#UXnm4

Pracuję zdalnie, praktycznie nie wychodzę z mieszkania, nie utrzymuję żadnych kontaktów towarzyskich, a wszelkie zakupy robię przez internet - włącznie z zakupami spożywczymi. Wszystko przez to, że panicznie boję się kontaktu z innymi ludźmi i podporządkowałem pod to całe swoje życie.
Keyle Odpowiedz

W sumie to faktycznie anonimowe wyznanie. Skoro z nikim nie rozmawiasz to nikomu o tym nie powiesz 🤔

wcaleniechutliwe Odpowiedz

W sumie fajnie tak. Odejmując może ten strach przed ludźmi. Praca zdalna jest super - nie użerasz się z nikim, nie trzeba wychodzić ze swojej strefy komfortu. Super sprawa.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#xjqJ3

Od dziecka marzyłam o ukrytym w domu pokoju. Chciałam stworzyć własną krainę w miejscu, którego nikt nie znajdzie. Po wielu latach nadeszła dorosłość - studia, zaręczyny, potem ślub. 


Praca mojego męża wymaga wyjazdów co jakiś czas zagranicę więc budowę domu powierzył mi. No, nie dosłownie, bo cegiełek nie układałam, ale skończyłam architekturę więc mogłam wszystko nadzorować. Oczywiście była to doskonała okazja do stworzenia odwiecznie chcianej świątyni... Zaprojektowałam malutkie przejście metr na metr, które mieści się za stojakiem z płaszczami w naszej (bardziej mojej) garderobie. 


Przez ubrania kompletnie nie widać, że coś się tam znajduje, a jednak. Po przeciśnięciu się przez malutki tunel wchodzi się do pokoju moich marzeń. Pewnie jesteście ciekawi co w nim jest, prawda? Otóż trzymam w nim wszystkie niespełnione marzenia z dzieciństwa. Drążek baletowy, lustra, filmy z barbie, które pokochałam jako nastolatka, kanapa z pluszakami oraz szafka z moimi ulubionymi słodyczami i płatkami śniadaniowymi. 


Jestem szczęśliwa w tym miejscu, bo pozwala mi się poczuć jak dziecko, którym nie mogłam być. O tym pomieszczeniu nie wie nawet mój mąż i raczej nie zamierzam mu o nim powiedzieć. Odkryje go dopiero jak wejdzie na dach i zobaczy okno :). Na co dzień gram poważną panią architekt, która ma głowę na karku, a w sercu przeżywam niespełnione marzenia przez rodziców, którzy zmusili mnie do tej cholernej architektury. No ale chociaż mam swój wymarzony pokój.
egzemita Odpowiedz

Tylko że jak tam zasłabniesz albo nawet zaśniesz to już nikt cię nie znajdzie. I mąż będzie pierwszym podejrzanym że coś ci zrobił. Oczywiście po kilku godzinach wszystko się wyjaśni ale wasz związek nie będzie już taki sam.

Odpowiedzi (4)
Starlycious2 Odpowiedz

A Ty co chciałaś robić w życiu?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#JUIPV

Mieszkam z teściami. Niechcący odpaliłam porno na tv w ich sypialni. Mojego męża nie było w domu, więc nie dało się zrzucić winy na niego. O omyłkowym odtworzeniu porno na ich telewizorze dowiedziałam się, gdy teściowa krzyknęła ze swojego pokoju: "Aniu, u nas też TO leci, a ja nie wiem jak wyłączyć!"
miekkamynia Odpowiedz

E, taka reakcja sugeruje, że masz całkiem spoko teściów.

Calkiemsilnabestia Odpowiedz

"Mieszkam z tresciami." Z treściami porno. :D

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#GMRUt

Mając 6-8 lat byłam świadkiem czegoś strasznego. Mieszkałam wtedy na wsi. Totalne odludzie. Kilka gospodarstw, a wszędzie dookoła lasy, bagna i jeziora. Zawsze zabraniano mi chodzić nad pobliskie jezioro. Był to dosyć niebezpieczny teren, bo znajdowały się tam duże bagna, więc dla małego dziecka miejsce zdecydowanie nieodpowiednie.


Jednak ja czasem wymykałam się właśnie tam. Nad jeziorem było wiele żab, które sobie po prostu zbierałam. Pewnego dnia, bardzo wcześnie rano, korzystając z tego, że rodzice oddalili się już na pole, siedziałam sobie przy brzegu jeziora i wypatrywałam żab. Jednak dostrzegłam coś innego. Niedaleko mnie stał stary pomost, a raczej pozostałości po nim. Zobaczyłam jak kobieta, z małym dzieckiem na rękach, wchodzi ostrożnie na niego, udaje jej się dotrzeć na sam koniec, po czym wrzuca maleńkie, płaczące dziecko do wody. A następnie ucieka.


Byłam w takim szoku, że przez chwile stałam nieruchomo, próbując przyjąć to co się właśnie wydarzyło. Gdy dotarłam bliżej, nie słyszałam już płaczu dziecka, nic nie unosiło się na wodzie. Jednak byłam na tyle przerażona, że zamiast dokładniej się rozejrzeć, pobiegłam do domu. Jak tylko znalazłam rodziców, natychmiast opowiedziałam im o wszystkim.


Opisałam nawet szczegóły, że kobieta miała na sobie jakieś niebieskie ubranie, a dziecko było zawinięte w biały materiał. Reakcja moich rodziców? "Przestań wymyślać, zaraz dostaniesz paskiem za to, że znów poszłaś nad jezioro!". Nie uwierzyli mi. Gdy próbowałam podzielić się tym z kimś innym, na przykład z babcią, która czasem nas odwiedzała, rodzice mi przerywali, tłumacząc, że coś zmyślam, bo chce pozostać bezkarna za łamanie zasad. Nikt mi nie uwierzył.


Dopiero 10 lat później wysłuchał mnie jeden z sąsiadów, który zgodził się pomówić z policją w tej sprawie. Policja faktycznie przybyła, ale nawet nie sprawdzili jeziora, po prostu rozejrzeli się w okół, zapewne myśląc, że to jakiś żart albo moje przewidzenia dzieciństwa. Obecnie mam 32 lata i wciąż często myślę o tym wydarzeniu. Jednak nie wiem, czy gdyby nawet potraktowali moje zeznanie na poważnie, udałoby się coś znaleźć w jeziorze po tak długim czasie.
Norskekatten Odpowiedz

Skoro to było kilka gospodarstw to nie powinnaś rozpoznać kobiety?

Odpowiedzi (5)
BardzoTymczasowyNick Odpowiedz

Jeśli naprawdę chcesz, żeby sprawa została wyjaśniona, udaj się na dyżur do prokuratury i złóż oficjalne zawiadomienie.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#FrwYL

Działo się to jakieś 20 lat temu. Z kumplami mieliśmy taką zajawkę, że po imprezie jak nam było jeszcze mało, wsiadaliśmy do pierwszego lepszego pociągu i jechaliśmy na gapę do najbliższego, większego miasta. 


Pewnego razu też tak zrobiliśmy, było super, poznaliśmy dwóch punków z którymi upiliśmy się pod pewnym pomnikiem, wylądowaliśmy na komisariacie i takie tam jeszcze inne przygody. Ale w końcu nam się znudziło i chcieliśmy już wracać do domu. Pod stacją podszedł do nas bezdomny a że mieliśmy jeszcze dobrze w czubach, świetnie nam się gadało i wypiliśmy wino. Kolesia smaki złapały i powiedział, że zrobi na jeszcze jedno wino. 


Pomyśleliśmy spoko i tak musimy zaraz jechać to dawaj Mietka do pociągu. Mietek uzbierał na wino i wtedy zorientowaliśmy się ,że wsiedliśmy do złego pociągu. Tak bardzo się polubiliśmy z naszym bezdomnym, że obiecaliśmy go zabrać do naszego miasta i się nim zająć. Mietek się ucieszył i był naprawdę szczęśliwy. Teraz anonimowa część...

Z pociągu nas wyrzucili w połowie drogi, następny miał być dopiero rano dlatego pousypialiśmy gdzieś na ławkach. Rano przebudzenie, śruba przeszła i przerażenie! Co myśmy narobili! Co zrobimy z Mietkiem?! Idziemy do gościa a on śpi, nie wiele myśląc wsiedliśmy w pociąg i tyle nas Miecio widział. Nadal mi głupio, że tak go zostawiliśmy.
Ps: imię bezdomnego zmienione (już wtedy).
BoJack Odpowiedz

Trochę przykro się zrobiło pod koniec wyznania

KrwawyBaron Odpowiedz

Po prostu wtedy przemawiał alkohol zaś rano przemówił rozsądek.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#ZOFdX

Wczoraj po miłosnych uniesieniach z moim nowym chłopakiem, ten z trudem łapiąc oddech zażartował: „Kochanie, ruszasz się w łóżku jak profesjonalna aktorka porno.” Zaśmiałam się, w duchu mając wielką nadzieję, że nigdy nie zechce mu się zagłębiać w historię polskiego biznesu erotycznego. Jeśli tak kiedyś zrobi, to przekona się, że owszem – mam za sobą parę epizodów w tej niewdzięcznej branży...
Norskekatten Odpowiedz

Ma prawo wiedzieć, a ty go oszukujesz.

Odpowiedzi (23)
abbartas Odpowiedz

A już myślałem, że to będzie wyznanie zazdrosnej dziewczyny, która po takim tekście swojego chłopaka pyta podejrzliwie "a skąd Ty wiesz jak w łóżku rusza się profesjonalna aktorka porno ?"

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#74P8y

Hej!
Będzie dość krótko. Od zawsze marzyłam by zostać mamą, z zazdrością patrzyłam na koleżanki, które mają co raz większe brzuszki. Izolowałam się od ciężarnych i osób z małymi dziećmi bo pękało mi serce. Moja siostrzenica stała się moim oczkiem w głowie, mogłabym za nią zabić.


Co w tym anonimowego? Ano od 4 lat jestem w stałej urojonej ciąży, tyje, mam nudności i inne objawy typowo ciążowe łącznie z humorami. Wie o tym tylko moja psychiatra i psycholog i za żadne skarby nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. 


Uwierzcie mi życie z urojoną ciążą to dramat, nie mogę wyjść do sklepu z ciuchami, bo zawsze są tam ubranka dla dzieci, które kupuje dla mojego "dziecka"
Dlaczego nie zajdę w ciążę? Bo mam 22 lata i jestem lesbijką.
wcaleniechutliwe Odpowiedz

Czym ty się martwisz? Przecież „w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej niż w związkach różnopłciowych”, cytując pewnego znanego klasyka.

Odpowiedzi (13)
mimiIenka Odpowiedz

No to ładne spektrum zaburzeń. Może zmień psychiatrę i psychologa? Bo te obecne najwyraźniej nie wywiązują się skutecznie ze swojej funkcji.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (29)

#fZOa3

Często komplementuje dziewczyny niekonwencjonalnie piękne, żeby zdawały sobie sprawę ze swojej urody i po prostu poczuły się dobrze we własnej skórze.
Robię to ponieważ sama czuje się jak paskuda całe moje życie i nie chcę, żeby ktoś czuł się tak jak ja.
atomowatruskawka Odpowiedz

W sumie miłe.

GeddyLee Odpowiedz

"niekonwencjonalnie piękne" to jakiś eufemizm na brzydotę?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#zugaE

Jak doprowadzić swoje dziecko do nerwicy, stanów lękowych i tak niskiej samooceny, że psychiatra nie pomaga? A no bardzo prosto. Oto moja historia.

Jestem jedynaczką. Ojciec zostawił mamę i nie utrzymywał z nami kontaktu. Mama nigdy nie wyprowadziła się od rodziców, po części rozumiem, potrzebowała pomocy, została sama z dzieckiem. Tak więc całą swoją "miłość" przelała na mnie.
Mama jest bardzo zakompleksioną kobietą. Ma 2 starsze siostry, które uczyły się o niebo lepiej od niej, dostały lepszą pracę. Tak więc wpadła na pomysł, że swoje kompleksy wyleczy udowadniając im, że ma córkę zdolniejszą od ich dzieci. 

Kiedy poszłam do szkoły zaczęło się moje 14-letnie piekło (aż do studiów). Nigdy nie byłam wystarczająco dobra - dla niej. Chociaż uczyłam się wspaniale, miałam same 5 i 6, zawsze wmawiała mi, że to za mało.

Choćbym nie wiem co robiła, jak się starała, każdy mój sukces kończył się tak.
- Mamo, dostałam dzisiaj 5 z matematyki, plastyki, historii i angielskiego,
- Pff, gdybyś miała te oceny z fizyki i chemii to mogła byś się chwalić, czym ty się dziecko cieszysz, plastyką życie wygrasz?


Wersja2
- Mamoooo, dostałam 6 z polskiego!
- A z czego konkretnie?
- No z dyktanda.
- Czy tobie się dziecko wydaje, że mnie obchodzą jakieś cząstkowe oceny za bzdety? Na sprawdzian się ucz. Poza tym dzwoniła ciocia X i jej dziecko dzisiaj dostało 6 z chemii a mi wstyd za ciebie...


Taki lub z wariacjami scenariusz powtarzał się każdego dnia. Średnią ocen miałam zawsze powyżej 5,5. Mimo to, nie spałam rok w rok miesiąc przed rozdaniem świadectw, bo wiedziałam co będzie. Zawsze słyszałam, że podciągam sobie średnią bzdetami typu muzyka i mam głęboko świadectwo schować, bo wstyd takie pokazać.
Za 4 z matematyki miałam karę uziemienia w domu przez całe wakacje, musiałam nadrabiać "zaległości". 

Z domu tak czy tak nie wychodziłam. Nie miałam przyjaciół. Wychodziłam o 7, wracałam o 21 z zajęć dodatkowych i do 1 odrabiałam lekcje.
I tak sobie dorastałam. Uwierzyłam, że jestem beznadziejna. Rozważałam nawet ostateczną opcję. Nie potrafiłam znaleźć pracy, uwierzyć w siebie. Z dnia na dzień traciłam siły, nie jadłam, nie spałam. 

W końcu poszłam na studia. Oczywiście w tym samym mieście, żebym mieszkała w domu, bo mama musiała mnie kontrolować. Tak - na studiach sprawdzała mi notatki.

Będąc już na dnie poznałam chłopaka. Wiele razem przeszliśmy, uratował mnie. Pokazał, że można inaczej.
Dla mnie rzucił studia na drugim roku i wyprowadziliśmy się za granicę (matka wygrażała policją, a na koniec wystawiła niewdzięcznej suce walizki za drzwi). 


Odizolował mnie od matki, zapłacił za psychologa. Rok terapii pomógł.
Dziś, 12 lat od tamtych wydarzeń jestem mężatką i spodziewamy się pierwszego dziecka. Boję się, nie chcę być jak moja matka. Trzymajcie kciuki! ❤
Bluepurple Odpowiedz

"Terapia nie pomaga", a na koniec" rok terapii pomógł ".

Odpowiedzi (6)
Marian6660 Odpowiedz

Tylko uważaj żebyś nie odjechała w drugą stronę. Czyli, nie chcę być jak moja matka, więc ty córko "hulaj dusza, piekła nie ma" i "róbta co chceta".

Zobacz więcej komentarzy (8)

#L1ELP

Mam przyjaciela, którego znam od prawie 15 lat. Jest niezwykle... urodziwy, taki blondynek z twarzą laleczki, dużymi czarnymi oczami, pięknymi kobiecymi dłońmi i 170 centymetrami wzrostu w kapeluszu. 


Mam też chłopaka, jesteśmy razem od 5 lat. On natomiast jest bardzo wysoki, dobrze zbudowany, ma puszyste włosy w kolorze gorzkiej czekolady i granatowe oczy o kształcie migdału. A teraz część anonimowa... 


Jedną z moich ulubionych fantazji seksualnych jest wyobrażanie sobie seksu przyjaciela z moim chłopakiem, ALE mój chłopak jest na dole a przyjaciel dominuje. Nie mam seksualnych myśli z udziałem przyjaciela poza tą jedną gdzie dosyć ostro obchodzi się z moim prawie 2 razy większym od siebie chłopakiem. Raczej nie powiem ani jednemu ani drugiemu dlatego mówię wam.
KoalaSzara Odpowiedz

Kolejne wyznanie z fantazjami homoseksualnymi... Serio, niech te ferie się już skończą.

Riczkid Odpowiedz

Ferie w pełni widzę.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie