#heEz2
Po dwóch dniach dzwoni mi przyjaciółka z informacją, że jedzie jeszcze kilka osób z nami, jej inna przyjaciółka z rodziną. Krótkie info, że oni już też wpłacili i że pojedziemy ekipą, będzie fajnie. Ja nie jestem osobą zbyt otwartą i towarzyską. Nie lubię towarzystwa wielu, w dodatku obcych, ludzi. Może i są fajni, ale ja po prostu nie chcę. A nie chcę też tam stroić fochów, że będę na plaży siedzieć pięć metrów dalej. Mój syn wrócił ze szkoły i jak mu powiedziałam o tym, też od razu powiedział, że on nie jedzie w takim razie (a bardzo się na to cieszył). Ma wiele kompleksów na tle wagi (już zrzuconej, ale problem został bo wiele przykrości doświadczył).
Czy nie uważacie, że przyjaciółka powinna najpierw zapytać, czy nie mielibyśmy nic przeciwko, żeby ktoś jeszcze się dołączył? Albo zanim w ogóle się umawiałyśmy powiedzieć, że zbiera ekipę? Od razu bym powiedziała, że ja się nie piszę. Czy to jakieś dziwactwo, że płacąc kilka tysięcy za wyjazd chcę się czuć komfortowo i na luzie?
Zrezygnowałam, tracę tysiąc. Grzecznie jej napisałam, że uważam, że mogła to ze mną skonsultować. Obraziła się. Napisała, że chętnych będzie dość na nasze miejsce.
Według mnie to zależy czy planowaliście to jako rzeczywiście wspólne wakacje, że wszystko robicie razem czy że lecicie razem a potem będziecie się mijać albo zgadywać codziennie czy coś robicie wspólnie. W pierwszym przypadku powinna spytać, w drugim niekoniecznie. Ale najważniejsze - i tak lećcie gdzieś, nie marnujcie szansy na fajnie spędzony czas przez koleżanke.
Też bym miała żal o takie dołożenie kogoś do wakacji. Nie lubię dużych grup, a jak płacę za wakacje, to chcę na nich odpocząć, a nie się męczyć. "Przyjaciółka" zachowała się bardzo słabo. Wystarczyło Cię wcześniej poinformować i byście się nie umawiały.
Co to za pomysł żeby wpłacać tak dużą bezzwrotną zaliczkę na wczasy w przyszłym roku? Przecież dużo się może wydarzyć , nawet nie musi to być coś złego w rodzinie. Wystarczy nowy wariant covidu i znowu zaczną się ograniczenia. Ta zaliczka to chyba tak bardziej pod opowiadanie.
Zaliczka może być zwracana w konkretnych okolicznościach, a niemiłe towarzystwo nie jest jedną z nich.
W przypadku odwołania wyjazdu z „winy” biura podróży lub czynników zewnętrznych (na które nie ma się wpływu) takich jak np epidemii lub wojna, zaliczka jest zwracana.
Można też dodatkowo wykupić ubezpieczenie od rezygnacji w przypadku śmierci kogoś bliskiego.
Gdy wyjeżdżam na dalsze wakacje (sama), to korzystam z biura podróży, które organizuje kameralne wyjazdy dla 5-10 osób. Wtedy przy wyborze wyjazdu płacę zaliczkę, resztę, jak zbierze się grupa. Zaliczka jest jakimś zabezpieczeniem dla biura, oczywiście jest zwracana, jeśli wyjazd nie dochodzi do skutku (jeszcze się to mi nie zdarzyło).
Tam też płacę 1000 zł zaliczki, jednak przy całej kwocie do zapłaty, jest to niewiele.
Jak wakacje 7tys to 1tys to nie jest ogromna zaliczka. Dziwię się, że nie połowa była do wpłaty o.O
Oczywiście, że powinna zapytać.
Na pewno tylko młodszy syn ma autyzm w tej rodzinie?
Bardzo prawdopodobne, że autorka sama może być w spektrum. Często jedno z rodziców autystyka ma autyzm, a jeszcze częściej niezdiagnozowany. Osobiście jako autystka też bym pewnie chciała zrezygnować z takich wakacji, bo my przeważnie bardzo nie lubimy wszelkich zmiań, tym bardziej dotyczących większej grupy nieznajomych ludzi.
Może jeszcze się uda, by zamiast rezygnacji- przesunąć termin?
Ale tak, tamta kobieta zachowała się chamsko, jeżeli chciała jechać większym grobem- powinna to od razu powiedzieć.
Też mi przyjaciółka... Oczywiście, że powinna była to skonsultować z Tobą. No i co to za przyjaciółka, która nie wie/ignoruje to, że nie lubisz towarzystwa obcych?
Mam nadzieję, że i tak gdzieś sobie pojedziecie, bo rok to mnóstwo czasu, żeby coś zaplanować. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wakacje na plaży.
A czy Ty nie powinnaś tez otwarcie mówić czego oczekujesz? Jak chcesz żeby takie wczasy wyglądały? Skoro tego nie ustaliliście to po co te pretensje do koleżanki? Wystarczyło napisać ze miałaś inne plany względem takiej wycieczki. A to ze jedzie taka duża ekipa nie oznacza, ze musicie być ciagle razem. Możecie sobie wolny czas osobno organizować I po co masz stracić zaliczkę? Możesz to komuś „odsprzedać”.
Wczasy za ponad tysiąc nad morzem mogłaś mieć last minute i nie musiałabyś teraz płacić.
I skoro chetnych jest wiele to niech oni oddadzą wam zaliczke, a beda na wasze miejsce. Dziwne te wakacje.
Na takie "oddanie" zaliczki musiałoby się zgodzić biuro, a co to za biznes dla nich? Prędzej w grę wchodzi przesunięcie terminu.
Miałam na myśli by ci znajomi na ich miejsce dogadali się z autorką i wpłacili jej 1000zł, a jej zaliczka niech będzie za tych znajomych.
Tak, wiem, ale biuro podróży nadal musiałoby się na to zgodzić, ponieważ zaliczka jest przypisana do konkretnej osoby.
I dobrze zrobiłaś. A ci chętni na twoje miejsce mogą może oddać ten tysiąc? Swoją drogą jakie wy macie relacje, że ona nie wie, że nie lubisz obcych? Bo ja też nie przepadam i jak mój przyjaciel coś planuje to wie, że trzeba mi powiedzieć wcześniej i dać czas na decyzję czy się piszę na takie spotkanie czy uznaję, że to za dużo. I np nie miał żadnych pretensji jak się zmyłam ze wspólnego wyjścia wcześniej, a jeszcze mi zamówił ubera i odprowadził.
Księżniczkowata jesteś. Nic dziwnego że ten przyjaciel to jeden jest tylko. Reszta nie mogła wytrzymać pewnie Twoich fochów.