#wVUgd

Z moją babcią miałam raczej słaby kontakt, bo zmarła kiedy byłam jeszcze mała i mieszkała daleko od nas, ale do dziś mam w głowie bardzo silne wspomnienie z nią związane. To było jakoś na początku szkoły, mogłam mieć z siedem, osiem lat. Bawiłam się na placu zabaw razem z innymi dziećmi, babcia była obok na ławce i mnie pilnowała. W pewnym momencie wstała i bez jednego słowa wzięła mnie za rękę i wyprowadziła z placu. 


Miała przy tym taką minę, że bałam się odezwać. W domu, kiedy mama wróciła z pracy, zamknęła się z nią w kuchni i długo rozmawiały. Mama parę razy podniosła głos, a potem usłyszałam płacz. Byłam mocno wystraszona i nie mogłam wytrzymać, tak mnie zżerała ciekawość, że bez pukania weszłam do kuchni i spytałam, dlaczego przez babcię mama płacze. Mama powiedziała do babci, żeby nic nie mówiła, ale ona już sobie przygotowała wypowiedź. 

- Kiedy byłam taka mała jak ty, mieszkaliśmy na wsi. Wszyscy wszystkich znali, nikt nie bał się sąsiada, obok którego mieszkało się tyle lat. Niedaleko nas, za mostem, mieszkał pewien człowiek, na którego wołali Chudy Józio. Był w wieku mojego dziadka, niewiele mówił, ale dla każdego był miły. Uwielbiał dzieci. Przed mszą, siadał sobie na ławce pod kościołem i zapraszał do siebie dzieci, żeby siedziały mu na kolanach i opowiadały mu historie ze szkoły. Czasami zagadywał do nich, gdy wracały do domu, częstował cukierkami, gdy go odwiedzały. Sprawiał wrażenie bardzo dobrego, skromnego człowieka. 


Do głowy nikomu nie przyszło, że może robić coś złego. Zresztą kto kiedy słyszał o czymś takim jak "zły dotyk"? Bywało, że moje koleżanki, które go odwiedzały, nie robiły tego później. Gdy je pytałam dlaczego, mówiły, że trochę za długo je głaszcze po buzi i przytula. Nie wiedziały, czy to jest złe, ale nie lubiły tego. Rodzice uznali, że dzieci są nieśmiałe, i wręcz siłą zmuszali swoje pociechy, by do niego podchodziły po mszy i zanosiły mu do domu bułki albo chleb, bo w ich opinii był bardzo biedny i niezaradny. Pewnego dnia szłam do sąsiadki po mleko od krowy i Józio stał przy płocie. Zaprosił mnie do ogrodu, żebym mu pomogła zerwać z drzewa śliwki. Najpierw się zawahałam, ale posłuchałam go i weszłam na drabinę. Pamiętam jakby to było wczoraj, gdy mnie podtrzymywał, dotykając nóg pod spódniczką, jak sapał mi do ucha, gdy mu zrywałam te cholerne śliwki. 


Powiedziałam, że muszę iść po to mleko i uciekałam, aż się kurzyło.
Kiedy bawiłaś się na placu, zobaczyłam człowieka, który wyglądał jak Józio. Cichy, niepozorny staruszek, którego się nigdy nie podejrzewa o nawet jedno złe słowo na kogoś innego. Wróciły wspomnienia. Nie mogłam pozwolić, by i tobie coś się stało.
Do teraz, gdy o tym pomyślę, przechodzą mnie ciarki. W końcu każdy z nas może mieć za sąsiada takiego Józia.
Szturchnijbutem Odpowiedz

Oj tak. Słyszałam w swojej rodzinie różne podobne historie. Ksiądz który "szukał" piętnastoletniej dziewczynie krzyżyka pod bluzką mimo sprzeciwu napastowanej był ubostwiany przez jej mamę i moja ciocia (ofiara) musiała do niego zanosić pieczywo. Sąsiad nagminnie podglądający przez okno karmiącą matkę był tym miłym panem z sąsiedztwa. Mój wujek błagał ze łzami w oczach rodziców, by nie jechać na jakiś obóz ze szkoły a z rówieśnikami był za pan brat i w szkole ogólnie był lubiany. Do tej pory nie wiadomo o co chodziło, bo gdy temat jest poruszany milczy lub wychodzi. Dobrze, że coraz więcej się o tym mówi, bo może ktoś otrzeźwieje w porę i obroni dziecko przed zboczeńcem.

Mergol Odpowiedz

Masakra, że tacy ludzie żyją wśród nas. Najgorsze jest to, że dopiero po wydarzeniu się tragedii ludzie widzą z kim żyją "po sąsiedzku"

MirekJednorozec

albo wmawiają że nic się nie stało ...

bazienka

taaa "przesadzasz, on jest po prostu mily"

PadamNaTwarz Odpowiedz

Ja niestety miałam w rodzinie takiego Józia. Był to mój dziadek. Miałam kilka lat kiedy poszłam po niego do jakiejś szopy, żeby zwołać go na obiad. Byłam u dziadków w odwiedzinach, mieszkali daleko od nas. Kiedy go znalazłam podszedł do mnie od tyłu i zaczął głaskać po klatce piersiowej i po wzgórku łonowym, mówiąc, że "dziadek Cię trochę popieści". Nikomu o tym nie powiedziałam. Nie chciałam, żeby mojemu tacie pękło serce, bo był ze swoim ojcem bardzo zżyty. Wie o tym tylko mój mąż, który pomógł mi się z tym uporać. Teraz mam swoje dzieci i często boję się, że ktoś taki może żyć blisko nas.

PurpleLila Odpowiedz

Dziwnie się czytało to wyznanie, ale brawa dla Twojej babci za reakcję.

tramwajowe Odpowiedz

Bardzo to zgrabnie i poetycko zapisane jak na wspomnienie 8-latki która słabo pamięta babcię.
Jednak pracuję w branży pedagogicznej i wszystkich zapewniam, że ta historia jest bardzo uniwersalna i to się zdarza częściej niż sądzimy.

lilsleep

Ta ośmiolatka, jest już zapewne dorosła. Na pewno zachowała sens wypowiedzi, a zmieniła formę, bo dziwne byłoby, gdyby napisała to słowami dziecka.

bazienka Odpowiedz

no i dlatego nalezy dzieci edukowac ci mowic im, ze nikt nie ma prawa ich dotykac taki sposbob, a jak ktos sprobuje, to maja krzyczec, kopac, drapac i uciekac. ipowiedziec rodzicom natychmiast. szczegolnie wtedy, gdy czlowiek je straszy lub nakazuje milczenie

chlef123 Odpowiedz

ale dlaczego mama się rozpłakała? bo nie czaję. byłaś przecież pod opieką i ten człowiek nawet się do ciebie nie odezwał, więc nie było żadnej niebezpiecznej sytuacji.

ZjadaczKsiazek

Bo słuchała jak jej mama opowiada o tym, jak była molestowania w dzieciństwie? I wyobraźnia zrobiła swoje, zobaczyła w tej roli też swoją córkę

Extreme Odpowiedz

Z tego co widzę po anonimowych to co 2 sąsiad to pedofil ...

Mandragora13 Odpowiedz

Skąd ja to znam. Ja miałam 14 lat gdy poszłam na chór. Organista staną za mną i zaczął mnie obmacywać. Nikogo nie było. Nikt z tym nic nie zrobił. Ludzie wiedzą jaki jest.

vansen Odpowiedz

Stałaś na drabinie, trzymał cie pod spódniczką, czyli stał niżej i sapał do ucha?? Co on, miał 3 metrową szyję? A może w zoo byłaś i ci się przy żyrafach coś przyśniło? Slaba proba zabłyśnięcia kosztem innych. Try again.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie