#ScK2Y

Mam 30 lat, mój narzeczony jest ode mnie starszy o dwa. Jest cudownym człowiekiem, który naprawdę o mnie dba i przy którym czuję się doceniona.

Gdy zaczynaliśmy się spotykać byłam w nim ogromnie zakochana. Jednak z roku na rok coraz bardziej czuję, że nasze wspólne życie nie ma racji bytu. Powodem tego jest jego matka niestroniąca od alkoholu.

Od początku znajomości opowiadał mi o niej i o jej nałogu. Ich relacje przedstawiał jako kiepskie, co później zauważyłam. Nie chciałam go od razu przez to skreślać, gdyż sama pochodzę z rodziny alkoholików. W moim przypadku oboje rodziców nie wylewało za kołnierz. W czym się zatem różnimy? Ja od moich rodziców trzymam się na pewien dystans - nie mam z nimi zbyt dobrych wspomnień ze względu na ich nałóg, po ukończeniu liceum od razu uciekłam do innego miasta i żyłam na własną rękę. Z czasem nasze relacje się ociepliły, lecz nie sposób zapomnieć tamtego okresu.

Adam natomiast wciąż mieszka z matką i mimo, iż przyznaje mi rację, że jest ona toksyczna, nie chce się od niej wyprowadzić ani zmienić pewnych nawyków. Zawsze gdy do niego przyjeżdżałam było nieposprzątane, nieugotowane, bo matka wypita, a on sam nic nie zrobił, bo nie umie. Dom jest zaniedbany, w łazience odpadają kafelki, w kuchni blat jest tak oblepiony, że niczym nie da się go doczyścić. Korytarz to istny tor przeszkód - wszędzie walają się butelki po wódce, śmieci, resztki jedzenia rzucone psu. Dodatkowo jego matka przez wódkę traci rozum, robi coraz większe głupoty i coraz mocniej zagraża sobie i innym. Zawsze gdy mamy gości, wchodzi pijana do pokoju i robi wstyd nam, i sobie. Jest agresywna wobec syna i wobec mnie. Na moje awantury o to tłumaczy, że nie jest w stanie nic z nią zrobić. Coraz więcej cech jej charakteru oraz brak wychowania zauważam u Adama i miałam cichą nadzieję, że po wyprowadzce uda mi się go zmienić.

Mieszkamy od siebie 40 km. Kilka lat temu zdecydowaliśmy, że Adam poszuka pracy u mnie i razem coś wynajmiemy lub poszukamy szczęścia w zupełnie innym miejscu.
Niestety do ubiegłego roku twierdził, że szukał innej pracy ale "nic nie było", a od pewnego czasu zaczął mnie namawiać na wprowadzenie się do niego i jego matki oraz na wspólne wyremontowanie domu, bo po co płacić za wynajem, skoro można zainwestować w coś, co już mamy. W dalszym życiu z tą pijaczką nie widzi przeszkód.
Mogłabym zmienić pracę, ale nie chcę znów pakować się w życie z alkoholiczką ani nie chcę na takie narażać moich przyszłych dzieci. Coraz mniej wierzę w to, że Adam kiedykolwiek "odetnie pępowinę" i będziemy żyli po swojemu. Kocham go i wiem, że to ten jedyny, ale przez moich rodziców nienawidzę alkoholizmu i nie jestem w stanie go tolerować u nikogo. Gdyby Adam miał inne podejście do swojej mamy, to inaczej bym na to patrzyła, jednak jego przywiązanie wskazuje na to, że szybko się od niej nie uwolni.
PrzezSamoH Odpowiedz

Zmarnowałam mnóstwo czasu na związek z facetem, który nie potrafi odciąć się od swoich rodziców - toksycznych alkoholików. Nie popełniaj tego samego błędu, bo nie warto. Adam nie widzi potrzeby uwolnienia się od matki i raczej to się nie zmieni.

Firstinka Odpowiedz

Nie pakuj sie w to. Postaw solidne granice. Zainteresujcie sie razem terapia dla wspoluzaleznionych (chociaz przez neta). I szukajcie samodzielnosci, a nie uwiklania w cudzy nalog.

wmw Odpowiedz

Nie wierze! Ze niby posprzatac butelek z korytarza nie umie?! Czy mu sie nie chce! W dzisiejszych czasach pracy nie ma? Zart! Nie widzisz, ze chce z Ciebie sluzaca zrobic, leń jeden.

NOTHING000

Praca jest, ale często za śmieszne pieniądze, które nijak nie pokrylyby kosztów życia, a co najwyżej pozwoliły na wegetację.

SzeptOdbytu

No ale flaszki mógłby wynieść i blat umyć, złamas jeden. 32 lata i domu nie ogarnie? To jakaś kaleka, a nie facet.

fenomenc

Chyba lepiej pracować za śmieszne pieniądze niż w ogóle.

NOTHING000 Odpowiedz

I jak sobie wyobrażasz dalsze życie? Trójkąt Ty-mąż - teściowa pijaczka?

LarcaGearSolid Odpowiedz

Póki "Adam" się nie ogarnie nie pakuj się w ten związek. Nie chcesz przecież mieć całą przyszłą rodzinę na utrzymaniu (dzieci i męża).

NOTHING000

A gdyby w myśl tradycyjnego modelu to facet utrzymywał rodzinę?

TylkoNaChwilke

Nie widzę nic złego w utrzymywaniu domu przez kobietę... pod warunkiem, że facet wtedy sprząta, gotuje, ogarnia dzieci i cała resztę.

W tym wypadku rysuje się bardziej typ, który rączką nie ruszy.

Postac Odpowiedz

32 lata i nie umie posprzątać, przykleić kafelek, ogarnąć domu? Jemu się nie chce nawet zainwestować czasu w coś co już ma, ale namawia narzeczoną na życie w takich warunkach na co dzień, jeszcze z mamą alkoholiczką? Jakiś niepoważny.

Klara589 Odpowiedz

Serio? Facet ponad 30 lat a nic nie robi bo nie umie? Przecież nikt od razu nie umiał wszystkiego. Z twoich słów trochę to wygląda tak, jakby on oczekiwał że z nimi zamieszkasz.. Po czym będziesz się wszystkim zajmować a on z mamusią będą tylko patrzeć

Kurkazbiurka Odpowiedz

Jeśli on nie widzi powodu do zmian to nic nie zrobisz. Chłopak jest współuzależniony i potrzebna mu terapia i wyprowadzka z toksycznego domu, ale sam musi tego chcieć. Jednak skoro nie przeszkadza mu mieszkanie w chlewie ani nie potrafi znaleźć pracy przez rok to niestety nie rokuje zbyt dobrze.

WillaWianki Odpowiedz

"Uda mi się go zmienić".
Nie licz na to. Ani w tym przypadku, ani w żadnym innym, choćby chodziło o coś tak błahego, jak sikanie na deskę.

Myślałam, że "mam nadzieję, że uda mi się go zmienić" czy "po ślubie mu przejdzie" już w pokoleniu baby boomersów były raczej smutnym memem i synonimem młodzieńczej naiwności dziewczyn zadurzonych w dysfunkcyjnych kolesiach albo kompletnych dupkach.

Keyle Odpowiedz

Nie pakuj się w to. Rozumiem, że go kochasz i jest dla Ciebie bardzo ważny, ale najwyraźniej Ty nie jesteś ważna dla niego. W zdrowym, normalnym związku obie strony się starają i chcą, by ta druga miała jak najlepiej. A Twój facet jest wygodnicki, zależy mu na swojej wygodzie, a co najgorsze — jest współuzależnieniony i wymaga terapii. To Wam nie wyjdzie. Z jego matką będzie coraz gorzej, będziesz coraz bardziej wyniszczona psychicznie, a on to będzie miał gdzieś, bo jemu będzie wygodnie, w końcu będzie mieć posprzątane w domu (bo ty to zrobisz), nie będzie musiał szukać innej pracy, nie będzie musiał zmienić żadnych nawyków. A wszystko kosztem Twojej psychiki. Czy warto dalej tworzyć związek z kimś, kto nie szanuje Twoich potrzeb? Bo potrzebujesz oparcia, stabilnego życia, ponieważ poznałaś się już na alkoholizmie. Prawdziwie kochający facet by to zrozumiał. Prawdziwie kochający facet znalazłby najgorszą pracę, dopóki nie trafiłby na lepszą ofertę, ale już stawiałby jakieś kroki w kierunku polepszenia Waszego życia. Prawdziwie kochający facet nie pozwoliłby, by kobieta jego życia znów wróciła do szamba alkoholizmu.
Wiem, jak to jest mieszkać z alkoholikami. I jeżeli mój mężczyzna chciałby, bym do tego wróciła to kopnęłabym go w dupę. I on jest tego świadomy. Nie wypije więcej niż "dla towarzystwa", bo wie, że boję się ludzi pod wpływem. Nawet jeżeli on nie reaguje agresją, nawet jeśli miałby to być tylko chwiejny krok ja bym się go bała. A on mnie tak kocha, że nie pije, a jak już to niewiele.
Pomyśl, czy Twój mężczyzna naprawdę Cię kocha, respektuje, szanuje Twoje zdanie i potrzeby, skoro w tak ważnej kwestii chce zrobić coś całkowicie przeciwko Tobie?
Jeżeli rozmowy nic nie dają, to Wasz związek nie ma sensu. Ale nie martw się. Jest szansa, że zerwanie z nim sprawi, że przejrzy na oczy, wróci i nie będzie nalegał na mieszkanie z jego matką. A jeżeli nie, to znaczy że jest dupkiem nie wartym zachodu.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie