#nptD1

Teraz jestem na studiach, mam narzeczonego i prowadzę spokojne życie. Jednak jak byłam młoda (ok. 15 lat), to byłam głupia. Po zerwaniu z chłopakiem czułam pustkę i wyładowywałam się przez pisanie z różnymi facetami w Internecie. Zaczęło się od mojego znajomego – później swego rodzaju „friend with benefits” – pisanie na popularnym wówczas gg o różnych sprośnych rzeczach. Później z anonimowego konta zaczęłam tak pisać z losowymi facetami. Nie obchodziło mnie, kto jest po drugiej stronie, ważne żeby miał dobrą fantazję i ciekawie się rozmawiało. Nigdy do niczego nie doszło, z żadnym nie chciałam się spotkać ani nic.

Byłam do tego pisania tak przyzwyczajona, że nie zdziwiło mnie, gdy ktoś w podobnym stylu napisał do mnie na Skype. Tym razem na prywatne konto z moim imieniem, nazwiskiem itp. (nie, nie zwróciło to mojej uwagi - tak jak powiedziałam, byłam młoda i głupia). Pisałam z nim jak z każdym innym, ale poprosił o konwersację wideo. Nie wiem czemu, ale się zgodziłam, akurat byłam sama w domu. Nie pokazywałam swojej twarzy, on też nie. Zaczęłam na jego prośbę się rozbierać, wyginać, różne dziwne rzeczy, a on robił sobie w tym czasie dobrze. Nie chciałam go widzieć na kamerce – był obleśnym grubasem, a myśl o tym, co robi, przyprawiała mnie o mdłości. Ale ja robiłam to, o co prosił – oczywiście do pewnego poziomu, na który sama sobie pozwalałam.

Tego dnia zakończyliśmy rozmowę, a ja zdałam sobie sprawę, jaką głupotę zrobiłam i że nie chcę nigdy więcej tego robić. Ale to nie był koniec. Napisał do mnie kilka dni później i chciał powtórki. Kiedy się nie zgodziłam, zaczął mnie szantażować moimi nagimi zdjęciami. Okazało się, że robił screeny podczas rozmowy. Znał z profilu moje dane, a mam dość mało popularne nazwisko, więc odnalezienie mnie i moich znajomych nie byłoby takie trudne. Zgodziłam się na kolejny raz pod warunkiem, że usunie na moich oczach te zdjęcia i więcej nie będzie się do mnie odzywał (wiem, że mógł mieć kopie, ale w tamtej chwili to było najlepsze, co przyszło mi do głowy). Czułam się wtedy strasznie upokorzona i nie sprawiało mi to żadnej przyjemności. Mówił mi co mam robić przed kamerką i stopniowo usuwał zdjęcia, oczywiście najbardziej pikantne zostawiając na koniec, żebym przypadkiem się nie rozmyśliła w trakcie.

Na moje szczęście ten oblech umiał chociaż dotrzymać słowa – zdjęcia nie wypłynęły, a on nigdy więcej nie napisał. Później wpadłam na 100 innych rozwiązań, które nie wymagały robienia tego ponownie, ale było już za późno. Nie zgłosiłam tego nigdzie ani nie powiedziałam nikomu. Musiałabym się wtedy przyznać do tego, co sama robiłam i że najpierw z własnej woli się zgodziłam, a w rodzinie i wśród znajomych miałam opinię grzecznej dziewczynki i nie chciałam tego zburzyć. Wolałam o tym zapomnieć.
Takijatakity Odpowiedz

Tak z ciekawości, jakie były te inne rozwiązania? Bo nic mi nie przychodzi do głowy. Oczywiście poza zgłoszeniem ma policję

Rozwiązaniem było chociażby nie zgodzenie się na to - wyciek zdjęć to tylko szantaż, niekoniecznie by doszedł do skutku, a nawet jeśli, to i tak lepsze to niż...

Uncomfortable Odpowiedz

Fakt, że nie ma tu komentarzy zaburza estetykę strony, więc pozostawiam tu coś

Neverhateyaraki

Aż sprawdziłam z kiedy wyznanie skoro koment ma jedną minute ;p

shamarin Odpowiedz

A ja zostawię inną historię.
Miałam 16 lat jak poznałam przez internet trochę starszego (lvl 25) chłopaka z innego, dużego miasta. Zaprzyjaźniliśmy się, stopniowo tworzyło się uczucie, gdzieś po roku byliśmy w sobie zakochani "on-line". Sexting, masturbacja obojga przy telefonie, wysyłałam mu nagie zdjęcia itp... Głupie zachowanie, wiem to patrząc z perspektywy czasu.
Kilka miesięcy przed maturą (ale po mojej "18", co ważne) przez przypadek się wydało. Oj, takiej rzeźni nie miałam w domu nigdy wcześniej ani potem, a byłam grzeczną ogólnie dziewczynką, więc dodatkowy szok dla rodzicieli. Zażądali wtedy, że albo luby przyjedzie albo koniec (zarzut o pedofilię odpadł, bo byłam już pełnoletnia). Jak chcieli wyegzekwować ten koniec, do tej pory nie wiem :D
I wiecie jak się skończyło?
Jesteśmy razem 9 lat od tamtego momentu, zaręczeni, a Luby ma z moją mama, mimo początkowych trudności, lepszy kontakt niż ja :D

Mało edukacyjna moja historia bo z happy endem mimo mojej głupoty, ale jak sobie teraz (przed 30) pomyślę, co by było, gdyby po drugiej stronie był kto inny... Brrrr!

AlyssTreaty

Nie spodziewałam się takiego pozytywnego zakończenia, fajnie, że się wam ułożyło. A w ramach drobnego sprostowania - nawet jak by się wydało jak miałaś 16 lat, to zarzut o pedofilię by odpadał - wiek osiągnięcia legalności to 15 lat.

AlyssTreaty

I jakim cudem to się wydało?

Souichi Odpowiedz

Nie wiem dlaczego ale za każdym razem jak patrzę na tekst to widzę " Na moje szczęście ten oblech umarł" xD

nacomi13 Odpowiedz

moglas powiedziec ze masz lat 14 to by dopiero sie obsrał

zurawinka Odpowiedz

Naprawdę można być aż tak głupim?

Dodaj anonimowe wyznanie