#BYeOo

Krótko i na temat.
Po trzech latach zamieszkaliśmy z chłopakiem w wynajętym mieszkaniu, po tygodniu zerwał ze mną, ponieważ jestem powodem, dla którego porzucił mamę.
Facet jest po trzydziestce.
Jutrzenka2104 Odpowiedz

Mnie facet namawiał 3 miesiące do wspólnego zamieszkania, a jak już się zgodziłam, to 20 minut po przywiezieniu swoich rzeczy usłyszałam, że on jednak zmienił zdanie i lepiej żebym wróciła do siebie. Teraz mnie to nawet bawi, ale w wieku 19 lat to był dramat. A Ty się ciesz, bo pozbyłaś się gówniarza.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#YGAXV

Mam 28 lat. Jestem inteligentną i według wszystkich moich znajomych i rodziny ładną kobietą. Mam kilka kilogramów nadwagi, ale raczej się tym nie przejmuję. Mam wiele pasji. Lubię malować, rysować, czytać i grać w gry komputerowe. Mam nawet własne PS4. Skończyłam studia. Pomogłam wielu ludziom i nigdy nie ignoruję próśb o pomoc. Staram się być dobrym człowiekiem i poszerzać swoje horyzonty. Interesuję się wieloma rzeczami. Ogólnie uważam, że nie jestem nudna. Niemniej jednak nigdy nie byłam w związku z facetem. Jasne, mam swój ideał, ale to nie dlatego nigdy się z nikim nie zawiązałam. Od dziecka oglądałam pijanego ojca, który tłucze matkę, wyzywając od najgorszych. Bił również mnie. Dziadek i babcia, z którymi mieszkaliśmy, mieli podobny związek. Gdzie nie spojrzeć tragedia. Kiedy skończyłam cztery lata, dziadek zaczął mnie molestować. Nikt o niczym nie wiedział. Może nie chciał. Mama rozpiła się przez ojca. Wielokrotnie próbowała się zabić.

Nigdy nie miałam szczęścia w miłości. Zawsze kiedy jakiś chłopak mi się spodobał, dowiadywałam się, że jest zajęty. Czasami mam wrażenie, że jestem przeklętą. Znajomi zaczynają myśleć, że wolę kobiety, ale to nieprawda. Chcę pójść na randkę, doznawać bliskości fizycznej w końcu w dobrym znaczeniu. Innym niż ból i zły dotyk. Chcę kochać i być kochaną. Chcę oglądać razem filmy i leniuchować w niedziele. Chciałabym stworzyć rodzinę, kochać i rozpieszczać moje dzieci i męża. Dać wszystko, co będę w stanie. I kiedy widzę wszystkie Karyny, które maja dobrych mężów i dzieci, których traktują jak inwestycje i środek dochodu, to szlag mnie trafia. Myślę o kobietach, które zabijają własne dzieci i nie mają wyrzutów sumienia i zastanawiam się gdzie jest sprawiedliwość? Kiedy wiem, że ja chcę dać komuś prawdziwą miłość i szczęście, ale nie mogę tego mieć, a ktoś dostaje taki cud na złotej tacy i wyrzuca go w błoto, to pęka mi serce. Przestałam przez to wierzyć w Boga i coraz trudniej żyje się z balastem, który dźwiga się zbyt długo samemu. Czasami mam ochotę umrzeć, ale nie dlatego, że nie chcę żyć, ale dlatego, że jestem już tym zmęczona. Czy proszę o tak wiele?
Softkitty1 Odpowiedz

Nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość. To nie działa tak, że karyna dostaje od losu/Boga punkty ujemne i za kare jest bezpłodna a ktoś kto pomaga chorym dostaje plusy. Btw rzadko widzę typowa karyne z "dobrym mężem". Najczęściej to konkubent i typowy dresiarz, często z wyrokiem na karku, uzależniony i bezrobotny.

TNT666 Odpowiedz

" Mam nawet wlasne PS4." gratuluje xD
Przeczytalam 3 po 3, ale napisze, ze na wszystko przyjdzie pora.
P.S. Jak dobrze, ze nie mam takich problemow jak: chcialabym ogladac razem filmy, miec dzieciaczki i wgl nie moge znalezc odp chlopaka.... nuda total

Odpowiedzi (10)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#8NIti

Mój chłopak zawsze bierze długie kąpiele w wannie, czasem nawet 3 godziny. Jako że mamy łazienkę z toaletą, to nie mogę z niej wówczas skorzystać.
Ostatnio zdarzyło mi się, że zrobiłam kupę do reklamówki, a następnie wyrzuciłam do śmieci, ale wczoraj narobiłam w plastikowy pojemnik, a następnie spłukałam wszystko w kuchennym zlewie, dziubiąc widelcem, żeby wszystko się szybko rozpuściło i poleciało.
Krępuję się powiedzieć mojemu chłopakowi, żeby wyszedł z łazienki, bo potrzebuję iść zrobić dwójkę. Boję się, że któregoś dnia mnie przyłapie.
ElizabethTheSecond Odpowiedz

OB LEŚ NE. Wolałabym już zrobić kupę przy nim, niż dziubać w niej widelcem. Powiedz jeszcze, że opłukałaś pojemnik i widelec, a potem schowałaś je do szafki. I teraz któreś z was tym widelcem jadło swój posiłek... chyba zwymiotuje...

Odpowiedzi (1)
Jutrzenka2104 Odpowiedz

Ja pierdziu. Czy gimnazjaliści mogą mieszkać już razem? Bo taki poziom reprezentujesz. Rozumiem, że udajesz też, że nie masz okresu, nie pierdzisz, nie sikasz, nie pocisz się, a rano po przebudzeniu nie jedzie Ci z paszczy? Chyba jednak nie dorosłaś jeszcze do związku i mieszkania razem. Kurde, czy w ogóle musisz go informować po co idziesz do łazienki? Mówisz "stary, wypad, bo musze pilnie do kibla" i tyle.

Zobacz więcej komentarzy (16)

#WD3MO

Wyznanie o zwierzakach i mojej głupocie.

Mieszkałam w bloku ze starszym rodzeństwem i rodzicami. Kiedyś mój ojciec postanowił przygarnąć psa. Decyzja została podjęta totalnie bez przemyślenia i odpowiedniego podejścia, a co dopiero rozmowy z resztą domowników czy jakiejkolwiek zgody. Nadarzyła się okazja, znajomi znaleźli suczkę na przystanku, "przemęczyli się" z nią przez trzy miesiące i zaczęli szukać nowego domu. Ojciec jak tylko zobaczył zwierzaka, zapakował go bez zastanowienia do auta i pojechał po obroże, zabawki i całą resztę ekwipunku do sklepu zoologicznego. I tak właśnie mieszanka haskiego z cholera wie czym wylądowała pod jednym dachem z naszą wówczas 5-osobową zgrają, nie mającą bladego pojęcia, jak się nią zająć.

Kiedy minął pierwszy szok i puste groźby matki o tym, że ojca razem z psem odda do schroniska, pojawiła się wielka burza mózgów co dalej robić. Chodziłam wówczas do podstawówki, zasoby intelektualne godne orzeszka ziemnego nie ułatwiały mi sprawy. Jak to dzieciak, cieszyłam się w stereotypowy sposób na widok psa, zadowolona, że mogę się z nim bawić, a starsi odwalają całą robotę za mnie. W sumie to starszy, bo rodzeństwa ani matki pies w finalnej fazie ich akceptacji ni to ziębił, ni grzał. Ojciec wychodził na spacery kilka razy dziennie, karmił, zabierał do weta (w sumie zabrał raz, na podstawowe badania, a nasze genialne rodzinne umysły skapnęły się dopiero po jego śmierci, kiedy siostra znalazła w rzeczach prawie pustą książeczkę psa), ogólnie był jedyną osobą, która opiekowała się psem, tak na dobrą sprawę, bo reszta rodziny, w tym ja, miała psa gdzieś i nie robiła totalnie nic poza okazjonalną zabawą. Ale ojciec psa szkolić nie potrafił. Na smyczy szarpie jak szatan, nie słucha się, bo i nikt nie nauczył go słuchać.

Czasem wydaje mi się, że ojciec chciał dobrze, chciał przyjaciela, ale wyszło z tego tylko więcej szkody. Bo tak jak wspominałam, ojciec zmarł. A czwórka pokrak została z psem. O schronisku nie było mowy, co dziwne. Zaczynałam wtedy gimnazjum, więc powoli zalała mnie fala objawienia, że nadchodzą nowe obowiązki, których już nikt za mnie nie odwali. Kiedyś trzeba wyjść ze swojej rozpieszczonej bańki, prawda? I to wydaje się banalne, po prostu znaleźć w sobie resztki empatii, by o psa zadbać. Z tym że wtedy nie było to dla mnie proste. Nagle przygniótł mnie ciężar żałoby, zmiany szkoły, problemów w nowym otoczeniu, które wlokły się za mną do końca szkoły i na dokładkę powinności związane z psem. Nie chcę się usprawiedliwiać, bo nic nie usprawiedliwia zaniedbywania, nawet nastoletnia głupota. Ale nie potrafię sobie wybaczyć, że w gorsze dni nie byłam w stanie zdobyć się nawet na drugi spacer, bo bałam się wyjść na dwór, czy ugotować zwierzakowi jedzenia, bo nie mogłam zmusić się do wstania z łóżka, żeby nawet samej cokolwiek zjeść.
ElizabethTheSecond Odpowiedz

Przykro mi się czyta o tym, że ludzie biorą zwierzaki do domu, a później zaniedbują głównie z lenistwa. Aż nie chcę sobie wyobrażać jak psiak się musi męczyć zamknięty w czterech ścianach. Nie potrzeba zbyt wiele wysiłku żeby nauczyć go chociaż chodzenia na luźnej smyczy, czy przybiegania na komendę. Jeśli jednak podstawowa tresura Cię przerasta, polecam udać się do psiego behawiorysty. Starego psa ciężej będzie wyszkolić, ale większość chętnie uczy się nowych rzeczy nawet w bardziej zaawansowanym wieku. I błagam niech ktoś wreszcie o niego zadba...

Odpowiedzi (3)
lilarose Odpowiedz

Polecam psiego behawioryste na problemy z zachowaniem. Starszego psa można wiele nauczyć jeszcze (moja psinka schroniskowa (przygarnięta w tym wieku) w wieku 8 lat zaczęła być uczona czego kolwiek i dała radę)

Zobacz więcej komentarzy (4)

#85kWk

Nie wiem, czy gratulować sobie silnych płuc, czy jednak załamać się nad delikatnością mojej szczęki, ale… zwichnąłem sobie szczękę kichając.
dnoiwodorosty Odpowiedz

Dlatego po udanym kichnięciu mówi się czasem "na szczęście!" :)

Odpowiedzi (7)
bazienka Odpowiedz

spoko, rozwalilam sobie kregoslup otulajac sie kocem
mam nadzieje, z ejuz wszystko ok?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#4sVvh

Mam dwie siostry. Pierwszą, nazwijmy ja B. (ma 10 lat) i  drugą, powiedzmy W. (ma 2,5 roku).

Z B. byłam zawsze blisko. A później urodziła się W. Do tej pory nie mogę jej zaakceptować. Nie czuję się z nią związana. Jest mi tak naprawdę obojętna. Mimo tych 2,5 lat nadaj jej nie kocham jak siostrę. B. i W. zawsze razem się bawią. A jak W. mnie widzi, to krzyczy: "Siooooooo" i mnie bije albo gryzie.
Ja już naprawdę nie wiem co mam robić!
Retiro Odpowiedz

Nie wiem czy to Cię pocieszy ale za jakieś 90 lat Twoja młodsza siostra pewnie umrze.

Odpowiedzi (3)
Wiaderny Odpowiedz

Nie martw sie, my sie z bratem polubiliśmy po 14 latach dopiero

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#KxlWL

Mam dwoje dzieci. Córka 13 lat, syn 16. Mieszkają w tym samym pokoju.

Pewnego dnia gdy robiłam im porządki w pokoju postanowiłam odkurzyć za szafą. Znalazłam tam wibrator. Ogromny. Strasznie się przeraziłam. Wiedziałam, że w tym wieku buzują hormony, ale jednak czułam, że muszę o tym porozmawiać z córką.
Poczekałam, aż będziemy same w domu i przyznałam się do swojego odkrycia, uspokajałam ją, ale zaznaczałam, że jest jeszcze za młoda. Córka była bardzo zdziwiona, wszystkiego się wypierała, nawet zwróciła mi uwagę, że na jej budowę ciała taki byłby za gruby i za duży. W końcu uwierzyłam.

Cóż... Nie rozmawiałam jeszcze o tym z moim synem, ale wolałabym, żeby się okazało, że ma dziewczynę i że to ona to u nas zostawiła.
Retiro Odpowiedz

Obrzydliwe! Przecież to jest skandal, nie da się tego czytać! Jak można robić takie rzeczy? Kto w dzisiejszych czasach zmusza dwójkę nastolatków - brata i siostrę do spania w jednym pokoju?!

Odpowiedzi (9)
Smutnabula Odpowiedz

Ale wiesz że mężczyźni mają punkt g w odbycie? I zazwyczaj do mocnego podrażnienia tego miejsca potrzeba właśnie dużego sprzętu?
Mało tego, nie ma w tym nic strasznego i szokującego. Może oszczędź mu żenującej sytuacji.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#aGHSD

Jak byłam mała, miałam około 10-12 lat, robiłam siostrze ciasteczka na urodziny. Każdemu bardzo smakowały, nikomu nie wspomniałam, że dodałam tam swoją ślinę i cały kurz z podłogi.
Caldas Odpowiedz

Widać że bardzo kochasz siostrzyczkę.

dnoiwodorosty Odpowiedz

cały kurz z podłogi i nikt nie zauważył. Po prostu zgrzytały podczas jedzenia tak jak zawsze.

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#q5S29

Okropnie przeżywam rozmowy z obcymi.
Odbieranie telefonów, przesyłek, praca z ludźmi, to wszystko jest dla mnie trudne. Każda gafa w komunikacji z innymi osobami zostawia u mnie traumatyczne wspomnienia.
Zawsze wolałem sam spędzać czas, pobiegać, poćwiczyć, pograć. Miło jest poznać ludzi w sieci, bo wtedy potrafię się wyluzować, ale zwykłe pytanie o drogę kogoś kogo nie znam jest dla mnie wyzwaniem.
Ten problem bardzo mi przeszkadza w życiu, bo pozwalam sobie tylko na podejmowanie pracy ograniczającej kontakt z ludźmi. Pracowałem w firmie dostawczej, więc pytanie o tożsamość i mówienie "proszę podpisać" nie są problematyczne, a jazda autem relaksuje mnie. Lecz jestem świadom, że nie zawsze będę pełnić taką funkcję i kiedyś przyjdzie mi zmienić pracę z rozmaitych powodów, a chociażby teraz po pandemii muszę koniecznie znaleźć nową pracę.

Dla bardziej wtajemniczonych - wszystko jest oparte o moje dzieciństwo, w czasach gdy zarówno rówieśnicy, jak i niektórzy nauczyciele mną pomiatali. Biorę leki, bo z racji na pracę rzadko mogę sobie pozwolić na wizyty na terapiach grupowych, ale jak tylko mam szansę, to z takiej korzystam, lecz mimo chęci powiedzenia czegoś o sobie ledwo składam sensowne zdania.
ElizabethTheSecond Odpowiedz

Stopniowy trening ma zasadzie "jak nie zadzwonię po pizzę, to nie zjem i będę głodny". Metodą małych wyzwań można zdziałać na prawdę wiele. Kiedyś wstydziłam się wszystkich, kontakty z ludźmi krępowały mnie w pewnej chwili do tego stopnia, że nie odbierałam telefonów nawet od ludzi których znałam. Jednak sytuacja zmusiła mnie do pracy w której miałam ciągły kontakt z obcymi ludźmi. Początek był dramatem, na myśl o pracy chciało mi się płakać. Potem zrozumiałam, że ludzie nie gryzą i każdemu zdarzają się gafy. W prywatnym życiu wciąż jestem raczej introwertykiem, ale w pracy kontakty z ludźmi zupełnie mi nie przeszkadzają

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#KSuWa

Chyba jestem wredną suką z dziką satysfakcją z mojego czynu...

Ojciec zostawił mnie i mamę, gdy miałam 3 lata. Jakieś tam kontakty utrzymywał, ale się nie starał. Gdy skończyłam 5 lat, znalazł sobie inną kobietę, która mnie nie akceptowała, potem wyjechali za granicę i kontakt się stopniowo urywał.
Mama jak i babcia od strony taty próbowały go namówić, żeby chociaż do mnie dzwonił, żebym chociaż w małym stopniu czuła, że mam ojca. No i było kilka telefonów, a potem cisza na ponad 20 lat. Mama nie chciała alimentów, miała stabilną pracę i pomoc dziadków. Jedyne na czym jej zależało, to pozbawienie go praw rodzicielskich. Ojciec nawet nie przyjechał na rozprawę. Babcia wypięła się na ojca, który zresztą i z nią zerwał kontakt, gdyż jak stwierdził „ma dość jej trucia”. To mi przepisała swoje mieszkanie, wydziedziczyła go. Ojcu posypał się tamten związek, wrócił do Polski, gdy byłam już pełnoletnia. Zamieszkał w stolicy z nową kobietą, nie próbując nawiązać z nami kontaktu.

Po kilku latach posypało mu się zdrowie, z gotówką też było krucho. Tamta kobieta wywaliła go z domu i dzięki dawnym przyjaźniom znalazł pracę w rodzinnej miejscowości. I wtedy sobie o mnie przypomniał. Po ponad 20 latach.
Mieszkanie po babci sprzedałam, ale nowa właścicielka czasami przekazuje mi pocztę, która jeszcze się tam zawieruszy. Ojciec zostawił mi piękny list, w którym błagał o wybaczenie. Gdy go otworzyłam i przeczytałam byłam wściekła, jednak po paru dniach ochłonęłam, zadzwoniłam i się spotkaliśmy.
Płakał, przepraszał, chciał odnowić wszystkie kontakty i stracone lata. Powiedziałam, że mu wybaczam, chociaż wcale tego nie czułam. I miałam z nim kontakt przez jakieś pół roku. Odwiedzałam go tak co dwa tygodnie (mieszkam w innym mieście). Przywoziłam robione przeze mnie obiadki, ciasta. Podczas spotkań on głównie opowiadał o swoim życiu, gdyż sporo podróżował. O sobie mówiłam mało lub naginałam prawdę.

Podświadomie chyba chciałam mu wyrządzić krzywdę. Gdy pogorszył się stan jego zdrowia i amputowali mu nogę, nie przyszłam go odwiedzić, mimo iż obiecywałam przez telefon, że tak zrobię. Nie przyszłam też potem, gdy wypisali go do domu i okazało się, że nie ma nikogo, kto by mu pomógł przy zakupach czy najdrobniejszych czynnościach. Potem zmieniłam nr telefonu, ojciec nie mógł się ze mną skontaktować. Napisał kilka listów i wysłał na stary adres, w których prosił o wyjaśnienie, tłumaczył, że nie zależy mu na pieniądzach czy opiece tylko na kontakcie ze mną. Potem powiedziałam właścicielce mieszkania, żeby je wyrzucała.

Zachowałam się podle i okropnie. Nie wiedziałam, że potrafię być tak zła. Gdy myślę, jak samotny jest teraz, jak go skrzywdziłam, to odruchowo się uśmiecham. Nikt nie wie, że ponownie nawiązałam relację z ojcem i tym razem to ja ją okrutnie zerwałam.
Nikjaknik Odpowiedz

Ty jesteś okrutna i zła? Przestań. Zostawił dziecko, bo wokal dymac bez zobowiązań inne. Ja rozumiem, że związek może się nie udać. Ale żeby zerwać kontakt z dzieckiem, trzeba być totalnym dnem. Typowe dla faceta: najpierw żyje beztrosko, ma w dupie wszytko i wszystkich a potem, gdy zostaje sam, na co zasłużył, to wtedy wielkie przepraszanie i robienie z siebie ofiary. Moim zdaniem dostał to, na co zasłużył. Dziecko spłodzić umiał, odpowiedzialności za nie już nie potrafił udźwignąć więc karma go dopadła.

Odpowiedzi (13)
Retiro Odpowiedz

Zemsta to danie smakujące najlepiej na zimno. Mnie miło się to czytało, bo świadczy to o tym, że jest jeszcze jakaś sprawiedliwość na tym świecie :)

Odpowiedzi (19)
Zobacz więcej komentarzy (22)
Dodaj anonimowe wyznanie