#0aSCX

Razem z moim kolegą trenowaliśmy razem w sekcji w badmintona, jeździliśmy razem na turnieje czy obozy przygotowawcze. Jak co roku, tak i w tamte wakacje, a było to 10 lat temu, wojewódzki związek powołał kadrę naszego regionu na zgrupowanie, do której obaj się dostaliśmy. Muszę dodać, że w kadrze tej byli zawodnicy i zawodniczki z bardzo różnego przedziału wiekowego - od 9-letnich dzieciaków po nas, 17-letnich chłopaków.

Szybko zaznajomiliśmy się z innymi zawodnikami, którzy również trafili tam na zgrupowanie. Tak mi się przynajmniej wydawało. Mi się z nimi świetnie spędzało czas, dobrze się bawiliśmy. Natomiast mój kolega - nazwijmy go Filip - wydawał się nie być tym zachwycony. Zawsze był cichy i bardzo spokojny, czasem trochę wycofany, wyalienowany. Teraz pokazywał w pełni swój cichy charakter. Nie bawiło go spędzanie z nami czasu. Znalazł sobie inne towarzystwo - spędzał czas z 10- i 11-letnimi dziewczynkami z kadry naszego regionu. Nie powiem, myślałem, że zdurniał, ale zostawiłem go w spokoju. Filip zaczął z nimi spędzać coraz więcej czasu, szczególnie z 10-letnią Zuzią. Schodzili razem na posiłki, siedzieli wieczorami razem, nawet rozgrzewkę robili wspólnie. Nie wyglądało to normalnie - 17-letni chłop i mała, siedem lat młodsza dziewczynka, a wyglądali razem nie do końca jako tylko znajomi z obozu...
 
Po tygodniu zgrupowania przeżyłem lekkie rozbawienie, a zarazem szok - Filip i Zuzia niby zostali parą. Na początku mu nie uwierzyłem, gdy mi o tym powiedział, ale okazało się to prawdą. Gdy już się to rozniosło wszyscy uznali go za wariata i pedofila, mimo że wcześniej mimo swojego cichego usposobienia był raczej lubianą osobą. Nawet trener zaczął patrzeć na niego mniej przychylnie. Wbrew temu co myślałem nie oddalili się od siebie zaraz po tym, jak ta afera się rozkręciła. Wytrwali razem do końca obozu. Co się działo później nie wiem, bo zmieniłem całkowicie otoczenie, przeprowadziłem się.

Z Filipem utrzymywałem kontakt, ale wolałem nie poruszać tego tematu. Dziś natomiast dostałem list - zaproszenie na ślub Filipa i Zuzi. On 27 lat, ona 20. Szok i niedowierzanie. Po dokładnym wypytaniu okazało się, że przez te 10 lat wytrwali ze sobą, nawet gdy Zuzia przechodziła "trudny okres dojrzewania" ich miłość wytrzymała. To jednak zbzikowane uczucie :-D

#639dn

Kojarzycie memy z Nosaczem Januszem, gdzie przeszkadza Pioterowi w nauce zdalnej? Nie sądziłem, że podobna sytuacja wydarzy się w moim życiu.

Dostałem propozycję pracy w pewnej korporacji - ze względu na pandemię rozmowa kwalifikacyjna miała się odbyć zdalnie przez internet. Zależało mi na dostaniu tej posady, bo to byłaby moja pierwsza poważna praca, więc bardzo solidnie zacząłem się do niej przygotowywać. Muszę też powiedzieć, że mam troszkę nadopiekuńczą mamę, z którą nadal mieszkam (mam 21 lat...). Mama widziała jak ciężko pracowałem, żeby przygotować się do rozmowy rekrutacyjnej i wypaść jak najlepiej.

Nadszedł dzień rozmowy - wszystko szło fajnie, pani z którą rozmawiałem, okazała się bardzo miłą osobą, żartobliwą, ogólnie atmosfera była bardzo luźna. I nagle w pewnym momencie do mojego pokoju wchodzi moja mama... Podeszła do mojego laptopa i kulturalnie przedstawiła się pani, z którą rozmawiałem. Starałem się jak najłagodniej powiedzieć mamie, żeby sobie poszła, bo wszystko zepsuje, ale mama zaczęła prosić panią rekruterkę, żeby zatrudniła jej synka, bo jej synek to dobry chłopiec i że on sobie ze wszystkim poradzi i zaczęła opowiadać, jakim to ja orłem w podstawówce nie byłem i jak inne dzieci ze mnie zawsze przykład brały. Po 15 minutach mama w końcu przestała mówić i jak gdyby nigdy nic pożegnała się i wyszła z pokoju. Zrobiłem się cały czerwony z powodu tej niezręcznej sytuacji i zacząłem przepraszać rekruterkę. Ale pani tylko się uśmiechnęła i powiedziała, że mam bardzo miłą mamę.

Niesmak po tej rozmowie miałem jeszcze przez długi czas, a mama do tej pory nie zdała sobie sprawy, że przez nią wyszedłem na maminsynka.

PS: Pracę dostałem :)

#N7X6Y

Parę dni temu zostałem dotkliwie pogryziony przez psa mojej dziewczyny. Uprawialiśmy seks, pierwszy raz. Nie zdawałem sobie sprawy, że niewiasta z natury spokojna i cicha, potrafi w momencie szczytowania drzeć się niczym torturowana przez Torquemadę czarownica.

Rufus, bullterier mojej wybranki, też nie zdawał sobie z tego sprawy i uznał, że krzywdzę jego panią, więc wbiegł do sypialni i w chwili, kiedy przeżywałem orgazm, wgryzł mi się w tyłek. Przez dobrych kilka minut nie chciał puścić. Kiedy udało się nakłonić Rufusa do zwolnienia uścisku, od razu pojechałem na pogotowie. Mam na dupie osiem szwów i przez najbliższe dwa tygodnie nie będę mógł siadać ani spać na plecach. To naprawdę wysoka kara za udany seks...

#aqRQc

Parę miesięcy temu zerwała ze mną dziewczyna. Mój najlepszy przyjaciel stanął na wysokości zadania i wyciągnął mnie do baru, aby zapić smutki. Jako że zapijanie skończyło się w środku nocy, a ja nie miałem już autobusu do domu, to wybrałem się spać do niego. Łóżko miał jedno, ale spoko, położyliśmy się razem.

Przebudziłem się nad ranem, jeszcze pijany. Leżał odwrócony do mnie plecami, a ja przyzwyczajony do spania z dziewczyną niewiele myśląc wtuliłem się w niego, ręką zacząłem gładzić po brzuchu i zjeżdżać niżej. Zorientowałem się, że to nie moja dziewczyna w chwili, gdy moja ręka natrafiła w jego majtkach na jego przyrodzenie.

#GDP22

Planuję sytuację, w której będę uprawiała seks z obcym facetem, podczas kiedy mój facet będzie skrępowany i będzie musiał się temu bezsilnie przyglądać. Oczywiście nie powiem mu, co zamierzam. Skrepuję go, a kiedy do mieszkania wejdzie ten drugi, mojemu pozostanie tylko patrzenie. Chcę, żeby widział, jak na jego oczach zdradzam go z innym, a on nie może nic zrobić. Podczas tego aktu będę poniżała swojego faceta, porównując go do tego drugiego. Chcę widzieć jego ból i w ten sposób zakończyć tę relację.

Mam bardzo dominujący charakter i zawsze wybierałam uległych, którym niszczyłam psychiki, czasem nawet rujnowałam życia. Sprawia mi to ogromną satysfakcję. Brzmi może okrutnie, ale ja po prostu taka jestem. Tym razem jednak chcę zabawić się ostatni raz i zacząć myśleć o ułożeniu życia. Odezwał się u mnie instynkt macierzyński. Boje się, że ciężko będzie w normalnym związku, nie wiem, czy będę potrafiła być z kimś, kto będzie chciał mieć własne zdanie. Mam charakter dominy, aczkolwiek z drugiej strony chcę też dziecka, a dziecko potrzebuje normalnego ojca.

#OwzYE

W gimnazjum miałam nauczyciela, który szczególnie za mną nie przepadał.
Lubił przelewać na uczniów swoje negatywne emocje.

Najczęstszym przezwiskiem kierowanym do mnie było słowo "kaleka", ponieważ bardzo często miałam na jego lekcjach plastry i bandaże na rękach.

Gnojek nigdy się nie dowiedział, że zawsze miałam pod nimi podpowiedzi na jego sprawdziany. ;)

#2yqEN

Samotność jest straszna. Niszczy mnie od środka. Piszę tutaj, bo nawet nie mam z kim porozmawiać o swoich problemach.

Niedawno stuknęła mi trzydziestka. Nie mam przyjaciół ani znajomych, a z rodziną już od dawna nie potrafię rozmawiać. Niby nie jestem jakiś najgorszy, niby ludzie mówią mi, że jestem sympatyczny, ale coś wybitnie nie gra. Zaczynam się bać, że kiedyś umrę samotnie, a nawet nie będzie komu przyjść na mój pogrzeb. Jeszcze bardziej dobija mnie fakt, że już dawno dojrzałem do założenia rodziny, ale nigdy nie byłem nawet na randce. Ludzie kompletnie mnie omijają, jestem tak beznadziejne przeciętny, że zlewam się z otoczeniem. Nie jestem najbrzydszy, dbam o siebie, ćwiczę i ubieram się nie najgorzej. Mam własne mieszkanie i samochód, trochę oszczędności, więc jestem w stanie utrzymać rodzinę, mimo to nigdy, przenigdy nie zdołałem zainteresować sobą żadnej kobiety. Nie mam bladego pojęcia, co jest ze mną nie tak.

Dziękuję, że to czytacie, bo płakanie do poduszki słabo pomaga, dobrze jest czasem się komuś wyżalić.
Na zakończenie mam do Was prośbę: jeżeli widzicie w swoim otoczeniu ludzi samotnych, wyciągnijcie do nich rękę. Kiedy człowiek jest sam i nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi, nawet zwykła rozmowa, odrobina zainteresowania może pomóc.

#djX7C

W drugiej czy trzeciej klasie szkoły podstawowej robiliśmy jakieś tam przedstawienie na Dzień Matki. Byłam zdruzgotana, bo moja mama jako jedyna nie przyszła, więc stałam tak bliska płaczu, mówiąc swoją kwestię do obcych matek. Moja wspaniałomyślna koleżanka postanowiła mnie pocieszyć:
- Ale zobacz, jest nas 20, a przyszło tylko 18 mam, czyli nie tylko twojej nie ma!


Nie wzięła pod uwagę, że mieliśmy w klasie bliźniaków...

#GFiia

Pamiętacie taką kreskówkę pt. „Laboratorium Dextera”, gdzie pojawiała się postać głupiutkiej niczym przeciętny karaś siostry tytułowego bohatera, która to przez swój niezbyt rozwinięty intelekt regularnie doprowadzała do katastrof? Absolutnie rozumiem sytuację Dextera, bo sam żyję pod dachem z taką właśnie siostrzyczką.

Żyjemy w dużym domku jednorodzinnym. Z rodzicami, bo ja jeszcze studiuję, a moja Kaśka dopiero skończyła liceum. Nie mam pojęcia, co z niej wyrośnie, bo chwilami mam wrażenie, że dziewczyna poddusiła się pępowiną podczas porodu i jest teraz szczęśliwą posiadaczką jednej tylko, nieco zwichrowanej, szarej komórki.

Wczoraj nasz dom został okradziony. Jak do tego doszło? Otóż Kasia, wychodząc na spotkanie z psiapsiółkami, zorientowała się, że zarówno ja, jak i rodzice nie wzięliśmy naszych kluczy, więc moja kochana siostrzyczka ukryła swój komplet pod wycieraczką. Żeby tego było mało, nakleiła na drzwi kartkę z jebutnym, widocznym z ulicy napisem „KLUCZE SĄ POD WYCIERACZKĄ!”.
Wyniesiono połowę naszego dobytku, w tym dwie moje gitary. Kasia do dziś nie rozumie, dlaczego wszyscy się na nią gniewamy...

#8psio

Krótko i na temat. Mam 21 lat, od 3 lat palę papierosy i ukrywam ten fakt przed mamą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że moja 44-letnia mama ukrywa się z paleniem przede mną i przed własną mamą, a moją babcią, z którą mieszkamy.

Nie zdziwiłabym się, jakby babcia ukrywała się przed nami. :)
Dodaj anonimowe wyznanie