#ml9Q9

Dziś przyciąłem moje włosy w nosie, usunąłem garść kłaków wyrastających z uszu oraz ogoliłem moje stopy, których poziom zarostu porównywalny jest do tego, którym mogli pochwalić się pieprzeni hobbici. Na koniec wyskubałem sobie kępkę szczeciny łączącej moje dwie, krzaczaste brwi. Spojrzałem z zadowoleniem w lustro. Wyglądałbym pewnie niczym młody bóg, gdybym miał brodę. Ale niestety jej nie mam, bo mi nie rośnie...

#Q9N9S

Opowiem wam historię miłości moich dziadków. Dziadek i babcia umarli w zeszłym roku. byli ze sobą około 60 lat. Przez te wszystkie lata kłócili się, przepraszali, kłócili i tak na zmianę, ale dziadek często babcię zaskakiwał, przynosząc do domu koszyk kwiatów, czy zabierając babcię na wycieczki. Także starał się być romantyczny. Babcia często ganiła dziadka, że tak nie wypada żeby był poważny i nie robił takich romantycznych głupot. Jednak bardzo się kochali i teraz przejdę już do konkretnej historii.

Moja babcia wylądowała w szpitalu na chorobę X, w każdym razie nie wykryta wcześniej i nie leczona, i zostało jej kilka dni życia. Pierwszy raz w życiu widziałam dziadka w takim stanie.

Siedział przy babci przez kilka dni non stop, wspominał wszystkie miłe chwile i ciągle całował ją w rękę, płakali przy tym. Ostatniego dnia, dziadek cały praktycznie dzień zapewniał babcię jak ją bardzo kocha, że jego uczucie nigdy nie zmalało, i zawsze w sercu miał tylko swoją ukochaną. Ciężko mi pisać to... babcia umarła w nocy przy dziadku. Dziadek przeżył to bardzo. Pierwszy raz widziałam go, że płacze, płakał za babcią do pogrzebu, mówił do siebie, przepraszał ją. Tak minął tydzień. Dziadek ledwie jadł, chodził na cmentarz, przesiadywał tam godzinami, a w nocy nie spał. W końcu ostatniego dnia nie wyszedł nigdzie, tylko siedział w domu.

Znaleźliśmy dziadka martwego na dywanie w salonie, gdzie siedział przed skrzyneczką z listami, które widać czytał, a wokół było pełno zdjęć dziadka, babci, ich dzieci i wnucząt. Na twarzy dziadka widać było ślady po łzach, jego koszula również była mokra na kołnierzu, w ręku trzymał jedno z pierwszych zdjęć, na którym był z babcią. Mieli około 20 lat wtedy. Jego serce nie wytrzymało bólu i tęsknoty. Bardzo, bardzo kochał swoją żonę.

#bHFPz

Mam 23 lata, ten rok zaczął się dla mnie dosyć zaskakująco. Okres spóźnia mi się pół miesiąca, wiec postanowiłam zrobić test. Wszystkie trzy wyszły pozytywne.

Z racji tej, że mieszkam poza granicami Polski, decyzja była prosta - aborcja. Posypie się fala hejtu, ale co może zaoferować dziecku dziewczyna w tak młodym wieku, bez znajomości języka i z kredytem prawie na MILION ZŁOTYCH? Kupiłam ostatnio mieszkanie, co w dobie koronowirusa było praktycznie niemożliwe, gdyby mój pracodawca dowiedział się o ciąży, mogłabym spodziewać się wypowiedzenia zaraz po urlopie macierzyńskim.

Zabieg mam już zaplanowany. Jedyny plus tego wszystkiego jest taki, ze od trzech dni nie palę. Sam zapach odrzuca mnie tak bardzo, że kilka razy nie zdążyłam do toalety.

#f6S0b

Pewnego zimowego dnia miałam ciężki dzień w pracy. Popołudniowa zmiana, kilka godzin na nogach, klientów w sklepie w pip. Pracę skończyłam o 22. Od klientów dowiedziałam się, że na dworze była istna śnieżyca. Świetnie, będę musiała odkopać samochód.

Zmęczona i obolała wypełzłam ze sklepu. Rozglądam się po parkingu i co? Wszystkie samochody zasypane, oprócz jednego. Mojego. Co do cholery? Podeszłam do auta, rozejrzałam się. Nic. No, ale auto czyściutkie. Wyjęłam szczotkę z auta, machnęłam trzy razy po dachu. Nie wiem po co, chyba chciałam się upewnić, że odśnieżone auto jest odśnieżone. No i było.

Obeszłam je dwa razy wkoło. Ktoś mógłby pomyśleć, że baba niezrównoważona psychicznie albo nie wie, że żeby pojechać trzeba wsiąść. No dobra, może ktoś się pomylił i odśnieżył nie swoje auto? Mało prawdopodobne, ale siadam i jadę. Gdy już byłam blisko, nagle wyprzedziło mnie czarne auto. Zaraz. No znam ten samochód, rejestrację też kojarzę. I wtedy zrozumiałam, że wyprzedził mnie mój narzeczony.Szybko pojechałam inną drogą do domu. Chciałam go uprzedzić, ale nie udało się.

Samochód na podjeździe. Wbiegam domu, a on co? Leży na kanapie i udaje, że śpi. Oczywiście wiedział, że już wiem. Najlepiej, że stał na parkingu w samochodzie naprzeciwko mojego i widział jak wychodzę i odśnieżam odśnieżone auto.
Mimo że śmiał się ze mnie, to uważam, że to wspaniałe, że po 6,5 roku bycia ze sobą stara się mnie zaskakiwać i myśli o mnie zawsze :) Nie wiem czym zasłużyłam, ale dziękuję!

#CAnPk

Przed nami 29. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!

Strona Anonimowe.pl postanowiła wesprzeć tegoroczną zbiórkę. Ty też możesz pomóc, więc jeśli chcesz, to dorzuć grosika do naszej skarbonki. Wystarczy wpłacić jakąkolwiek, nawet najmniejszą kwotę, bo każda złotówka się liczy. Pomóżmy dzieciakom, bo pomagać warto!

Skarbonka znajduje się pod adresem: https://eskarbonka.wosp.org.pl/8h9tb6

#GQr6E

Mieszkam tylko z mamą i psem - to moi jedyni bliscy. Boję się ich odejścia - mama jest po 60, nie najlepszego zdrowia, pies też już staruszek. Jak mama śpi i nie słyszę jej pochrapywania lub nie wstaje o tej godzinie, co zawsze, sprawdzam, czy oddycha, czy nic się nie stało. Gdy pies też nie daje oznak życia, bo najzwyczajniej śpi głęboko, patrzę, czy unosi mu się brzuch, czy oddycha.

Boję się, że kiedy ich zabraknie, zostanę sam. Boję się tego, że kiedy mama odejdzie, będę musiał Ją pochować - wiem, to naturalne i wszystkich nas to czeka, ale się tego po prostu boję. Mam prawie 30 lat i jakąś taką dziwną przypadłość. Nie mam też śmiałości do kobiet, by założyć własną rodzinę. Ale wówczas też myślałbym o moich najbliższych. Nikomu nie mówiłem nigdy o moich rozterkach, dlatego przynajmniej Wam mogę powiedzieć.

#iBD2J

To wydarzyło się we wrześniu 2014 roku. Stałam pod planem lekcyjnym w moim liceum, szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Słyszę nadbiegającego z głębi korytarza człowieka. Wstępnie oceniam, że to chłopak; prędkość 10km/h. Odwracam się i niespodzianka. Grom z jasnego nieba, odlatuję na pół metra. Źle ocenił sytuację, dostałam z bara. Na licealnym rejonie nie jest kolorowo, ale moment...

...Łapie mnie. Przez kolejnych 5 sekund próbujemy utrzymać równowagę. Kiedy złapaliśmy pion, trzyma mnie za ramiona i przestraszony, patrzy głęboko w oczy przez kolejne 3 sekundy.
NO MYŚLĘ SOBIE - MIŁOŚĆ!
Jak w jakieś taniej komedii. Panienki w kinie szlochają!

Więc patrzę na niego w głębokim uniesieniu, wyczekując czym mnie uraczą jego usta.

Po chwili wykrztusił z siebie:

- KUR*A SORRY.

No romantyk, że mucha nie siada :D

#wZBRi

Przez całe dzieciństwo i młodość rodzice nie chcieli zgodzić się na psa czy kota, bo to za dużo obowiązków. Tłumaczyłem, że ja mogę się wszystkim zajmować, ale nic nie docierało. Chomik też nie wchodził w grę, bo będzie im hałasował w nocy. Co z tego, że klatka mogłaby stać w moim pokoju a drzwi są zamknięte? Oni i tak by to słyszeli. Zawsze lubiłem zwierzęta więc swoją pustkę wypełniałem głaskaniem zwierzaków gości, których odwiedzaliśmy, albo przypadkowo spotkanych na ulicy.

Teraz jestem dorosły, mam żonę którą kocham, nie chcemy mieć dzieci za to wychowujemy dwa cudowne yorki i kota perskiego. Gdy rodzice pytają kiedy będą mieli wnuki, odpowiadam, że nigdy bo to za dużo obowiązków i będą mi hałasować w nocy.
To w sumie jest prawda, bo właśnie dlatego nie chcemy mieć bachorów ale też nawiązanie do tego jak oni się tłumaczyli.

Nie jest mi ich szkoda. Zastanawiam się tylko, czy moja niechęć bo dzieci wynika z tego, że od dzieciństwa do dorosłości nie miałem okazji opiekować się zwierzakiem.

#ziuKV

Zacznę od tego że jestem wielkim fanem Realu Madryt. Kilka lat temu gdy jeszcze chodziłem do liceum, szkoła organizowała dzień sportu. Każdy mógł przyjść w jakiejś klubowej koszulce. Oczywiście ja pognałem do szkoły w śnieżnobiałej koszulce Realu.

Idę sobie z kolegami korytarzem i widzę dziewczynę, która też miała koszulkę tego klubu. Nie znałem jej ale kojarzyłem z widzenia. Dla zabawy żeby rozśmieszyć kolegów, podszedłem do niej uklęknąłem i powiedziałem "wyjdziesz za mnie?". Zaśmiała się i powiedziała że tak. Na korytarzu była niezła beka z mojego wyczynu. Ale jakoś do końca liceum nie gadaliśmy ze sobą więcej.

Skończyłem liceum. Poszedłem na studia. Na drugim roku studiów do mieszkania, które wynajmowałem ze znajomymi, wprowadziła się właśnie dziewczyna od śnieżnobiałej koszulki. Zaczęliśmy rozmawiać i spotykać się ze sobą. W zeszłym roku znowu jej się oświadczyłem. Powiedziała tylko, że przecież już raz się zgodziła, to po co drugi raz pytam.
Więc chłopaki uważajcie na żarty :)
Dodaj anonimowe wyznanie