#gVZ8m

Jestem młodą osobą, dopiero co wkraczam w dorosłość. 
Na pozór jestem szczęśliwa, uśmiechnięta i pozytywna. Zapewne było mnóstwo takich wyznań, ale muszę to z siebie wyrzucić.

Kilka tygodni temu odważyłam się iść do psychologa. Nie dawałam sobie rady sama, czułam się opuszczona przez wszystkich (mimo partnera oraz "dobrego domu"), nierozumiana. Przepłakałam całą wizytę, a także następne dni po niej. Usłyszałam wstępną diagnozę - depresja w stadium ciężkim. Prawdopodobnie rozwijała się ona od wielu lat, a ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Ciągle miałam poczucie winy, czułam się gorsza, nie chciałam zawracać nikomu głowy swoim stanem zdrowia (właściwie dalej się tak czuję). 

Teraz chodzę na terapię. Nie mogę powiedzieć, że jest lepiej, ale staram się rozumieć swoje emocje i uczucia. Lecz najgorsze w tej sytuacji jest podejście osób wokół mnie. Mało kto mi wierzy, kiedy mówię o swojej diagnozie. Nie mam wsparcia w rodzicach, a nawet w osobie, którą kocham i chcę iść przez życie. 

Ciągle słyszę tylko, że "przesadzam", "depresję mają osoby z rozbitych rodzin, bez rodziców", "co ty możesz wiedzieć o depresji, nie wiesz co to prawdziwe problemy". Boję się, że przez brak wsparcia nigdy z tego nie wyjdę. Czuję się bardzo osamotniona w tym wszystkim, jak idiotka, która chce zwrócić na siebie uwagę.

Nie potrafię porozmawiać z najbliższymi o swoich emocjach, mam wrażenie, że ich tym męczę. Bo przecież "twoje problemy to nie są prawdziwe problemy"...
Nie wiem co robić. Dalej udaję przed wszystkimi, że jest okej.
livanir Odpowiedz

Ja po prostu mówię: "to wina problemu z przepływ serotoniny. Tak jak cukrzycy z glukozą.". Za wiele razy byłam bliska poddaniu się przez takie słowa. Może to lepiej zrozumieją. Na moją przyszłą teściową podziałało i przestała mówić, że depresja to wariactwo, a wariatów zamknąć w psychiatryku. (tzn. dalej tak mówi, ale już nie o mnie).

Edytka0109

Ja byłam zamknięta w psychiatrku z powodu depresji, jestem wariatką przecież. Starsi ludzie to inna mentalność...

naiwnababa Odpowiedz

Nie wiem ile masz lat ale ak sama zaznaczylas dopiero wkraczasz w doroslosc. U mlodziezy ciezko jest stwierdzic depresje bo jest to okres, w ktorym twoje hormony wariuja. Co nie znaczy,ze jej nie masz. Depresja moze pojawic sie bez powodu. Nie musisz miec zlych doswiadczen, zeby na to zachorowac. Jesli rodzice czy partner lekcewaza twoj stan ja zabralabym ich ze soba na terapie. Ludzie nadal nie rozumieja tej choroby, rozmowa psychologa z twoimi bliskimi pomoze tobie ale i im zrozumiec co sie dzieje w twojej glowie.

Redhairdontcare

To dlatego, że ludzie mają swoje problemy. Autorka nie miała żadnych traumatycznych zdarzeń w życiu, więc rodzina nie wie, gdzie leży jej problem. Jakby wziął się z powietrza. Wcale im się nie dziwie, nie każdy potrafi postawić się w sytuacji kogoś innego. Szczególnie, że jej rodzina jest praktycznie w takiej samej sytuacji życiowej jak autorka i oni są zdrowi

anakonda257

@naiwnababa Bez powodu to moze byc depresja kliniczna... Nic nie dzieje sie samo z siebie.

anakonda257

@Redhairdontcare To, ze rodzina nie zna takiego zdarzenia nie oznacza, ze autorka takiego nie miala. Dla rodzicow cos moze byc zwyczajnym zachowaniem, a dla kohos moze to byc trauma. Kazdy jest inny i kazdy wszystko odbiera inaczej. Rodzina tutaj nie pomoze, ihnoruja ja bardziej bo "znaja ja i wiedza ze udaje". Od rodziny w takiej sytuacji z daleka!

AmeliaLily23 Odpowiedz

Ja mam stwierdzona "kliniczna depresję".
Brałam różne tabletki. Na jednym rodzaju byłam od kilku miesięcy do roku.
one mają bardzo dużo skutków ubocznych, o których warto wiedzieć... Polecam je brać tylko w ekstremalnych przypadkach.
Miałam też różne terapie itd. Szczerze to mało mi to dało... Ale niektórym pomaga bardziej.
Nic tak mi nie pomogło jak medytacja, zdrowe odżywianie i ćwiczenia. Od kiedy medytuje moja depresja jest "pod kontrolą". Nie mam mysli samobójczych i cieszę się z zycia.
Warto spróbować, nie masz nic do stracenia a możesz wiele zyskać. Depresja to ciężką choroba ale szczęście zaczyna się w nas samych. Terapia pomoze naprowadzić na jakaś drogę, zmiany trzeba wprowadzic samemu. Nikt ci nie pomoże jeśli sama sobie nie pomożesz... w środku w sobie masz wszystko co potrzebujesz. Przesyłam dużo miłości i trzymaj się.

blanka27 Odpowiedz

Jestem w Twoim wieku, może rok starsza. Zrobiłam to samo co Ty, długo to planowałam, aż w końcu zaraz przed 18 zapisałam się na wizytę. Z tym, że ja przez to zwlekanie doprowadziłam się nie tylko do ciężkiej depresji, ale też nerwicy. Nie przyznałam się nikomu do diagnozy, nawet w domu i póki co nie zamierzam tego robić. Mój młodszy brat też miał nerwicę, musiał brać drogie leki i teraz wszystko mu uchodzi płazem, ale ja się zawzięłam i mimo docinek, dlaczego tak często do lekarza chodzę, chcę sama sobie z tym poradzić. Po prostu wiem, że potem będę silniejsza. I Tobie też tego życzę :) nie ważne jak rodzina czy chłopak zareagowali. Ważne żebyś wyszła z tego świństwa. Ja już jestem na prostej, a za Ciebie trzymam kciuki.
A nawiasem mówiąc - mnie już nauczyło, że to, że my mamy plany względem drugiej osoby, nie zawsze oznacza, że ona też je ma względem nas. I akurat miałam tą (nie)przyjemność doświadczyć tego z obu stron. I jedno Ci powiem - złap oddech. Zastanów się, pogadaj z tym chłopakiem i spróbuj zweryfikować jego słowa z rzeczywistością. Żadne gierki czy podchody tylko dokładna obserwacja. Czasami mniej boli uświadomienie sobie swojego błędu niż walenie głową w ścianę. Ale mimo wszystko liczę, że to naprawdę ten jedyny :)

mroofkojad Odpowiedz

Super wyznanie, trzymam kciuki. Depresja to choroba i może dotknąć każdego.

Gwiazdeczka3 Odpowiedz

Mam to samo tylko że na pierwszą wizytę z psychologiem idę w przyszłym tygodniu więc nie mogę się wypowiadać że mam depresję ;p w zasadzie to uważam, że jej nie mam, że właśnie przesadzam żeby zwrócić na siebie uwagę. Aczkolwiek z drugiej strony opanowałam ukrywanie się z tym prawie do perfekcji np. zmienianie tonu głosu na taki by nie wskazywał, że płaczę albo to, że nikt oprócz chłopaka nie widział śladów po nacięciach. I właśnie ja bym nigdy nie poszła do psychologa gdyby nie on, bardzo się stara i akceptuje mnie. Szkoda, że Ty autorko nie masz takiego wsparcia...
Nie wiem co jest ze mną nie tak, mam dobre życie nikt się nade mną nie znęca (oprócz dolowania że jestem gruba i nic nie umiem, ale to akurat sama wiem ;) ). Mam wrażenie że wszystkich zawodze, że udaję problemy a gdybym się wzięła za siebie to by było dobrze. Tylko że ja głupia nie potrafię...
Eh, przepraszam, że zmarnowalam czyjś czas jeśli ktoś w ogóle dotarł aż tu

promyk33

Depresja to stan umysłu. Uwierz w siebie.

AmziToIzma

Depresja to choroba. Tak samo leczysz inne choroby? Zapalenie płuc, uwierzę w siebie, uwierzę, że samoistnie z tego wyjdę? Złamana noga, uwierzę w siebie, uwierzę w to, że wcale nie jest złamana i wszystko zaraz będzie ok?

BlueBlood

Gwiazdeczko, jak widzisz już ktoś w tobie zobaczył coś wyjątkowego. To nie jest tak, że nic nie umiesz, po prostu jeszcze nie znalazłaś tego, co robisz najlepiej. Powodzenia!

Uzytkownik404

Gwiazdeczko, myślę, że musisz sobie uświadomić, że "prawo" do depresji dają nie tylko traumatyczne przeżycia, że może ona dopaść osoby, które, jak to się mówi, mają wszystko... To choroba, która może różne przyczyny, także czysto biologiczne - na przykład zaburzona gospodarka hormonalna.
Poza tym wartość człowieka to nie tylko jego wiedza i umiejętności. To całokształt jego osobowości, która jest przecież o wiele bardziej złożona... także głowa do góry, nie poddawaj się, szukaj pomocy i znajdź swój sposób na szczęście 🙃

Granularz

Tnij wzdłuż, nie wszerz.

Natur

@Gwiazdeczko mam podobny problem, ale akurat pomagam takiej osobie. Twój komentarz bardzo mi sje przydał i apsolutnie nie zmarniwalas mojego czasu ;)

Zielonkax1 Odpowiedz

jesli chcesz sie wygadac to mozesz sie do mnie odezwac

Edytka0109 Odpowiedz

Jestem w podobnej sytuacji, najgorzej jak mówisz komuś że nie masz siły wstać z łóżka a on się z ciebie śmieje i każe się ogarnąć. Ten kto nie miał depresji raczej jej nie zrozumie w pełni.

Espersso Odpowiedz

Naprawdę takie diagnozy stawia zwykły psycholog? Myślałam, że jeśli ma takie podejrzenia to kieruje pacjenta do psychiatry.
Po jednej wizycie psycholog jest w stanie stwierdzić ciężką depresję? I do tego rozpocząć terapię? Już nie mówiąc o tym, że przecież przy głębszych stadiach depresji wdraża się obserwację i przede wszystkim leki.
Psycholog to nie lekarz, a depresja to przecież choroba. Naprawdę leczy się ją na kozetce u psychologa?
Jestem trochę zaskoczona tym wyznaniem.

Renfana

Depresję rozpoznaje się po zadaniu pacjentowi określonych pytań. Zwykle robi to lekarz i z podejrzeniem depresji powinno się kierować do psychiatry, ale psycholog również ma wiedzę, pozwalającą stwierdzić chorobę. Nie może za to prowadzić leczenia farmakologicznego.
Co do sposobu leczenia, można leczyć depresję na kozetce i często się to udaje. Najbardziej polecaną metodą jest połączenie terapii i leków, ale o sposobie leczenia decyduje pacjent, różne są mu temu powody. Samymi lekami bardzo trudno jest się wyleczyć, bo jeśli pacjent nie nauczy się "radzić sobie", podleczona depresja szybko wróci.

anakonda257

@Espersso Tak, jest w stanie.

Może trochę zbyt ogólnie to ujęłam, ale tak - na pierwszej wizycie zostałam wypytana o konkretne rzeczy, zostałam poddana testowi psychologicznemu oraz opowiedziałam, jak się czuję. Psycholog kazała mi iść z jej "wstępną diagnozą" dalej, właśnie do psychiatry.

anon567 Odpowiedz

"Czasem mam wrażenie jakbym sfałszował swoją depresję dla atencji,
moja depresja dosłownie czuje się jakby nie była wystarczająco dobra, by być prawdziwą depresją.
Moja depresja ma depresje."

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie