#E0ipv

Jest taka jedna rzecz (a właściwie wspomnienie), które prześladuje mnie tuż przed zaśnięciem, a której chciałabym się wreszcie pozbyć.

Dawno temu, kiedy byłam jeszcze młodą łanią, jechałam sobie tramwajem. Był to, co prawda, nielekki dla mnie czas ale bez przesady. Siedziałam w tymże tramwaju, kiedy poczułam szarpnięcie i rozkaz opuszczenia miejsca. To była młoda kobieta z wózkiem. Początkowo miałam po prostu jej ustąpić, ale to szarpnięcie bardzo mi się nie spodobało. Kiedy patrzyłam na nią podejrzliwie, zaczęła mnie obrażać. Puściła we mnie wiązkę wulgaryzmów (nie pamiętam szczegółowo co tam mówiła) i znowu zaczęła szarpać.

Poczułam się zaatakowana, a na domiar tego zauważyłam, że wokół jest pełno wolnych miejsc, więc tym bardziej nie zamierzałam ustąpić i kazałam jej się odczepić i usiąść gdzieś obok... Wtedy zaczęła we mnie kasłać. Doprowadziło mnie to do takiego szału, że straciłam nad sobą panowanie, włożyłam sobie palce do gardła i zwymiotowałam na nią i uciekłam najszybciej jak było to możliwe.

Nie mogłam uwierzyć w to, co zrobiłam i wstydzę się do dziś. Wiem, że niby zaatakowała mnie, ale mogłam zrobić masę innych rzeczy.
Bluepurple Odpowiedz

Wow, tego się nie spodziewałem.

DownZpiekla Odpowiedz

Hmm w sumie wywołanie wymiotów poprzez włożenie sobie palców w gardło chwilę trwa. Wątpię, że potrafisz to zrobić w ciągu kilku sekund i na tyle cicho, że nikt w ogół by się nie dowiedział. Ta kobieta nie zorientowała się co robisz ani w ogóle nie przejęła się tym?

Odpowiedzi (12)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#QQKYD

Wiele lat temu jako młoda dziewczyna zostałam okrutnie skrzywdzona - po powrocie z wiejskiej potańcówki zgwałcono mnie. Sprawcy niestety nie udało się znaleźć. Co więcej - po jakimś czasie okazało się, że jestem w ciąży. Mogłam dokonać aborcji, jednak tego nie zrobiłam. Sama teraz nie wiem czemu, ale chyba chodziło o to, że sam gwałt był dla mnie na tyle traumatycznym przeżyciem, że nie chciałam przeżywać kolejnego, przechodząc aborcję, której procedura mnie przerażała (to były inne czasy, kiedy nie było jeszcze tabletek wczesnoporonnych i tych mniej inwazyjnych środków). Dodatkowo krew w żyłach mroziły opowieści babek z wioski o pozbywaniu się płodów wiejskimi metodami i cierpieniu takich kobiet.
Urodziłam dziecko, chłopca, którego zaraz po porodzie oddałam do adopcji. Podobno szybko udało mu się znaleźć rodzinę.

Minęło wiele lat. Wykształciłam się, wyszłam za mąż i urodziłam dwójkę dzieci, a koszmary przeszłości odeszły w niepamięć, oprócz powtarzających się co jakiś czas snów, w których wracałam do dnia porodu.

Pewnego dnia dowiedziałam się, że pierwsze z moich dzieci chce spotkania ze mną. Nie wiedziałam, czy jestem na to gotowa, ale zbyt wiele nie spałam po nocach śniąc o losach niemowlęcia, którego twarz w obskurnej salce porodowej pamiętałam jak przez mgłę. Byłam ciekawa, jak potoczyło się jego życie, poszłam więc na spotkanie. Przywitał mnie elegancko ubrany mężczyzna w średnim wieku. Wyglądał na zmęczonego życiem, a w jego ciemnych oczach tlił się niesamowity smutek, gdy na mnie patrzył.
Okazało się, że po oddaniu do adopcji adoptowało go bogate zagraniczne małżeństwo. Miał więc szczęśliwą rodzinę i zapewnione bardzo dobre warunki do dorastania. Wykształcił się i jest onkologiem dziecięcym. Jednym z najlepszych w swoim fachu, co roku ratuje setki małych żyć. Mimo to gdy się spotkaliśmy wyznał mi, że od czasu, gdy się dowiedział, w jaki sposób został poczęty (rodzice ukrywali to przed nim całe życie), jedzie na psychotropach. Moje istnienie nie dawało mu spokoju, długo bił się z myślami, żeby spróbować się ze mną spotkać, ale myśl o mnie prześladowała go do tego stopnia, że zaczął mieć problemy z wypełnianiem swoich obowiązków zawodowych, co mogło zaważyć na zdrowiu i życiu jego pacjentów, stąd prośba o spotkanie. Opowiedziałam mu więc swoją historię, zaznaczając, że sama podjęłam decyzję o urodzeniu dziecka. Nikt mnie do tego nie zmusił (czego on się bał), zostałam okropnie skrzywdzona, ale on nie jest niczemu winien i jeśli tylko zechce, mogę z nim utrzymywać kontakty. Tak też się stało. W ten sposób, oprócz moich obecnych dzieci (i jednego wnuka), zyskałam kolejnego syna. Zdarza nam się spotkać kiedy akurat przyjeżdża na sympozja do Polski i pozostajemy w stałym kontakcie. Od czasu naszego pierwszego spotkania sny również odeszły.
Wydmuszka Odpowiedz

Nawet nie wyobrażam sobie, co czuje taka osoba urodzona z gwałtu, gdy dowiaduje się o tym w jaki sposób została poczęta. Strasznie musiało to męczyć Twojego syna, skoro zdecydował się spotkać, mimo że wiedział, że może Ci to sprawić ból. Ale jak sama piszesz, było to podyktowane dobrem pacjentów.

niebieskidmuchawiec Odpowiedz

Bardzo piękna i jednocześnie smutna historia.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#FHzRw

Od razu po liceum przeprowadzałam się razem z moją przyjaciółką do mieszkania, które dostałam w spadku. Mieszkało się nam razem świetnie. Jedna uczelnia, jeden kierunek, te same zainteresowania, daleko od rodziców - żyć nie umierać. Przechodziłyśmy też etap bycia ze sobą, po czym po pół roku stwierdziliśmy, że fajnie jest, ale obie chcemy mieć chłopaków. Lata mijały, obie spotkałyśmy "tych jedynych", skończyliśmy wszyscy studia, poszliśmy do pracy. Był moment, że przyjaciółka razem z chłopakiem zastanawiali się, czy nie powinni się wyprowadzić, jednak wszyscy doszliśmy do wniosku, aby oszczędzali na wkład własny w kredyt, zresztą mieszkanie duże, każda para miała własną łazienkę, więc nie było potrzeby się spieszyć. W międzyczasie obie wyszłyśmy za mąż.

Kiedy przyjaciółka z mężem załatwiali ostatnie procedury i już mieli się wyprowadzić, sprzedawca się rozmyślił, a później zaczęło się lawinowo wszystko psuć. Okazało się, że jej mąż ją zdradzał, więc się wyprowadził, a później zachorowała na nowotwór złośliwy. To była dla wszystkich ogromna tragedia. Długo można by pisać, jak ciężko było jej, jak i nam (mnie i mężowi). Jednak i ja zaczęłam się źle czuć po jakimś czasie. Wysychała i pękała mi skóra. Wypadały mi włosy, zrobiłam się niesamowicie blada, nie miałam siły na nic. Wymiotowałam, miałam krwotoki z nosa itd. Poszłam do lekarza, wyniki badań krwi słabe. Po czym zaczął się szereg innych badań - szpik, rezonanse, itd. Nic nie wychodziło, poza nasiloną anemią i innymi odchyleniami w wynikach badań krwi o niewiadomym podłożu. Poszłam do szpitala na obserwację, lekarze tylko drapali się w głowę, dopóki nie odwiedziła mnie przyjaciółka w trakcie obchodu. Na drugi dzień lekarz mnie zabrał do gabinetu i z grozą w głosie zapytał się odkąd mam myśli samobójcze i biorę (tutaj nazwy wielu leków). Nie miałam pojęcia o czym mówił...
Okazało się, że przyjaciółka mnie truła swoimi lekami (chodziła po różnego rodzaju onkologach i przepisywali jej najróżniejsze proszki, bo płakała, że zgubiła opakowanie danego leku). Rozgniatała te leki i wysypywała w dużych ilościach do moich odżywek białkowych czy do kawy rozpuszczalnej (takiej z mlekiem), którą piłam tylko ja, bo reszta piła kawę z ekspresu. Dużo by wymieniać co robiła, żebym tylko poczuła się gorzej.

Nie mogę sobie wybaczyć, że tego nie wyczułam. Wiele razy dziękowałam temu lekarzowi za spostrzegawczość.

Nie wniosłam zarzutów. Wróciła do rodziców i urwałam z nią kontakt. Mimo tego, że skrzywdziła mnie bardzo, to ze względu na te 20 lat przyjaźni po prostu odpuściłam.
Bluepurple Odpowiedz

Przecież ta kobieta jest zagrożeniem dla innych, to powinno zostać wyjaśnione przez sąd, aby wysłać ją do wariatkowa.

WrozkaSmierci Odpowiedz

Powinnaś to gdzieś zgłosić. Mogła cię przyprawić o poważny uszczerbek zdrowia lub zabić

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#CC1he

Historia o tym jak sprawić, aby człowiek przestał ufać innym.

Dzieciństwo miałam takie sobie. Trochę bieda, ale takie czasy były, że mało kto mógł sobie na wiele pozwolić. Jako że byłam dzieckiem pierworodnym i dziewczynką, to rodzice byli wymagający. Trochę za bardzo. Wpierdziel po wywiadówce, bo zdarzyło się gdzieś 3 na sprawdzianie - normalka. Była czwórka? Klasyczne "czemu nie nauczyłaś się na 5?". Przepytywanie i z groźbami, krzykiem, wyżywaniem się po całym dniu pracy - codziennie. "Brzydko piszesz" - przepisywanie książek. Całych, 2 godziny dziennie. W trzeciej klasie miałam kilkadziesiąt zeszytów pełnych przepisanych tekstów. Siniaki na tyłku za złe oceny - cała podstawówka. Za to młodszemu bratu wybaczali. Bo skupiali się na mnie, bo przecież jestem dziewczyną, więc muszę się dobrze uczyć, być porządna, grzeczna, ułożona...

W klasie miałam koleżankę z podobną sytuacją. Ona zła, młodsze rodzeństwo ideał. Zwierzałyśmy się sobie, aż w końcu zdecydowałyśmy się poprosić o pomoc pedagoga szkolnego. Nie w ramach skargi, a raczej rozmowy. Byłyśmy w piątej klasie, ale rozumiałyśmy to jakbyśmy to my były złe, a nie nasi rodzice. Pedagog słuchał, zabierał nas na spotkania, gdzie opowiadałyśmy o tej naszej lekkiej patologii, wymaganiach, choć żadna słowem nie wspomniała o laniu pasem kilka razy w tygodniu. Młode byłyśmy, nie chciałyśmy narobić problemów rodzicom, a zwierzyć się komuś, kto był dorosły i mógłby nam doradzić co zrobić, aby było dobrze...

Spotkania po roku się skończyły, w domu było jak zawsze, pedagog nie stwierdził, że może by coś zrobić, porozmawiać z rodzicami, cokolwiek... Może rzeczywiście nie było potrzeby?
Za to wszystko dokładnie notował. I te notatki trafiły do naszych rodziców w pierwszej klasie gimnazjum, gdzie zmienili nam wychowawcę, a on chciał sprawdzić, jak się ma sprawa. Dał do przeczytania wszystko naszym rodzicom.

Rodzice koleżanki porozmawiali z nią i przeprosili. Zaczęli się z nią po tym dogadywać.
Ja dostałam kablem taki wpierd*l, że się posikałam podczas lania. Ślady miałam przez ponad dwa tygodnie na plecach, tyłku, udach i łydkach. Za to, że najedli się wstydu.

Dziękuję rodzicom i nauczycielom.
To była ważna lekcja.
innanitka Odpowiedz

Co za sku*wysyny. Mam nadzieję, że się od nich odcięłaś na dobre. Niech bydlaki sobie zawczasu szklanki z wodą po domu poustawiają, bo nie zasługują na najmniejszy gest wdzięczności na starość.

Odpowiedzi (1)
MagicPower Odpowiedz

Jak tacy ludzie, mogą mieć dzieci.
To jest okropne...

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#A2W3c

To będzie pozytywna autobusowa historia ze stereotypowym myśleniem w tle.

Na potrzeby wyznania opiszę krótko, jak wyglądałam tamtego dnia. Blondynka z upiętymi włosami, żakiet, koszulowa bluzka a la jedwab, dżinsy rurki i szpilki. Makijaż raczej zwykły, bez rozświetlaczy i bronzerów. Oprócz torebki torba z laptopem.

Auto w warsztacie, więc przesiadłam się do miejskiej limuzyny. Wsiadłam na końcowym, umościłam sobie gniazdko w przedziale czteroosobowym, słuchawki w uszy, jadę. Kilka przystanków potem wsiadł młody mężczyzna, na oko przed trzydziestką, taki Jezus w glanach, skórzanej kurtce i podkoszulku AC/DC, też w słuchawkach. Usiadł obok mnie.

Autobus się napełnia, wiadomo - środek tygodnia, godziny poranne. W pewnym momencie wsiadają dwie starsze panie, siadają naprzeciwko mnie i Jezusa. Jedna tyrka drugą łokciem z miną "Ty pacz, Halina, satanista". Oczami przewracają, usta w podkowy wyginają. Ja i sąsiad mamy w głębokim poważaniu ich miny, odwróciłam się do okna i obserwowałam widoki.

Nagle czuję, jak Jezus stuka mnie w ramię, pokazując skinieniem głowy kontrolera. Kontroler coś mówi... a ja durna pała, zamiast słuchawek z uszu, wyciągam jacka z telefonu w chwili kiedy wokalistka Halestorm drze ryja w refrenie "I am the fire".
Szybką akcja ze ściszaniem, moje zażenowane "przepraszam" i chichotki pod nosem Jezusa i kanara... Tylko dwie damesy w polarkach patrzą się tymi swoimi wyłupkami.
I słyszę jedną z nich "Nie wypada takiej kobiecie jak pani słuchać CZEGOŚ TAKIEGO".
No cóż, wzruszyłam ramionami, uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam i... Jezus śmiejąc się pod nosem, wyciąga swojego jacka, a panie dla odmiany wywalają gały w rytm "Dinero" J. LO.

Podróż się skończyła, a ja sobie tak myślę, że każdy wie, że nie ocenia się książki po okładce, ale każdy w tych pierwszych sekundach widząc kogoś, jednak włącza guzik stereotypu... mimowolnie i bez sensu. :)
DownZpiekla Odpowiedz

To jest tak stereotypowa historia, że brakuje mi jeszcze, aby gdzieś w tle ksiądz molestował jakieś dziecko.

Odpowiedzi (7)
metalingus Odpowiedz

Powiedz mi jakim cudem po wyciągnięciu wtyczki mini jack muzyka-niezamierzenie- dalej grała? Bo z tego co wiem, to automatycznie się ona stopuje.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#YepM0

Ostatnio dużo schudłam, po ciąży trochę się zapuściłam. Kosztowało mnie to wiele pracy i wyrzeczeń, ale było warto. Wszyscy mnie chwalą i podziwiają. Nikt nie wie, że nie zrobiłam tego dla swojego zdrowia, ale głównie po to, że gdyby mój były do mnie napisał, ja mogłabym się z nim spotkać i bez wstydu rozebrać. Wyglądać jak dawniej, kiedy się spotykaliśmy.

Nigdy do tego nie doszło i nie dojdzie, bo kocham męża, ale ta satysfakcja, że mogłabym być bez skrępowania z innym sprawia, że czuję się lepiej.
Anerla Odpowiedz

Nie pochwalam motywacji,ale liczy się efekt.

Waniliowabeza Odpowiedz

A ja myślałam, że dla męża... głupia ja 🤦

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#ricbc

Od zawsze lubiłam nocowania, niespanie do późna i maratony, ale nienawidzę poranków po tych nocowaniach. Najlepiej dla mnie jest kiedy ta osoba, która u mnie nocuje, żeby po wstaniu i po ogarnięciu się (w miarę szybkim) po prostu wyszła. Strasznie mnie denerwuje kiedy ktoś sobie leży przez jakąś godzinę i nie zapowiada się, żeby wyszedł. Ja jak u kogoś nocuję, to po wstaniu po około 10 minutach już wychodzę. No oczywiście nie będę nikomu mówiła jak się obudzi, że ma wyjść, ale po prostu odliczam minuty, aż ta osoba zacznie się zbierać. Nie wiem dlaczego to mnie tak denerwuje, ale czuję ten gniew i rozdrażnienie w sobie. Czasem mówię coś w stylu "o której musisz iść", ale nie zawsze to działa.
Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

A mnie zawsze denerwowalo jak ktos tak szybko sie zbieral, ani zadnej kawy/herbaty, ani sniadania. Mialam wrazenie, ze nie czuje sie komfortowo, albo cos.
Mimo wszystko, nie zrobilabym z tego wyznania, bo wydaje mi sie, ze nie jest to ciekawe dla innych osob. 🤷‍♀️

milA00 Odpowiedz

To po prostu nie zapraszaj nikogo do siebie i problem z głowy. Naprawde problem na miarę wyznania na anonimowych...

Zobacz więcej komentarzy (12)

#sGDly

Moja babcia tak bardzo nienawidzi Niemców, że jak miałem zamiar wyjechać do Niemiec do pracy, to powiedziałem babci, że wyjeżdżam do Belgii.
lilarose Odpowiedz

Warto zastanowić się dlaczego. A nie czekaj to jest chyba oczywiste...

Odpowiedzi (7)
wcaleniechutliwe Odpowiedz

Jeden z języków urzędowych w Belgii to niemiecki. No i flaga też podejrzanie podobna. Ja bym się tam zaczął martwić na miejscu babuszki.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#5hDKg

Trochę śmieszna, trochę żałosna historia sprzed pół roku, jak mój były stał się byłym.

Mam 21 lat i odrobinę retro gust muzyczny: uwielbiam Nirvanę. Zazwyczaj jednak, jako że ogólnie jestem dość skryta, nie afiszuję się z tym zbytnio, z wyjątkiem "Come As You Are" jako dzwonka w telefonie i małej przypinki na plecaku, z którym, co tu ważne, chodzę na uczelnię, ale na randki już nie. Jakoś też się tak złożyło, że podczas mojej kilkumiesięcznej znajomości z X nigdy nie poruszyliśmy tematu muzyki.
Pewnego dnia zdecydowałam się zaprosić mojego chłopaka do domu, bo rodzice wreszcie wyjechali na weekend.

Gdy X zobaczył plakaty na ścianach mojego pokoju, biografie członków zespołu na honorowym miejscu na regale oraz leżące na odtwarzaczu pudełko od ostatnio puszczanej "Bleach", zrobił mi gigantyczną scenę zazdrości, po czym wyszedł trzaskając drzwiami i urwał  ze mną wszelkie kontakty.

Ciekawe, czy ogarnął, że Kurt od pewnego już czasu jest nieżywy :D
Waniliowabeza Odpowiedz

Kurt Cobain żyje!! Tylko ukrywa się razem z Elvisem i Jacksonem :)

Odpowiedzi (5)
wcaleniechutliwe Odpowiedz

Jak mogłaś, powinnaś mieć na tym honorowym miejscu jego ołtarzyk od momentu wejścia w związek :D

Zobacz więcej komentarzy (12)

#XMYib

Moja dziewczyna jest zagorzałą katoliczką. Uszanowałem jej postanowienie o czekaniu z naszym pierwszym razem do ślubu. I wszystko fajnie, tylko niedawno po imprezie zastałem ją w łóżku z jakimś gościem i okazało się, że sypiają ze sobą od dłuższego czasu.
Ibunai Odpowiedz

Może wyznaje zasadę, że jak tylko w dupe to nadal jest dziewica? 😂 😂

maIasarenka Odpowiedz

No to chyba jednak niezbyt zagorzała.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie