#Gw989

Pracuję jako programista. Zdalnie, z domu, co sprawia, że rzadko gdzieś wychodzę. Ostatnio właśnie był taki dzień, że wyszedłem z domu. Patrząc w lustro w windzie zwróciłem uwagę, że dość mocno zarosłem. Akurat w bloku obok otworzył się nowy fryzjer, więc zajrzałem. 

Fryzjerką okazała się być bardzo ładna, wręcz piękna dziewczyna. W trakcie strzyżenia zagadywała, szybko przeszliśmy na "ty". Rozmawialiśmy o pogodzie, planach na wakacje itp. pierdołach. W pewnym momencie spytała mnie, jaką mam pracę. Moja odpowiedź pobiła rekord błyskotliwości: "Pracuję jako programista... A TY?".

#tUub1

Kilka lat temu, na imprezie sylwestrowej wypiłam za dużo alkoholu. Noszę okulary i w trakcie imprezy zauważyłam, że jak je ściągnę to dużo lepiej widzę. Chwaliłam się tym odkryciem wszystkim uczestnikom imprezy, a oni z aprobatą rozmawiali o zbawiennym wpływie alkoholu na mój wzrok. 

Rano okazało się, że nie poprawił mi się wzrok. Miałam tak brudne okulary, że lepiej widziałam bez nich, niż z nimi.

#LSjn2

Właśnie zrozumiałam, że nie mam przyjaciół. Cały czas myślałam, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Zobaczyłam filmiki jak wychodzi z innymi ludźmi, a ja nawet nie miałam o tym pojęcia i dotarło do mnie, że to wszystko jest fake i toxic. Nigdy nawet nie rozmawialiśmy o uczuciach. Sztuczni "przyjaciele" ze szkoły. Zawsze nakładam "maskę" z nimi. Nie mam nikogo z kim mogę porozmawiać o tym wszystkim, co jest w mojej głowie. Z "przyjaciółmi" tylko żarciki. Nie mogę się doczekać aż skończę tę szkołę i nareszcie będę mogła się odciąć. Z mamą nie ma co, bo nie zrozumie, a tacie nie potrafiłabym powiedzieć co czuję. Mimo, że kocham ich ponad życie. Z nikim nie rozmawiam o uczuciach. "Przyjaciele" mają mnie gdzieś - ostatnio byłam chora - nie dostałam ani jednego SMS. Nic. Boję się, że już zawsze tak będzie. Jedyne co teraz chcę, to uciec gdzieś daleko, gdzie nikt mnie nie zna i zacząć od nowa. Albo po prostu trafić na tych właściwych ludzi. Tylko czy oni naprawdę istnieją? Czy to wszystko, co widzimy to tylko pod kamerę?

#h2DXR

Jest 5 rano. Za chwilę muszę wstać, przygotować siebie i dzieci, dokleić uśmiech ażeby nie widziały jak matka kolejną noc przeryczała, bo ich ojciec znalazł sobie kochanice. 

Od pół roku coś się popsuło, zadawaliśmy sobie pytania co się dzieje, rozmawialiśmy, szukaliśmy rozwiązania i nic. Teraz wiem dlaczego. Wiem też dlaczego nasz budżet uszczuplał, taka nowa utrzymanka kosztuje. A jak dodatkowo ma dwoje dzieci i musi je czymś zająć podczas dogadzania nowemu "tatusiowi", to tablety to obowiązek. Wacik w dziurkę od klucza ażeby nic nie widziały i hulaj du...pa (dokładnie tak to tam wygląda).

A postawiony pod murem, w momencie kiedy czytałam mu screeny wiadomości do niej, powiedział że absolutnie nie wie o co chodzi. Tak, widziałam cudowne nagie zdjęcia i rozmowy na messengerze, w których nazywają się "Małżeństwem", stamtąd wiem o prezentach, o ich wzajemnej wielkiej miłość i o ekscesach łóżkowych...

#dEfTW

W wieku 11 lat zostałam zgwałcona. Mam teraz 25 lat i mogę o tym w końcu pisać.

Rodzice wynajęli do remontu ekipę. Było dużo do zrobienia bo dom był w ruinie. Nie było zbyt dużo pieniędzy, więc ekipa pracowała w ciągu miesiąca tyle na ile starczało finansów, remont przeciągał się przez to na wiele lat. To wystarczyło żebyśmy wszyscy zdążyli nawiązać relacje. Jak pracownicy u nas byli, to czasem podwozili mnie do szkoły przy okazji jak jechali po jakieś materiały budowlane, bo rodzice nie mieli wtedy samochodu więc sami nie mogli niczego przywieźć. 

Pewnego dnia jak zawsze szłam do szkoły. Miałam na 11. Akurat jechał Marek i zaproponował podwózkę. Zgodziłam się, bo przez lata zdążyłam mu zaufać.
Niestety minął szkołę i pojechał dalej. Pomyślałam, że może się zamyślił, więc poprosiłam żeby zawrócił. On jednak stwierdził, że się spieszy, bo zapomniał wziąć narzędzi z garażu i są mu potrzebne. Jak będziemy wracać to mnie podrzuci do szkoły.
Podjechaliśmy pod jego garaż, powiedział żebym wyszła z samochodu i pomogła mu te narzędzia przenieść, to będzie szybciej. Weszłam do garażu, a on zamknął drzwi i wyciągnął nóż mówiąc że mam robić co mi każe, bo jak nie to mnie zabije.

To bolało, jakby chciał mnie tam rozerwać. Jak tylko choćby pisnęłam to przystawiał mi nóż do gardła, żebym nie krzyczała. Gdy skończył, po moich nogach leciała krew i jego sperma. Siedzieliśmy w tym garażu tak długo aż przestałam mocno krwawić, on sobie jeszcze spokojnie palił papierosy. Nalał mi lodowatej wody do wiadra i grożąc nadal nożem kazał się umyć, chyba po to żeby nie było dowodów. Powiedział że jak komuś powiem to zabije moich rodziców i brata.

Potem zostawił mnie kilka ulic od szkoły i odjechał. Została wtedy jeszcze jedna godzina lekcyjna, ale nie poszłam na nią, usiadłam w krzakach za szkołą i zaczęłam płakać. Znalazła mnie woźna. Bałam się cokolwiek jej powiedzieć, więc zaczęła zadawać pytania, a ja tylko kiwałam głową na tak lub nie i w końcu odgadła co się stało. Wezwała policję i moich rodziców. 

Zabrali mnie do szpitala gdzie zbadała mnie ginekolożka i stwierdziła świeże przerwanie błony dziewiczej, co tylko wszystko potwierdziło. Okazało się, że na mojej sukience były ślady spermy, więc je zabezpieczyli. Nie byłam w stanie nic powiedzieć, miałam długie rozmowy z psychologiem, nie chciałam wskazać sprawcy, bo bałam się, że ten gnój zrealizuje swoje groźby. W końcu jakoś ze mnie wyciągnęli tą informację i go złapali. Miał jeszcze czelność przychodzić normalnie z ekipą i remontować nasz dom. 

Po dowodach ustalili, że nie zmyślam i to on jest gwałcicielem. Dostał śmiesznie krótki wyrok, ale przez ten czas zdążyliśmy sprzedać już wyremontowany dom i się wyprowadzić do innego miasta - dla pewności, że nas nie znajdzie i się nie zemści.

#ZbbQ6

Mam od pewnego czasu spore problemy.
Zaczęłam się odłączać od innych, i być bez emocji, myślałam, że to normalne bo przecież jestem nastolatka i zwykły bunt lub coś na styl stanu depresyjnego, ale to jest coś innego.
Kiedy skończyłam 7 lat, w moim śnie pojawiła się pewna czarna postać, która nawiedza mnie w każdym śnie i w nocy, nie boję się jej, czuję się bardziej bezpieczna, ale z każdym dniem mam wrażenie, że ona się zmienia. Kiedyś to była zwykła czarna mgła, pomieszana z masa, a teraz coś bardziej na wzór człowieka, ale bez rąk i twarzy, jedynie uśmiech. Słyszę ciągle jak ktoś jest obok mnie i jak coś zrobię mówi mi "świetnie ci idzie", ale czasem to idzie pod rzeczy bardziej brane pod seksualność, typu "masz piękne ciało". Mam ochotę wtedy się rozebrać jakbym to robiła dla kogoś kto darzy mnie uczuciem. W szkole myślałam, że jestem normalna, ale moja przyjaciółka powiedziała mi, że ciągle robiłam jakieś dziwne tiki i mówiłam sama do siebie, że często zmieniam temat i wydaję się taka martwa. Nie wiem co mam już robić, zaczynam mieć powoli wszystko gdzieś i zaczynam żyć swoim życiem.
Chciałam iść do psychologa, ale osoby wokół mówią "jesteś przemęczona, więcej śpij", lub "wymyślasz", a mama nie chce mnie zabrać do psychologa.. Dlatego przestałam ją namawiać.

#nZRsk

Nienawidzę swojej teściowej i nic nie mogę na to poradzić, bo to jest po prostu głupia i nic do niej nie dociera.


Teściowa zawsze lubiła się wtrącać, ale odkąd miesiąc temu urodziłam swoją pierwszą córeczkę teściowa przechodzi sama siebie. 


Mój poród przez komplikacje zakończył się cc. Córka urodziła się trochę za wcześnie, miała żółtaczkę, nie chciała jeść. Że mną też było nie najlepiej. Strasznie się wtedy martwiłam o nią, w dodatku nikt nie mógł mnie odwiedzić w szpitalu. Liczyłam na wsparcie. Moja mama dzwoniąc do mnie mówiła mi, że wszystko będzie dobrze. Natomiast od teściowej słyszałam tylko, że dziecko będzie chore, że ona powinna więcej jeść, że to jest nienormalne, że powinnam zrobić takie i takie badania i spytać o to i to położnej. 


Zacznijmy od tego, że już dwie godziny po cc, gdzie nie mogłam się ruszać tel leżał koło mnie i non stóp wibrował bo tą idiotką musiała dzwonić, bo ona się martwi. I milion wiadomości z prośbą o zdjęcie. W końcu przebiła sama siebie i na fb tam gdzie jest jakieś zdjęcie Jezusa ona napisała prośbę o modlitwę za nas i napisała wszystko co się z nami dzieje i wszyscy mogli to przeczytać gdzie to jest intymną sprawa. Oczywiście przestałam się do niej odzywać a ona dostała opiernicz o mojego męża i teścia, ale do tego człowieka nic nie dociera.


Po powrocie że szpitala jest jeszcze gorzej. Teściowa mieszka niedaleko nas i stwierdziła, że będzie mi pomagać. Myślałam że tak jak moja mama ugotuję mi obiad czy posprząta bo byłam strasznie obolałą. Nie, jej pomoc to stanie nade mną i pouczanie że córeczka za mało je, że jest złe ubrana, że jej złe mleko robię, że złe ja kapie. Pomyślicie że powinnam z nią porozmawiać, próbowałam na wiele sposobów i na spokojnie i stanowczo. Mój mąż również, nawet nakrzyczał na nią, spytał czy ma nas za debili. Ale do niej nic nie dociera. 


Ona nawet się nie chcę obrazić, co jej nie powiemy to ona dalej przychodzi i mnie wkurza. Teraz gdy już doszłam do siebie mam do tego dystans, ale uwierzcie na początku gdy byłam w takim złym stanie jej słowa naprawdę sprawiały że się bałam że coś złe robię. Przez nią się strasznie denerwowałam. Jeszcze nie spotkałam tak mało empatycznej i toksycznej osoby.

#wVdnL

Mam 22 lata i tworzę z moim chłopakiem bardzo udaną parę, jesteśmy z tych co to są kochankami, kumplami i przyjaciółmi w jednym. Ogólnie bardzo często się wygłupiamy, dużo się śmiejemy i przekomarzamy. Oczywiście przeżywamy też romantyczne uniesienia i tu muszę dodać, że w tej kwestii mój chłopak jest bardziej czuły i kochany niż ja (ale mi też się zdarza).

Pewnego wieczoru leżymy sobie wtuleni, rozmawiamy, nawet już nie wiem, czy poważnie, czy jakieś luźne gadki, mój ukochany wtula się we mnie mocno i mówi "Jesteś moim Misiem Tulisiem!", a ja na to niewiele myśląc, wtulając się jeszcze mocniej w jego ramiona, rezolutnym głosem: "A ty moim Pawłem Jebadłem!". Chyba nie tego się obydwoje spodziewaliśmy, no ale cóż, miałam natchnienie, poetycką wenę, raperskie flow, no i tak po prostu wyszło.

Na szczęście czar NIE prysł, on się NIE przestał odzywać, a ja sobie NIE przeskrobałam na wieki, ale do teraz zdarza mu się mi o tym przypominać.

#ufKXB

Ostatnio poszłam na imprezę. Poznałam tam faceta, wróciliśmy razem do domu uprawialiśmy naprawdę świetny seks. Nie szukam chłopaka po prostu kogoś z kim będę mogła regularnie sypiać na wyłączność. Byłam całkiem zadowolona, facet zgodził się, że możemy sypiać ze sobą regularnie, obudził się rano pocałował mnie i wyszedł. 


Miałam tylko jego Snapchata jeszcze tego samego dnia do mnie napisał. Na następny dzień (pisaliśmy ze sobą dalej) powiedziałam o tym koleżance, która go kojarzy. Pokazała mi jego Instagrama i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że od ponad roku jest w związku. Dalej z nim pisałam zaczęłam zapisywać ten czat, napisał tam, że fajnie się bawił i chciałby to powtórzyć. Moja koleżanka nagrała ten czat ze swojego telefonu, żeby mieć dowód. Zapytałam go o dziewczynę. Przyznał się i powiedział, że sprawy między nimi są skomplikowane i jest zagubiony i chciałby sam jej powiedzieć. 


Następnie cały czat usunął, zablokował wszystkich wspólnych znajomych na Instagramie, żebyśmy nie mogły znaleźć nazwy insta jego dziewczyny. Wyniosłyśmy z tego wnioski, że jednak jej nie powie i niestety ja ją muszę poinformować. Założyłam anonimowe konto i wysłałam jej to nagranie czatu. Była zła, rozczarowana i miała złamane serce. Pierwszy raz miałam taką sytuację i czułam się z tym tak źle, nigdy bym się nie przespała z kimś kto jest w związku. Nadal nie wiem czy dobrze zrobiłam informując ja, mam wyrzuty sumienia. 

I tak, wyciągnęłam wnioski. Teraz będę czekać z seksem aż się upewnię, że znam typa na tyle, żeby wiedzieć że ma dziewczynę.
Nadal nie mogę sobie wybaczyć.
PS. dziewczyna powiedziała, że według niej w ich związku było lepiej niż kiedykolwiek. Strasznie mi jej szkoda.
Dodaj anonimowe wyznanie