#ZznpB

Uprawialiśmy seks z dziewczyną. Byliśmy dość cicho, gdyż w drugim pokoju był mój współlokator. W pewnym momencie tak zaszaleliśmy, że z hukiem spadliśmy z łóżka, wprost pod drewniany regał z jakimiś pierdołami i książkami. Regał się na nas przewrócił, rumor nieziemski się z tego zrobił.

Mój współlokator wpadł do pokoju, myśląc że coś mi się stało (w sumie chyba nie wiedział, że nie jestem sam). W momencie, gdy ogarnął co i dlaczego się stało, doszedłem... wprost na jego bose stopy. On zapytał tylko, czy nic się nam nie stało, pomógł wygramolić się spod sterty rupieci i wybuchając śmiechem, poszedł umyć nogi z mojego dzieła. My w tym czasie, również zanosząc się śmiechem, ubraliśmy się, współlokator wrócił pomóc sprzątać. Do dziś się z tego śmiejemy, a najbardziej współlokator, który od tego momentu do mojego pokoju wchodzi w kapciach xD.
Akakaka Odpowiedz

No w sumie pozazdrościć współlokatora. Zabawna sytuacja. 😄

BuldogFrancuski Odpowiedz

Strachu się najedliście... ale dzięki temu już nie musicie się wstydzić i możecie uprawiać miłość głośniej ;)

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#G6b73

Czytam anonimowe od dawna i w końcu nadszedł czas żeby podzielić się swoją historią. Może da ona komuś do myślenia.

Jestem mamą dwóch cudownych córek. Jedną chociaż nie jest moim biologicznym dzieckiem kocham tak jak swoją i uważam, że matką nie jest ta kobieta co urodziła, ale ta co wychowuje i jest przy dziecku na dobre i na złe.

Kilka miesięcy temu urodziłam drugą kruszynkę. Niestety, ale nie był to łatwy poród. 7 tygodni przed terminem, waga maleństwa ledwo ponad 1500 g. Byłam załamana tym bardziej, że z powodu covida nie mogłam z nią zostać tyle ile bym chciała. Wyszłam ze szpitala po tygodniu, a córka została jeszcze kolejne 3. Mój stan psychiczny nie był w najlepszym stanie. Jednak to nie przeszkodziło mojej szwagierce nazwać mnie patologią. A dlaczego? Dlatego, że według niej porzuciłam dziecko w szpitalu i nie mogę się nazywać matką. Wybrałam męża i "cudze" dziecko zamiast swojego.

Nie docierało do niej, że nie miałam wpływu na to. Najgorsze jest to, że po takim czasie ona nie widzi, że zrobiła coś nie tak i nie uważa żeby miała przeprosić. Ja na szczęście nie miałam depresji poporodowej, ale gdyby trafiło na kogoś w większym dołku różnie mogłoby się skończyć.
Absolut Odpowiedz

Nie warto się zadawać z takimi ludźmi. Jakieś zwyczajne uprzejmości na rodzinnych spotkaniach, ale nie opowiadaj jej co u ciebie i nie pozwalaj na odwiedziny. Skoro twoje starsze dziecko to „obce dziecko” to niech was nie odwiedza. Zwłaszcza, że po porodzie, w tak wyczerpującym czasie ona obraziła jeszcze ciebie i próbowała wymusić na tobie poczucie winy. Nie ma za grosz taktu i szacunku do was.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#pPBl9

Przyszłam tutaj ponarzekać na pewną grupę osób jakimi są koniary. Najczęściej w wieku od 11 do 16 lat dziewczyny postanawiają ujeżdżać konie i okej okej, może mnie to nie interesuje, ale rozumiem, że dla kogoś może być to ciekawe. Nie rozumiem jednak dlaczego taki sam tok myślenia nie idzie w drugą stronę. Nie spotkałam jeszcze nigdy żadnej koniary, która na moje "nie lubię koni" nie zareagowała zwykłym "okej" czy "spoko rozumiem" tylko gigantycznym wykładem jak te rżące stworzenia są wspaniałe. Żeby nie było - sama uwielbiam inne zwierzęta jakimi są koty, jednak rozumiem iż niektórzy mogą bać się kotów czy woleć po prostu psy czy jakieś chomiki. Nikogo nie zmuszam do posiadania kota czy brania go na ręce kiedy osoba boi się, że mruczek ją podrapie.

Ja koni boję się paskudnie, a po za tym uważam, że po prostu śmierdzą i nie są zbyt czystymi zwierzętami to też tak czysto wizualnie mi się nie podobają. Zawszę słyszę, że gdybym odważyła się podejść do nich i pogłaskać je po głowach przekonałabym się do tych ryczących stworzeń i może tak by było gdyby nie osoby reprezentujące "miłość" do koni. Koniary nie zrozumieją, że ktoś ma inne zdanie od nich. Koniary nie zrozumieją, że dla kogoś konie są straszne bo to takie urocze pysie. Koniary uwielbiają chwalić się tym, że są koniarami.

Próbuję, naprawdę próbuję je zrozumieć jednak one nie chcą zrozumieć osób, które mają odmienne zdanie od nich. Jeśli ktoś mówi, że go to nie interesuje uszanujcie to a nie bulwersujcie się iż ktoś ma inne zainteresowania od was bo to naprawdę wkurwia.
KajKoLukx Odpowiedz

"Ja koni boję się paskudnie"

Znaczy, robisz brzydkie miny kiedy się boisz?

"Zawszę słyszę, że gdybym odważyła się podejść do nich i pogłaskać je po głowach przekonałabym się do tych ryczących stworzeń i może tak by było gdyby nie osoby reprezentujące "miłość" do koni. "
Jakieś dziwne te konie skoro ryczą.

Musisz mieć chyba pecha mieszkać w pobliżu stadniny, skoro tyle tych koniar spotykasz.
Zgadzam się, że przekonywanie do czegokolwiek na siłę jest wnerwiające.

Odpowiedzi (1)
KFP Odpowiedz

Sama już kilkanaście lat jeżdżę konno i zgadzam się z twoją wypowiedzią na temat tzw. "sweet koniareczek", ale nie mogę się powstrzymać od skomentowania jednej części a mianowicie "konie śmierdzą". To tak samo jakby powiedzieć "ludzie śmierdzą". Są tacy, co higienę mają za nic i od nich faktycznie czuć, lecz większość ludzi raczej zwraca uwagę na to, by nie truć innych swoim zapachem. To samo dotyczy koni. Wiadomo, że u chłopa na wsi, czy w innym miejscu, gdzie koń to maszyna do robienia pieniędzy zapach będzie nieprzyjemny, ale to wyłącznie z winy właściciela, któremu szkoda czasu na utrzymanie porządku w stajni. Sama nie lubię nawet dotykać koni z takich miejsc, ponieważ dłoń od razu staje się czarna od brudu. Natomiast jest jeszcze druga strona medalu. Są osoby, dla których konie to pasja i faktycznie dbają o ich warunki bytu. Sama swoją stajnię sprzątam 2-3 razy dziennie, konie są regularnie czyszczone oraz w okresie letnim myte. I z ręką na sercu mogę przyznać, że można stanąć w odległości 1 matra od któregoś z moich koni i nie czuć brzydkiego zapachu. Więc to nie same konie śmierdzą, tylko warunki w jakich przebywają

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#shUsY

Mąż wybaczył mi zdradę. Miało to miejsce 10 lat temu. Dopiero niedawno powiedział mi czemu mi wybaczył: ponieważ mnie kochał oraz nie był ze mną dla siebie, tylko dla mnie. Jakby mi nie wybaczył to byłby pustym egoistą, a on miłość traktuje poważnie, odwzajemnioną czy nie. Fakt, przez ostatnie lata bardzo się starał dla mnie, że aż momentami mi głupio. Na dobrego mężczyznę trafiłam, ale i tak czuję się jak pusta suka.
Velasco Odpowiedz

To ty zachowałaś się jak pusta egoistka i nic już tego nie zmieni.
A mąż to idiota - doceń to.

Odpowiedzi (1)
rutabo Odpowiedz

To się zgadza jestes suka. Facetowi natomiast się dziwie ze został z takim pustakiem, ale widac to sprawa honoru, czegoś co nigdy nie zrozumiesz.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#JoD8m

Gdy miałam 12, może 13 lat, poszłam z mamą na budowę domu, (który w tamtym czasie był w stanie surowym) posprzątać. Było ciepło i po jakimś czasie chciało mi się pić. Na środku salonu stała paprotka w doniczce, a obok niej zielona butelka. W tamtym czasie często się nosiło w takich zrobioną herbatę, albo wodę z sokiem. Niewiele myśląc, (a naprawdę chciało mi się pić) otworzyłam butelkę i pociągnęłam duży łyk. Już po połknięciu poczułam paskudny smak "napoju". Wyplułam to co miałam w ustach, a później jeszcze długo plułam śliną, żeby pozbyć się ohydnego posmaku z ust. Wiecie co to było?

Domowej roboty nawóz ze zgniłych pokrzyw z wodą. Od tamtej pory zawsze wącham to co mam wziąć do ust, nieważne jak bardzo chce mi się jeść czy pić. (Smak tej gnojówki pamiętam do dziś. Fuj!)
Makigigi Odpowiedz

Mogło być gorzej: siki budowlańców albo kiepy w wodzie.

Odpowiedzi (2)
makweII Odpowiedz

Ja bym chyba pomyślał, że to woda do podlewania kwiatka i raczej nie brałbym się za jej picie.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#LHoc4

To prawdopodobnie już mój koniec, ale może od początku. Niewiele osób wie, że oprócz boreliozy są także jej koinfekcje, z którymi można się urodzić, więc mogę mieć bardzo poważne mutacje genetyczne (możliwe, że nawet poważniejsze niż chora Amelka), a błędy lekarzy sprawiły, że omal nie umarłam przed 30, uratowałam się z tego sama ziołami. To była wyczerpująca walka, która nadal trwa.

Pamiętacie może stare przysłowie, że nikt nie jest całkowicie zdrowy? Z tego się nie wychodzi (no chyba, że ktoś ma kupę pieniędzy i go stać na leczenie), ale nawet nie to mnie boli najbardziej.

Boli mnie to, że wszyscy się odwrócili ode mnie kiedy ich potrzebowałam najbardziej, znajomi? Jacy znajomi, wszyscy są dobrzy dopóki masz pieniądze, przyjaźń już nic nie znaczy w tych czasach (albo mam ogromnego pecha). Jestem także niebinarnej płci, z aromantycznym i aseksualnym spektrum, więc tak naprawdę nikt nie jest w stanie tego zrozumieć. Co jest najbardziej anonimowe?

Jedyne o czym marzyłam to normalne życie, mąż, dzieci, przyjaciele, to wszystko zostało mi odebrane. Stan zdrowia nie pozwala mi nawet podjąć jakiejkolwiek pracy, a kredyty, które musiałam wziąć na zioła lecznicze i suplementy wcale nie pomagają. Ja nawet nie jestem zdolna do tego żeby żyć samodzielnie, jedyne co mnie ratuje to że żyję z rodziną więc głodna nie chodzę, ale mimo to i tak nie rozumieją kompletnie co się ze mną dzieje, niby z rodziną, a jednak samotna. Wiem także, że nie będą wiecznie się mną zajmować, całe życie pod górę, całe życie sama, byłam i jestem traktowana jak śmieć. Współczuję jedynie wszystkim, których także spotkał ten sam los (lub gorszy) i także byli skrajnie lekceważeni i przez bliskich i służbę zdrowia i nie mieli pieniędzy na leczenie, a w najgorszym wypadku zostali opuszczeni i muszą utrzymywać się sami. Albo tych, którzy wydali już wszystkie swoje oszczędności, a ich marzenia zostały podeptane.
ad13 Odpowiedz

Srali muchy, będzie wiosna... Po przeczytaniu jedyne, nad czym się zastanawiam, to czy zwykła hipochondria, Münchhausen, czy już choroba psychiczna.

Rinkashiczika Odpowiedz

Jak ja nienawidzę ludzi którzy aż tak użalają się nad sobą...Najlepiej udawać że wyleczą jakieś ziółka na które wzięłaś jakieś pożyczki (serio?) zamiast wydać te pieniądze na lekarzy czy też badania. Jeszcze co tu ma do tego, że masz/nie masz płci? Przez całe wyznanie używasz rodzaju żeńskiego. Myślę że przydałby się tu dobry psycholog/psychiatra.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#361cH

Już od czasów podstawówki byłam ładna. Czarne pukle włosów sięgające do pasa, lazurowe oczy. Wiecie, taki ideał dziecka. Potem, w gimnazjum też byłam najładniejszą dziewczyną w szkole, na studiach także. Wszyscy zazdrościli mi urody, a ja oddałabym wszystko żeby wyglądać normalnie.

Może się to większości z Was wydawać głupie, ale ładnym dziewczynom naprawdę bywa ciężko. Mężczyźni już od czasów późnej podstawówki rościli sobie prawo do niewybrednych komentarzy, dotykania mnie. Niby mimochodem, ale zawsze. Pamiętam jak nauczyciel od plastyki dotykał mnie w mało nauczycielski sposób "bo jestem taka śliczna". Przejażdżka komunikacją miejską to koszmar, tak samo imprezy. Zawsze się ktoś przyczepi. Ciągle zaloty, nudny flirt, teksty z pytaniem o numer telefonu, a w skrajnych przypadkach śledzenie do domu. Nie wychodzę nigdzie bez gazu i paralizatora, bo kilka razy musiałam go użyć i szybko uciec. Chwyty z samoobrony mam wytrenowane do perfekcji. Mam wrażenie, że facetom przy mnie odbija.

Mam tylko jedną przyjaciółkę bo reszta kobiet mnie nie toleruje, pomimo tego, że naprawdę nie flirtuję z ich facetami. Zawczasu już staram się być oschła. Ale przypadków samców alfa, którzy z obrączką na palcu proponują mi randkę jest sporo. Nawet wśród mężów koleżanek. Nic dziwnego, że mają mnie za latawicę. Zbudowanie związku w oparciu o mój charakter, a nie wygląd to w moim przypadku coś nieosiągalnego. Jak mam rozmawiać z kimś o muzyce czy filmach jak nie może oderwać ode mnie wzroku? I albo coś dukają nieśmiało albo przechodzą w tryb "macho" czyli popisówki i głupie teksty.

Na doktoracie nie poradziłam sobie tylko dlatego, że strasznie gnębiły mnie inne kobiety bo profesorowie byli dla mnie strasznie mili. Wiecie, zawsze kazali siadać koło siebie, wzywali do gabinetu z byle pierdołą. Nie miałam życia przez to bo wszyscy myśleli, że dostałam się tylko dlatego, że jestem ładna. Zrezygnowałam na drugim roku.

W pracy jest podobnie. Szef proponuje awans, przysiada się na skraju biurka i ciągle mnie wzywa do siebie. Już krążą plotki o jakimś romansie, a ja naprawdę nic nie robię. Kocham tę pracę, ale nie chcę kolejnej łatki "tej co wszystko się udaje przez urodę" lub jak kto woli "tej co dała dupy za awans".

Każdy związek szybko się rozpada bo mężczyźni są o mnie zazdrośni. Nawet się bardzo nie dziwię bo nikt nie wytrzymałby ciągłej adoracji swojej kobiety.

Z utęsknieniem czekam na starość aż się pomarszczę i przestanę być atrakcyjna. Może ktoś wtedy powie "mądra kobieta" zamiast ciągle "piękna". Uroda według mnie absolutnie nic nie znaczy, nie mamy na nią w żaden sposób wpływu. Jaki jest sukces osoby w tym, że wygrała w loterii genetycznej? Żaden.

Musiałam się wygadać, pokazać drugą stronę medalu. To, że jak ktoś ładny to na pewno głupi. Przykre to strasznie.
ohlala Odpowiedz

Może się zdziwisz, ale te mniej atrakcyjne dziewczyny również są molestowane i wcale nie jest to rzadkie, a może i częstsze niż w przypadku pięknych osób, w końcu nie ma ich tak wiele? Ale one nie mają bonusu w postaci ogólnie bycia lepiej traktowanymi - jest wiele badań na ten temat, które jasno pokazują, że ładne osoby mają w życiu łatwiej. Przyjaźnię się z piękną dziewczyną (sama jestem przeciętna) i to nie jej uroda odrzuca od niej innych (ale tylko czasami). To jej, chyba, nieświadome skupienie na swojej urodzie, chęć bycia najpiękniejszą w każdej grupie, bo jest do tego przyzwyczajona. Mówię, ona chyba nawet tego nie zauważa, ale po jej zachowaniu widać, że jej na tym zależy. Znam ją od dawna i wiem, co w niej siedzi, więc przymykam na to oko, ale dla innych jest to zapewne nieco odpychające.

Nie wierzę w jedno - że w ogóle nie flirtujesz z facetami, a i tak oni wszyscy padają Ci do stóp. Wcale nie jest tak, że piękne osoby podobają się wszystkim. Ja tak mam, że osoby, które obiektywnie rzecz biorąc są piękne, zazwyczaj mnie nie pociągają. I dlatego nie uwierzę, że nie robisz nic, aby faceci zwrócili na Ciebie uwagę.

Odpowiedzi (4)
eDSADFFGgdjkg Odpowiedz

nie możliwe żebyś byłą aż tak ładna pewnie jesteś dobrze (nie bardzo dobrze) wyglądającym narcyzem który całe swoje życie tłumaczy dobrym wyglądem

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#OYr36

Czasami mam tak, że czuję jakby czas się zatrzymywał. To nie żadna metafora, nie wiem czemu się tak dzieje. Podaję przykład sprzed chwili:

Siedzę sobie na kanapie z telefonem, mam włączony telewizor i wszystko jest git. Aż tu za chwilę w następnym momencie czuję taki lekki paraliż ciała, jakbym miał paraliż senny i nagle nic nie słyszę. Patrzę się ciągle w jednym kierunku bo czuję jakby najmniejszy ruch był jakiś niebezpieczny. Dosłownie mam wrażenie, że tkwię w jednej sekundzie jakieś parę minut, jakbym nagle znikąd się czymś naćpał, takie uczucie obcości - wiem, że jestem we własnym domu, ale czuję się jakby wszystko wokół nie należało do mnie, jakby to był obcy dom. Nie słyszę nic z otoczenia, nic się w okół mnie nie rusza, ja się nie ruszam. Słyszę głośno tylko bicie własnego serca i pisk w uszach od ciszy. I dosłownie za chwilę moje ciało normalnieje jak gdyby nigdy nic. Poza tym, że zawsze po tym towarzyszy mi panika i dezorientacja.

Rok temu miałem tak po raz pierwszy, i od tamtej chwili miałem tak z cztery razy. Raz przez to zemdlałem i byłem wtedy nawet z tym u lekarza, ale kompletnie zignorował to co mu opisywałem i szukał powodu zemdlenia gdzie indziej.

Pojutrze idę z tym do neurologa. Życzcie mi powodzenia, żebym nie wylądował w psychiatryku!
HellBlazer Odpowiedz

Tak! W końcu ktoś sam podjął decyzję o pójściu do lekarza zamiast czekać na "rady" ludzi pokroju PaniPanda.

JMoriartyy Odpowiedz

Brzmi jak atak paniki. Lekarze lubią je lekceważyć z jakiegoś powodu.

Zobacz więcej komentarzy (9)

#Ow0CN

Przegrałem zakład z koleżanką, więc zgłosiłem się jako model na ASP. Kasa przeciętna, 18 zł brutto za h, jeszcze okazało się, że ona była w grupie, w której pozowałem.

Na początku stres, same studenciki. Czytałem, aby za wszelką cenę nie myśleć o tym aby unikać erekcji, bo wtedy będzie się spiętym podczas pozowania i...
... pojawiała się tak silna erekcja, której w życiu nie miałem. Po pozowaniu jakaś studentka zaczęła mnie podrywać, kilka owocnych randek. Lubię tam chodzić mimo, że przecież pozują tam głównie studenci, albo starsze osoby z niskopłatnych prac. Ja dobrze zarabiam, 18 zł jest dla mnie śmieszne, ale cholernie mnie podnieca, że tyle studentek patrzy na mnie nagiego, czasem się rumienią, gdy pojawia się erekcja.
Czy to jakaś forma ekshibicjonizmu? Boję się, że później będę kombinował jak mieć większy "zastrzyk adrenaliny" niż pozowanie do aktu...

Oczywiście zaraz będą teksty: "studentki nie patrzą pod względem erotyki, tylko sztuki". Skoro tak uważacie to dlaczego studentki nie próbują dorabiać pozując dla innych grup (wiadomo, że na własnych zajęciach nie mogą, bo same muszą nauczyć się rysowania aktu), albo byłe studentki ASP?
TrzyPingwiny Odpowiedz

Niech pomyślę. Kobiety (w większości) nie podniecają się na widok nagiego ciała mężczyzny, po prostu potrafią patrzeć na mężczyznę jak na człowieka, a nie jak na obiekt seksualny, mężczyźni natomiast dostają erekcji jak zobaczą kawałek nagiego ciała kobiety i raczej głównie widzą w kobietach obiekty seksualne (zresztą dewotki dają im takie przyzwolenie wychowując dzieci w ten sposób, że zamiast uczyć chłopców, że mają panować nad sobą, wolą gnębić dziewczyny i im wszystkiego zabraniać, bo nie daj boże jakiś chłopiec się podnieci).
Zresztą społeczeństwo lepiej znosi wady w ciele mężczyzny (blizny, tłuszcz, rozstępy, brzydka sylwetka) niż w ciele kobiety, bo kobieta musi być bez skaz, a wiadomo, że wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy ma jakieś wady, więc mało która dziewczyna wystawi się na celownik, mając świadomość, że albo ktoś się będzie brandzlował do wspomnienia o jej ciele, albo będzie bacznie się przyglądać by namierzyć choćby najmniejszą wadę w wyglądzie ciała.

Odpowiedzi (10)
HellBlazer Odpowiedz

Już kiedyś ktoś tu coś takiego napisał.
Swoją drogą nie rozumiem też Twojej logiki. Dlaczego nie pozują skoro to nie jest dla nich erotyczne? Naprawdę? Może no nie wiem... Jest milion innych powodów? Jak cenienie prywatności lub zwyczajnie nie chcą?

Zobacz więcej komentarzy (6)

#qHFbF

Nie rozumiem tej mody, która przyszła z zachodu aby laski obejrzały na wieczorze panieńskim gołego faceta, albo żeby na kawalerskim striptizerka wymachiwała cyckami.
Nawet poszukałem jak wyglądają występy striptizera: panowie ładnie macają panie, w zamian panie też mogą podotykać to co najbardziej lubią:

https://www.youtube.com/watch?v=XqghMvhbEj8
Ze striptizerką można sobie na mniej pozwolić, chociaż one mają moralność wielkości ziarenka groszku nie ze względu na to, że się rozbierają tylko tajemnicą poliszynela jest to, że nagle faceci słabną po drinkach proponowanych przez striptizerki, a karta kredytowa nagle jest taka pusta...

Ale do rzeczy: po co przyszłej panie młodej macający striptizer na wieczorze panieńskim, którego można złapać za cohones?
"Pożegnanie się z wolnością", ale że co: z facetem/kobietą byliście/byłyście dopiero kilka miesięcy i bierzecie ślub?
Już bardziej zrozumiałbym striptizera/striptizerkę na 18 urodziny.

Zacząłem przeglądać te wszystkie oferty panieńskich i jest nowość: akt nagiego modela.

Do klubów go-go w życiu nie zajrzę po tych nagłośnionych aferach, ale raz na wieczorze kawalerskim była striptizerka. Zamówiona Azjatka aby było bardziej egzotycznie. Ale to jest jak lizanie loda przez szybę i miałem wrażenie, że bardziej w tym chodzi o to, że za kasę ma się kontrolę nad drugim człowiekiem niż o samą erotykę, zwłaszcza kiedy to przecież nie jest pierwszy raz kiedy widzi się gołą kobietę. Za czasów studenckich zdarzało mi grać z koleżankami w rozbieranego pokera i to już było bardziej emocjonujące i podniecające (płeć przeciwna zdejmowała ubranie ;).

PS Nie mówię już o amerykańskich wieczorach, bo tam już są orgie...
HellBlazer Odpowiedz

Striptiz na wieczorach panieńskich czy kawalerskich to szczyt dna.
"Jutro biorę ślub, więc w imię wolności będę macał nagie dziewczyny/facetów".
W samym tym zachowaniu są co najmniej trzy powody, żeby takie moralne zero zostawić przed ołtarzem.

Odpowiedzi (4)
rutabo Odpowiedz

To było chyba modne 10 lat temu. Teraz to obciach i żenada. Trzeba być bez gustu by zamawiac striptiz.

Juz nawet nikt sie nie schlewa do nieprzytomnosci tylko robi sie jakis "extremalny" wypad na skałki, quady, strzelnice kto co woli a potem do jakiegos dobrego klubu. Kobiety natomiast albo spa albo tez dobry klub. no ale naoglądali się ludzie amerykańskich filmów i małpuja durne zachowania. To dość popularne wsród ludzi z kompleksami, a wsród Polaków czesto nagminne jest zapatrzenie na "zachód". wynika to z czasów komuny gdzie rzeczywiscie u nas była bryndza i teraz trzeba sie odbić.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie