#q9JH1

Jak byłam w przedszkolu, nienawidziłam pić ciepłego mleka na śniadanie, dlatego zawsze w takich sytuacjach kłamałam przedszkolanki, że mam uczulenie na mleko i dostawałam herbatę. No, chyba że było kakałko, to wtedy nic mi nie było. W swój proceder wciągnęłam moją mamę i tatę, który jest alergologiem, i jak panie do nich dzwoniły, to też mówili, że mam uczulenie na mleko. Chyba że akurat było kakałko. Po kilku miesiącach panie były tak skołowane, że bez pytania dawały mi herbatę, jak było mleko i kakałko, jak było kakałko.

5-latek vs przedszkolanki 1:0.
jankostanko33 Odpowiedz

A mnie akurat denerwuje, że dziecko musi uciekac się do kłamstwa, żeby nie być zmuszone do jedzenia czy picia czegoś, czego nie lubi. Dla mnie zmuszanie dziecka do jedzenia to przemoc i nie powinno mieć miejsca. Uważam, że już taki pięciolatek ma prawo wyrazić swoje zdanie. I jeśli woli herbatę zamiast mleka, albo nie chce pomidora na kanapce, to powinno się to uszanować. Oczywiście pomijając skrajne sytuacje, kiedy dziecko domaga się chipsów i batonów zamiast obiadu, bo wiadomo, że na to nie można pozwolić.

pyzabezmiesa

Totalnie się zgadzam. Co prawda traum z przedszkola raczej nie mam, ale nie cierpiałam ryżu z polewą truskawkową, którą czasem nam serwowali na obiady, a i tak panie kazały mi go jeść. Jeden porządny bełt na całą stołówkę załatwił sprawę raz a porządnie, ale i tak mi było przykro, bo obrzygałam sobie przy okazji moją ulubioną spódniczkę :<

tramwajowe

@jankostanko33
Tak! Zawsze powtarzam że zmuszanie do jedzenia to przemoc.
Mimo że to trudny temat, zawsze miło mi że ktoś ma tutaj podobne zdanie :-)

KrulWafel

Zmuszanie do jedzenia owszem jest złe, ale już do np. Próbowania nie. Dużo dzieci mówi że czegoś nie lubi (najczęściej warzyw i owoców) a tego nie próbowało.

majer

@Wafel - bo doświadczenia z ciepłym mlekiem zabijają w nich ciekawość świata.

grzejniczek

@jankostanko33
A teraz powtórz to jeszcze każdej babci😂😂😂

AmziToIzma

Też tak uważam. Każdy ma prawo czegoś nie lubić, mi też pewne potrawy po prostu nie smakują i mnie nikt nie zmusza do jedzenia ich, dlaczego więc zmusza się do tego dzieci? Nawet dorośli miewają odruch wymiotny, kiedy zjedzą coś, co im nie podchodzi, takie to dziwne, że dzieci mają tak samo? Ciekawa jestem, czy teraz w przedszkolu można zrezygnować z takich przedszkolnych obiadów/śniadań, w moim było można i przynosiłam swoje. Dodatkowo, przedszkolanki pytały, kto chce mleko, kto kakao, kto herbatę. Mieliśmy wybór.

Niveam

To jedna rzecz. Moje dziecko chodzi do przedszkola i bywa, że mają mleko do picia a do jedzenia parówki czy inna szynkę. A u nas nie miesza się wędlin, a raczej ogólnie mięsa z mlekiem, kefirem czy innymi takimi, bo zaraz mamy biegunkę. Musiałam awanturę zrobić żeby to zaakceptowały

hatesmog

Wiecie, ja pół życia miałam po prostu nieodparte wrażenie, że według "dorosłych" ja nie jestem do końca człowiekiem. W sensie nie mam uczuć, poglądów - to jak próbowałam rozmawiać czy coś. Natomiast wszelkie moje problemy, automatycznie były nagle ze złej woli, li i jedynie, i w ogóle nikt prawie nie podchodził do tego w stylu "well, może to coś ma problemy". Chociażby.

Bomdiaa

Tak, a potem jako dorosły człowiek niczego nie lubi. Znam takie osoby, pójście z nimi do restauracji to męczarnia. Dzieciak ma jeść to co jest na stole i koniec.

Fantagiro

Do dziś mam odruch wymiotny na zapach zupy mlecznej jak w przedszkolu: makaron z mlekiem. Raz pani siedziała że mną do obiadu przy stoliku aż zjadłam zupę mleczna. Inne dzieci się bawiły a ja siedziałam przy stoliku. Dzień później pani z kuchni posadziła mnie na kolanach i karmiła ta zupa mleczna w sumie na siłę. Zarzygalam ja, siebie i stolik. Nigdy więcej nikt nie dał mi w przedszkolu zupy mlecznej. Szkoda, że to było dopiero w ostatnim roku przedszkola.

Zobacz więcej odpowiedzi (17)
zxzxzx Odpowiedz

Znam jedną matkę, która ma dzieci lat 10 i 2. Któregoś razu będąc u niej, trafiłam na moment jak robiła "obiad". Położyła na chlebie ser, na serze chleb i do tostera. Dała to dzieciom, usiadła znowu ze mną i westchnęła ciężko "ehh, on to nic nie chce jeść zdrowego, tylko te tosty by jadł", na co dzieciak przełknął kolejny kęs tosta i mówi "zjadłbym brokuły z masełkiem. Są zdrowe". Na co matka znów westchnęła ciężko, że taki wymagający, że tyyyyle by się musiała narobić, żeby spełnić jego fanaberie, gotując brokuły i kładąc na nie kawałek masła.

zxzxzx Odpowiedz

Durne. Po informacji od lekarza (mniejsza z tym, że ojca), że dziecko ma alergię na mleko powinnny absolutnie nic z mlekiem nie podawać. Kakao, śmietany do zupy, a jeszcze zapytać, czy produkty mleczne też odstawić - jogurty, sery i inne takie...

sadtrue

mleko to mleko, a więc odlatuje wszystko jogurty, ser itd nie ma co pytać.

TrzeciorzednyMachacz Odpowiedz

Uśmiechnęło mnie to.

Vukko Odpowiedz

Od dziecka nienawidzę zapachu kapusty i oczywiście w zerówce zmuszali mnie do jedzenia kapuśniaku. Nie pomagały łzy, prośby... Dopiero jak narzygałem do talerza od tego zapachu to podziałało...

Rudeiwredne

Kapusniak to wytwór dupy szatana.

lotos53

@Ruseiwredne Mi smakuje :) Fajny nick. Kiedyś tak na mnie mówili :)

Laufey Odpowiedz

Ciepłe mleko, bueh. Wcale Ci się nie dziwię.

Jajkazketchupem Odpowiedz

Ogromny plus dla rodziców :)

sadtrue

Za co? Za to, że po ludzku nie przyszli i nie powiedzieli: dziecko nie lubi samego mleka, proszę mu go nie podawać?
Tak zachowałby się dorosły, odpowiedzialny człowiek, a nie bajeczki o kakao

Jajkazketchupem

Za to, że stanęli za swoim dzieckiem. Jakby powiedzieli prawdę to możliwe, że i tak na siłę by dawały jej to mleko. Kiedyś przedszkolanki nawet biły dzieci :(

izka8520 Odpowiedz

pewnie zauważyły o co chodzi i się z Was śmiały. Możesz pić kakao i Ci nie szkodzi Ale samo mleko już szkodzi? śmieszna jesteś, przedszkolaki jednak są dobrze wykształcone, tylko nie miały siły/ochoty/możliwości kopać się z rodzicami.

zxzxzx

Przedszkolaki dobrze wykształcone są już w grupie maluchów, czy dopiero w starszakach? Po co im w rakim razie szkoła?

izka8520

@zxzxzx już od maluchów, bo nie ważne jaką grupę dostaną, wykształcenie mają to samo. Nie ma innych studiów dla przedszkolaków maluchów i tych od starszaków 😊 każda ma maturę (skoro poszła na studia), każda ma przynajmniej licencjat z Edukacji wczesnoszkolnej i Wychowania Przedszkolnego. Każda zdała psychologię ogólną, rozwojową, metodykę, i podstawy terapii

zxzxzx

Każdy przedszkolak jest po studiach? I mimo to siedzi w przedszkolu, grymasi przy podwieczorku, pyta skąd się biorą dzieci, potrzebuje pomocy przy ubieraniu i podcieraniu tyłka? Nie chce mi się w to wierzyć. Poza tym też chodziłam do przedszkola i dyplom wyższej uczelni dostałam dopiero 17 lat po jego ukończeniu. Po co studiowałam, skoro już w przedszkolu,w maluchach powinni mi dać dyplom? Poza tym... znam ludzi, co chodzili do przedszkola i nawet matury nie mają, a co dopiero studiów.

HerbatkaMalinowaa Odpowiedz

Świetnie napisane wyznanie. Aż się uśmiechnęłam. 😄

Anda Odpowiedz

Pierwsze wyznanie o dzieciństwie, które mi się podoba :D

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie