#XI40S

Byłam szczęśliwym dzieckiem.Chodziłam do bliskiej mi podstawówki. Wszystko wydawało się takie normalne. Aż do momentu, w którym z lekcji wyrwała mnie pani "pedagog".

Miałam wtedy może 8 lat. Byłam dziwnie zaniepokojona, ale szybko podążałam za nią do jej ciasnego pokoiku. Poinformowała mnie, że jedna z moich koleżanek z klasy doniosła na mnie, że ją prześladuję. Według tej dziewczynki znęcałam się nad nią i nie dawałam jej spokoju. A nawet ją biłam. Pani "pedagog" nie zadała pytania, czy to zrobiłam. Mówiła tylko, że mam się przyznać. Straszyła mnie nie tylko rodzicami, ale policją i poprawczakiem. Nie przyznawałam się do niczego, bo nie miałam do czego. Nic nie zrobiłam, płakałam i byłam w szoku.

Wróciłam do domu. Nie zjadłam obiadu jak zwykle, tylko od razu poszłam do pokoju i zaczęłam płakać. Moja rodzina widziała, że coś jest nie tak. Nie byłam w stanie wydusić co się stało. Moja mama zadzwoniła do mojej szkolnej koleżanki, by porozmawiać z jej mamą. Chciała się dowiedzieć, co się stało. Oczywiście ani mama, ani koleżanka nic nie wiedziały. Później jakoś, gdy się uspokoiłam, powiedziałam o wszystkim mamie.

Następnego dnia mama została wezwana do szkoły. A ja byłam znów straszona, że mnie ze szkoły wyrzucą. Plotki się rozniosły i koleżanki i koledzy z klasy się ode mnie odwrócili. Pani wychowawczyni mnie trochę broniła mówiąc, że nigdy ze mną nie miała problemów. Mimo to pedagog i dyrektor swoje. Miałam z nimi mnóstwo rozmów, w których mi wmawiali co się stało i jak dokładnie to wyglądało. A ja? Ja zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem chora, skoro nie pamiętam, że kiedykolwiek coś takiego zrobiłam. Zrobili mi takie pranie mózgu, że gdyby trwało to dłużej, przyznałabym się do tego.

Ostatecznie wezwali mamę dziewczynki i dziewczynkę, nad którą niby się znęcałam, na jakieś rozmowy. Gdy z nimi w końcu porozmawiali, okazało się, że dziewczynka chciała zwrócić na siebie uwagę dorosłych, bo matka się nad nią znęcała. Tak, znęcała się fizycznie. Niestety mnie wybrała jako ogniwo, które mogłoby zwrócić uwagę innych na nią. Wmówiła im, że to ja ją biję. Nawet jeśli to była nieprawda.

Szlam pozostał. Ona została przeniesiona do innej klasy. Żadne inne konsekwencje nie zostały poniesione. Jej matkę postraszono kuratorem i tyle. A co ze mną? Ja mam uraz psychiczny do tej pory. Grono pedagogiczne to jedna wielka kpina. Jak małemu dziecku można wmawiać coś tak okropnego? Żadna z tych osób nie powinna pracować z dziećmi w taki sposób. Nikt mnie nie przeprosił.

Mam nadzieję, że moje dzieci nie będą miały takich przeżyć. To były najgorsze chwile w całej mojej edukacyjnej wędrówce. Do tej pory mam problemy, gdy ktoś mnie o coś posądza, czuję się jak w klatce. Dokładnie jak w tym małym, ciasnym pokoiku.
Pantagruel Odpowiedz

Kochana, ja miałam prawie tam samo. Oskarżona o coś, czego nie zrobiłam, straszona wyrzuceniem ze szkoły. A na koniec nie usłyszałam nawet głupiego "przepraszam". Wiem, jaki to zostawia ślad w psychice. Nie zapomnę nigdy, jak weszłam do gabinetu dyrektora, wszyscy siedzieli, więc też chciałam usiąść (miałam około 11lat), a moja wychowawczyni wydarła się na mnie, że MAM STAĆ!!!! Taka głupota, a ja chyba nigdy o tym nie zapomnę. To było dla mnie takie upokarzające...

Bardzo Ci współczuję. Trzymaj się!

DownZpiekla Odpowiedz

Ja nie wiem czemu pedagodzy wciąż nie mogą znaleźć złotego środka. Albo w ogóle nie reagują na to, że dzieci się gnębią, albo robią coś takiego jak pisze autorka. Czy to jest jakiś wadliwy zawód?

Franz1983

Nie generalizuj tak. Nagłaśnia się tylko przypadki gdzie coś poszło nie tak. O szkole, gdzie wszystko działa w miarę sprawnie a pedagog szkolny faktycznie rozwiązuje problemy uczniów to się nigdzie nie usłyszy, bo lepiej się sprzedaje skandal.

DownZpiekla

@Franz1983 Jak przypomne sobie okres całej mojej edukacji, to tylko w liceum trafiłam na fajnych pedagogów. Wszedzie wczesniej trafiałam na ludzi, którym samym przydałaby się konsultacja z psychologiem. Także nie twierdze, że wszyscy pedagodzy sa źli, a jedynie, że jest bardzo dużo osob, którzy nie powinni się znajdowac na tym stanowisku.

Postac

Podstawówka, gimnazjum, liceum i nie spotkałam dobrego pedagoga. Za długo by opisywać, ale żadna z tych osób nie nadawała się do pomocy dzieciom.

ZuzannaToZdrajczyni

Mój szkolny pedagog zrobił nam test czy jesteśmy wzrokowcami, słuchowcami czy kinestetykami. Powiedział nam że kinestetyk to wzrokowco-słuchowiec...

PrzezSamoH

Postac - według mnie najlepsi nauczyciele są w szkołach specjalnych i w oddziałach dla dzieci niedostosowanych społecznie.

Killbill

U mnie od początku powaleni byli pedagodzy. Gimnazjum: miałam paczkę z którą coś się napiło próbowało zapalić. Doszło to do pedagog itp. ja byłam tylko z całej paczki wzywana dlaczego pije i palę. Afera na całą szkołę. Winna byłam tylko ja. Technikum: 1 klasa to było duże wagarowanie, 2 spóźnienie na pierwsze lekcje, 3 już spoko trzeba było dużo zakuwać, a w 4 byłam wzywana non stop do pedagoga dlaczego w 1 tyle wagarowałam. Malowało się tylko u mnie na twarzy ' co kur.. ??' i mi dosłownie nie dawała spokoju. Także pedagodzy nie wiem na jakich kryteriach są wybierani do szkół.

GranatWPlecaku

Pedagodzy szkolni... W gimnazjum miałem. dwie. Pierwsza z którą nie dało się porozmawiać. Pamiętam wezwanie na dywanik że widuje się mnie nocami w sztok pijanego. Z afery jaka powstała wyszło na jaw że matka kolegi podobnego posturą chciała oddalić od niego podejrzenie (które było prawdziwe). Druga do rany przyłóż. Ludzkie podejście do wszystkiego, bez przedwczesnego oceniania. Do tej pory mamy kontakt.

Anonimus85

W moim gimnazjum i liceum byli normalni pedagodzy, można nawet powiedzieć, że z powołania. Niestety dziecko się przed typami z wyznania samo nie obrobi.

TumpTumpTump Odpowiedz

U mnie w gimnazjum jakieś idiotki doniosły pedagog że...chciałam się powiesić
Pech chciał że akurat byłam w szpitalu (z innego powodu),gdy przyszły do domu, i nikogo nie zostały
Gdy wróciłam do szkoły, nie zdążyłam podac wychowawczyni papierów ze szpitala ,a już pedagog na mnie czekała i też nawet nie zapytała czy faktycznie chciałam się powiesić .
Oczywiście plotka chodziła już po szkole, było kilku debili, którzy rzucali tekstami w stylu "szkoda że tego nie zrobiłaś "
Sytuacja się wyjaśniła,gdy dostarczyłam wychowawczyni dokumenty ze szpitala, a plotka dalej krążyła + te teksty
Oczywiście autorzy komentarzy po za uwagą nie ponieśli żadnych konsekwencji

KrwawyBaron Odpowiedz

Mnie udało się wygrać z takim traktowaniem, ale może, dlatego że byłem starszy i umiałem się bronić… Byłem w 5 klasie podstawówki i 4 klasa zrobiła coś złego nie wiem, co dokładnie, ale żeby trochę się odciążyć konsekwencjami postanowiła posądzić mnie, czyli największego w szkole o to, że wymuszam pod sklepikiem haracz. I wiadome pedagog o ich występkach automatycznie zapomniała, a cała uwaga skupiła się na mnie. Wezwała mnie i na oczach całej 4 klasy zaczęła wyzywać od złodziei nie byłem wystraszony tylko oczekiwałem dowodów, bo kasę na jedzenie zawsze miałem swoją odesłała mnie i powiedziała, że kasa ma wrócić na następny dzień, ale ja plan miałem inny jednego z czwartoklasistów złapałem po szkole i delikatnie dałem do zrozumienia, że jeśli nie chcę do końca podstawówki cierpieć ma się przyznać ten zrobił co kazałem, a ja poszedłem do pani sklepikarki, która bardzo mnie lubiła i zgodziła się bronić mnie, bo wiedziała, że pod sklepikiem z nikogo haraczu nie ściągałem wszystko się Wyjaśniło, ale ja na mocy praw upomniałem się o przeprosiny na całą szkołę by nie mieć łatki złodzieja, więc po przemowie dyrektora pedagog przeprosiła mnie publicznie i wtedy z ogromną satysfakcją wróciłem do domu jak się okazało pedagog zwolniła się po tym z pracy kiedy więcej chłopaków i dziewczyn zgłosiło się do dyrektora z informacją, że byli potraktowani podobnie jak ja, więc jak pisałem na początku mi udało się wygrać.

Samedamnlife Odpowiedz

Ciesz sie, ze tak sie sprawa potoczyla. U mnie wyszedl podobny szlam, tylko mnie ani mojej matki nikt nie raczyl nawet poinformowac o sytuacji, bo bylo to na koncu 6klasy, wiec nikomu nie chcialo sie tracic czasu na wyjasnianie. Poszlam wiec do gimnazjum z zasranymi papierami nawet o tym nie wiedzac, a nie obylo sie bez konsekwencji, ktorych nawet nie rozumialam, bo powodu nie znalam. Dyrektorka gimnazjum litosciwie poinformowala nas po odebraniu swiadectwa ukonczenia klasy 3ciej o tym co sie stalo i dlaczego musieli mnie potraktowac tak, a nie inaczej. Szczerze zazdroszcze Ci tego, ze mialas chociaz mozliwosc sie bronic - mi ja odebrali, choc nic zlego nie zrobilam...

Wiaderny

Mogłabyś napisać więcej o tym w jaki sposób wladze gimnazjum sie dowiedziały? I też o tym jak wlasciwie Cię potraktowano? Zainteresowałaś mnie

Anonimowy22typek Odpowiedz

Gdy komuś naprawdę dzieje się krzywda masa pedagogów to olewa a potem są w stanie uwierzyć jakimś plotkom i szukać problemu tam, gdzie go nie ma. To chore! Zastanawiam się jak tacy ludzie zdobyli prawo do wykonywania swojego zawodu? Powinni co roku przechodzić jakieś testy psychologiczne. Niestety to są realia wielu polskich szkół.

Bergblattstein Odpowiedz

Przeszłam przez coś podobnego, w wersji lite. Pierwszy dzień w gimnazjum, świeżo po przeprowadzce, więc jeszcze nikogo nie znałam. Na pierwszej lekcji zostałam wezwana do gabinetu dyrektora, oskarżona o rasizm, bo podobno prześladowałam czarnoskórą dziewczynę z mojego roku. Ja jej w klasie nie miałam, więc nic nie wiedziałam o jej obecności. Dyrektor w końcu sobie odpuścił po paru tygodniach mojego zaprzeczania i niewiedzy na ten temat.

Marchewka02 Odpowiedz

W 5 klasie podstawówki moja mama wróciła z zebrania z informacją od innej matki, że ja biję jej biednego synka! W dodatku on ma przeze mnie mnostwo siniaków! Ja w szoku bo nic takiego nie miało miejsca, mama w szoku bo byłam raczej grzecznym dzieckiem, uczylam sie dobrze i nie sprawiałam problemów. Sprawa rozeszła się po kościach, chyba kazali mi go przeprosić i tyle, a ja do tej pory się zastanawiam co temu koledze odbiło. Zwlaszcza że mieliśmy w porządku relacje, a ja w życiu go nie tknęłam.

MalaBestyja Odpowiedz

Mnie też w szkole osądzano o coś czego byłam pewna, że nie zrobiłam. Teraz po wielu latach sama nie wiem czy to zrobiłam czy nie.

actressbeauty Odpowiedz

Nauczyciele i pedagodzy w niektórych szkołach to porażka. Niestety ale uwazam, że do każdego zawodu trzeba miec powołanie. Wielu nauczycieli nie powinno nimi zostać. Moim skromnym zdaniem każda osoba, która podejmuje pracę w szkolnictwie powinna przechodzić testy psychologiczne. Szkoła podstawowa to najwazniejszy czas dla młodego człowieka. Urazy z dzieciństwa niestety pozostaja w psychice na zawsze. Nauczyciel i pedagog ma byc podpora dla ucznia, wejść w jego środowisko, wiedzie z jakiej rodziny pochodzi i jak może mu pomóc. Jeśli dziecko dostaje 3 jedynkę z rzędu to nie mozna do ucznia podchodzic ze słowami ,,znowu się nie nauczyłeś", a znleźć przyczynę. Może źle się dzieje w środowisku tego dziecko, w rodzinie, a może po prostu dziecko ma jakieś zaburzenie. Dlatego jestem pełna nadziei, że kiedyś szkoły naprawdę będą dla uczniów a nie miejscem pracy dla nauczycieli.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie