założyłem. Uczyłem się do 30. roku życia, przechodząc przez kolejne etapy, w związku z czym też nie miałem za bardzo czasu na to, aby zająć się poszukiwaniami tzw. drugiej połówki.

6. Ktoś uznał mieszkanie z rodzicami za wygodnictwo. Cóż, osobiście znam osoby, które mieszkają z rodzicami czy teściami mając nawet po 60 lat. W moim przypadku jest tak, że nie tylko jest taniej, ale również sporo pomagam w domu. W mojej rodzinie nikt nikomu niczego nie wylicza – ani moi rodzice mnie, ani ja im. A ja z całą pewnością nie zamierzam brać kredytu na całe życie, ponieważ mam zupełnie inne plany i potrzeby.

7. Ktoś zapytał, czy kupiłem już trumnę. Otóż nie, ale miejsce na cmentarzu już mam i polecam innym o to zadbać, ponieważ taniej na pewno nie będzie.

8. Mam całkiem sporo planów na przyszłość. Za jakiś czas zamierzam rozpocząć wykonywanie mojego zawodu, do czego tyle lat się przygotowywałem (obecnie zarabiam w inny sposób), co też wiąże się z pewnymi wydatkami, zorganizować jakieś akcje integrujące lokalną społeczność, inicjatywy charytatywne i edukacyjne. Uważam, że dość dużo dostałem, jeśli chodzi o zdolności, i chciałbym się tym podzielić.

Dziękuję wszystkim za dyskusję, która rozgorzała pod moim wpisem.
lesio Odpowiedz

Powtarzam zatem, że nie widzę powodu, dlaczego ktoś miałby cię za tę decyzję chwalić lub ganić. Nie chcesz mieć rodziny, to nie miej, ale nie obwieszczaj tego całemu światu, ludzie naprawdę mają ważniejsze sprawy na głowie niż twoja pula genetyczna.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#9GAH1

Kocham swoją partnerkę, jesteśmy razem trochę ponad rok, na początku nie było łatwo z powodu mojej zazdrości o jej przeszłość, ale teraz jest dobrze, nikt mnie tak nie rozśmiesza jak ona, podróżujemy, miło spędzamy czas.

Nasza historia zaczęła się od spotkania na aplikacji randkowej, ona musiała izolować się przez dwa lata z powodu Covida i chorej cioci, z którą mieszkała, a teraz szukała kogoś, z kim mogłaby się dobrze zabawić. Ja wtedy dopiero co wyszedłem z poważnego związku, 5 lat razem, i też chciałem się tylko dobrze bawić. Ale los chciał, że spodobaliśmy się sobie na bardziej niż tylko fizycznym stopniu i staliśmy się parą. Problem w tym, że ona seksualnie przeżyła każdą fantazję pod słońcem zanim się spotkaliśmy i teraz nawet przy mnie próbuje czy to zaprosić inną kobietę do naszego łóżka, czy na orgię, ale mówi, że hamuje ją jej uczucie do mnie i miłość, którą czuję. Jeden krok do przodu, jeden do tyłu, i to tak od kilku miesięcy.

Ja zbliżam się do 30 lat i chciałbym kiedyś założyć rodzinę, kupić dom z ogródkiem itd. Czuję, że nie będę gotowy tego zrobić, jeżeli sam nie przeżyję tego, co planowałem przeżyć seksualnie zanim ją spotkałem. Chciałem po prostu żyć i się dobrze zabawić przez kilka lat zanim zacznę „poważne” życie. Boję się, że jeżeli wszystko czego chcę doświadczyć lub chociaż część tego, co chcę doświadczyć się nie wydarzy, to w przyszłości będę nieszczęśliwy lub, co gorsze, będę zdradzał partnerkę. Już teraz myślę o rzeczach, które nigdy mi nawet do głowy nie przyszły, kiedy byłem z poprzednią partnerką. Ale także poprzednia partnerka nie mówiła każdemu o tym, co dokonywała w łóżku, a więc te myśli nigdy wcześniej w mojej głowie się nie pojawiły.
karlitoska Odpowiedz

Z tego co piszesz to oboje macie potrzebę realizowania się w łóżku z dodatkowymi partnerami i chęć założenia rodziny. Szczerze? Uważam, że jeśli jesteście świadomymi ludźmi to jedno drugiego nie wyklucza. Swingersi też mają dzieci - przecież ich nie wprowadzamy w nasze życie seksualne. W dzień można iść do babci na urodziny i być porządnym ojcem i mężem, a wieczorem zabawić się we trzech. To jest tylko wasza sprawa i strefa komfortu. Nie rozumiem czemu więc nie możesz eksperymentować z przyszłą matką swoich dzieci, tym bardziej, że ona też tego chce.

jarzyna Odpowiedz

Uzależniasz swoje przyszłe szczęście od wypróbowania konfiguracji łóżkowych z innymi kobietami/facetami, w trójkątach? Kolego, jeśli ona się chce ustatkować i ty też, to nie wciągaj jej ani siebie w takie konfiguracje. Przecież to z nią masz budować swoją przyszłość - jeśli tej przyszłości oboje chcecie - a nie z innymi dziewczynami w waszym łóżku razem, no prosze cie...
Nie obraź się, ale jeśli obawiasz się, że w przyszłości będziesz ją zdradzał, bo się jeszcze seksualnie nie wyżyłeś z innymi kobietami, to jesteś jeszcze dzieciakiem a nie facetem. Zastanów się, czy kierują tobą fantazje i hormony - i czy to one decydują o twoim szczęściu - że się nie możesz powstrzymać przed "spróbowaniem", czy umiesz decydować i brać odpowiedzialność sam za siebie?
A tak w ogóle to robisz sobie krzywdę - ilość dopaminy, serotoniny, jaka ci się będzie wydzielać podczas eksperymentów seksualnych "w innych konfiguracjach" zeżre ci mózg jak narkotyk - uzależnisz się od doznań bardzo szybko i wysadzisz sobie w kosmos późniejszy związek z jedną partnerką.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#3hktd

Dlaczego odeszłam od kościoła.
Moje wyznanie nie ma na celu krytyki kościoła katolickiego – to chcę zaznaczyć, to tylko moja historia. A niestety nie mogę jej opowiedzieć rodzinie czy znajomym. Może wstyd mnie powstrzymuje, na wiem sama.

Od zawsze moja rodzina była głęboko wierząca, mszę święte co niedziela itd. Gdy wyjechałam na studia, to trochę zaniedbałam sferę duchową.

I tak przyszedł maj, moja siostrzeńca przystępowała do pierwszej komunii świętej. Wielka sprawa i związku z tym poszłam do spowiedzi. Spowiadał młody ksiądz, gdy doszło do formułki kiedy ostatnio się spowiadałam, a moja odpowiedź była, że ponad pół roku temu, czyli tuż przed Bożym Narodzeniem, to ksiądz do mnie rzucił, że sobie chyba żartuję. Czy chcę przystąpić do komunii świętej tylko dlatego, że rodzina patrzy itd. Płakać mi się chciało i bym wyszła, ale nie chciałam robić sceny, zwłaszcza w dniu siostrzenicy. Poczułam się jak jakaś morderczyni czy jeszcze gorzej. Dotrwałam do końca spowiedzi, nawet nie czekając na rozgrzeszenie, tylko marząc o odejściu od konfesjonału.
Po wszystkim nawet nie przystąpiłam do komunii i już od ośmiu lat nie poszłam do kościoła.

Zdaję sobie sprawę, że jeden ksiądz nie świadczy o całym kościele, ale gdy przypomnę sobie co wtedy czułam, cały ten wstyd, zażenowanie i strach... Nigdy nie chcę się już tak czuć.
Dlatego już nie chodzę do kościoła.
lesio Odpowiedz

Pytanie po co w ogóle przystępowałaś do tej spowiedzi i komunii? Bo jesteś chrzestną?

Ja na komunii córki od razu zapowiedziałem, że nie zrobię ani jednego ani drugiego i nikt problemu nie robił.

jarzyna Odpowiedz

Kochana F., ten ksiądz nie powinien tak reagować. Może był młody, niedoświadczony i zareagował lękiem który się ujawnił w jego zdenerwowaniu. Zobacz że kiedy Piotr wyparł się Jezusa i spotkał się z Nim, to nie dostał tekstem "dlaczego się mnie wyparłeś" ani "czemu tak późno", tylko Pan Jezus zapytał Piotra o miłość. Pan Bóg przebacza grzechy dlatego że jest dobry i nie robi przy tym żadnych wyrzutów.
Tak samo - jak idziesz do spowiedzi, to nie ważne czy minął miesiąc, pół roku, czy 8 lat - powinnaś usłyszeć 'dobrze że przychodzisz, cieszę się że tu jesteś' - bo to świadczy o tym, że chcesz się zmienić, coś poprawić, utrzymać więź która się zgubiła, jak sama piszesz. To nie jest miejsce na robienie komuś wyrzutów dlaczego ktoś nie chodził co miesiąc i czekał aż pół roku. Może potrzebował czekać, może miał kryzys, może się czegoś bał, miał gorszy czas itd.
Ale nawet pomimo że na takiego frustrata trafiłaś, to nie odwracaj się do Pana Boga plecami. Dla Pana Boga nie jest problemem ani twoja spowiedź po pół roku, ani twoje 8 lat nie bycia w kościele od tamtego czasu - wróć do niego, pójdź do spowiedzi i nie bój się. Miłość Pana Boga do Ciebie jest większa niż wszystkie grzechy, jakiekolwiek by nie były (w to wlicza się też 8 lat "niechodzenia" do kościoła). Wracaj i to szybko - bez Ciebie to nie to samo co z Tobą ;)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#V3Whq

Hej, chciałabym opisać Wam problem, z którym się borykam od jakiegoś czasu.

Mam 16 lat, w tym roku skończę 17. Trochę ponad dwa lata temu straciłam mamę. Bardzo to z tatą przeżyliśmy, zresztą przeżywamy do dzisiaj, choć każdy na swój sposób się z tym pogodził. Tata nie związał się z inną kobietą, tak że mieszkamy tylko we dwójkę. Po śmieci mamy tata zaczął bardziej interesować się moim życiem i spędzać ze mną coraz więcej czasu. Ja też tego potrzebowałam, bo bardzo brakowało mi mamy. Stał się dużo bardziej czuły i wrażliwy w stosunku do mnie. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, a nawet mi to odpowiadało. Jednak od kilku miesięcy coś zaczęło mnie niepokoić. Tata ciągle mnie komplementuje, przytula, mówi, że mnie kocha, że przypominam mu mamę. A ja czasami się czuję, jakby nie przytulał mnie tak, jak przytula się córkę, tylko tak, jak przytula się dziewczynę. Słysząc komplementy, czuję się tak samo. Oczywiście tata nigdy nie zrobił nic, co byłoby naruszeniem mojej intymności, to dobry człowiek i ojciec. Nie chcę go zranić głupimi oskarżeniami, dlatego piszę o tym tylko tutaj.
Aura90 Odpowiedz

Jeżeli jest dobrym tatą, to myślę, że po prostu próbuje w ten sposób złagodzić Twoją stratę. Być może dawniej to mama Cię komplementowała i była dla Ciebie ostoją, a teraz tata teraz próbuje - być może nieudolnie - Ci ją zastąpić. Zwłaszcza, że 17 lat, to dość ciężki wiek - niby już jesteś prawie dorosła, a tak naprawdę w środku wciąż siedzi dziecko, którego psychika nadal się jeszcze kształtuje i każde traumatyczne przeżycie może się mocno odbić na późniejszym życiu. A utrata matki boli w każdym wieku.
Ponadto może też być tak, że Ty lepiej poradziłaś sobie z żałobą, niż Twój tata. Być może on tylko udaje silnego, żeby Cię wspierać, ponieważ jest Twoim rodzicem i to jego obowiązek; a tak naprawdę w środku jest rozwalony na milion kawałków i to on desperacko potrzebuje pocieszenia, tym samym nadgorliwa czułość może być formą jego terapii dla samego siebie. Może nawet nie być świadomy, że jest to dla Ciebie odczuwalne.
Sprawa jest niezwykle delikatna, spróbuj na spokojnie z nim pogadać. Zapytaj jak się czuje, porozmawiajcie o swoich odczuciach po śmierci mamy, o tym co Wam pomaga w uporaniu się ze stratą, czego Wam najbardziej brakuje. Być może w tym wszystkim tak bardzo skupił się na chronieniu Ciebie, że totalnie zaniedbał swoje potrzeby emocjonalne i teraz to wszystko zaczyna się kumulować. Powodzenia! :)

ButternutAngel Odpowiedz

Skoro mówisz że jest dobrym ojcem, pewnie po prostu źle interpretujesz jego zachowanie. Zgadzam się z komentarzem Aury.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#8DVDZ

Od dziecka fascynują mnie osoby niewidome, zwłaszcza niewidome od urodzenia. Fascynują i przerażają zarazem. Sam mam wadę wzroku, więc mogę na starość tak skończyć. Chociaż raczej zdecyduję się samodzielnie odejść z tego świata.

Kojarzycie taki film „Zatoichi” o ślepym samuraju? Kiedy byłem dzieciakiem, oglądałem coś podobnego na kasecie, tylko zamiast Japończyka był amerykański marines, który ociemniał na wojnie, został mistrzem sztuk walki i rozwalał w pojedynkę całą mafię.

Nie miałem nigdy kontaktu z rzeczywistym niewidomym, a są wśród nich osoby, które biegają maratony, jeżdżą na rowerze, wchodzą na szczyty, a także prowadzą normalną korespondencję z użyciem oprogramowania do zamiany tekstu na mowę i odwrotnie. I to wszystko przy niepełnosprawności powszechnie uważanej za najgorszą (zaraz po paraliżu czterokończynowym).
nevada36 Odpowiedz

Ten film to "ślepa furia" z Rutgerem Hauerem w roli głównej.

Pauliniara Odpowiedz

Jestem niewidoma od urodzenia i właśnie czytam to wyznanie w ramach przerwy podczas przygotowywania się na egzamin wstępny na magisterkę. Pozdrawiam :)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#bvxW0

Jakieś ponad pół roku temu poznałem dziewczynę na imprezie z dawnej pracy, wtedy miała faceta. Po jakichś 3 miesiącach sama do mnie napisała, popisaliśmy i dowiedziałem się, ze jest aktualnie sama, w końcu doszło do spotkania. W dość krótkim czasie coś zaiskrzyło miedzy nami i jesteśmy razem już niecałe 3 miesiące. Pracuję za granicą (co jest trochę istotne w tej historii), w końcu stwierdziłem, że co mi szkodzi, zjadę do Polski na dłużej (aktualnie jestem na zwolnieniu lekarskim i mam zamiar zrezygnować z tej pracy i przeprowadzić się do Polski), więc mieszkam u niej od jakichś 2 tygodni. Miesiąc temu coś mnie podkusiło, aby sprawdzić jej telefon (wiem, prywatna rzecz, nie powinienem). Wyczytałem tam dosyć ciekawą rozmowę z „kolegą z pracy” – on do niej sprośne wiadomości, ona nie raz go zapraszała do siebie, ale koleś zawsze znalazł jakieś wytłumaczenie. Odbyłem z nią na ten temat rozmowę (bardziej kłótnię) i niby wszystko było okej. Od kiedy zamieszkałem u niej zauważyłem, iż cały czas z kimś pisze (i nawet zmieniła hasło), cały czas ma do mnie jakieś pretensje, niby mówi mi, że mnie kocha, ale zawsze coś...
Dodam jeszcze, że ma dziecko, które pokochałem jak swoje i widzę, że ono mnie również (wszędzie tylko wujek i wujek <3).

Generalnie nie wiem co robić, te pretensje/kłótnie i w dodatku te wiadomości doprowadzają mnie powoli do załamania. Kocham ich oboje, ale jestem w czarnej du... i nie wiem co mam począć dalej. Chciałbym, aby z tego było coś poważniejszego, no ale...
lesio Odpowiedz

Zastanawia mnie, czy i jak możesz tak sobie wyjechać do innego kraju, będąc na zwolnieniu. Gdyby to było w drugą stronę, to musiałbyś się gęsto tłumaczyć przed ZUS.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#0kbJD

Mam 35 lat i kryzys wieku średniego. Z jednej strony wiem, że miałam intensywne życie – koncerty, festiwale, rozwód, dwa poronienia, szczęśliwe narodziny córy, po wielu staraniach dobra praca, cudowny partner, ludzie, którzy mnie kochają, ludzie, którzy mnie nienawidzą. Depresja, samoakceptacja. Wiem, że przeżyłam więcej niż niektórzy moi rówieśnicy, ale gdzieś czuję niedosyt. Chcę mieć znowu 20 lat, poczuć wolność, brak ograniczeń, spać po hostelach/namiotach, być na koncertach, tańczyć do rana na festiwalach. Z jednej strony kocham moje obecne życie, ale nie mogę pozbyć się uczucia, że najlepsze lata są już za mną...
ms0nobody Odpowiedz

Mam 30+ lat, spie pod namiotami, chodze na koncerty i festiwale, a jak mam ochote, to i tancze do rana. Mam tez stala i dobra prace, dom, przyjaciol i zwierzeta. Nie widze powodu, zeby jedno mialo kolidowac z drugim.

Odpowiedzi (5)
JMoriarty Odpowiedz

Możesz mieć 35 lat i robić te wszystkie rzeczy 🤷‍♂️

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie