#aipkb

Na wstępie mam niedorąbanie mózgowe zwane aspergerem. To sprawia m.in, że zawsze byłem i jestem cichy, małomówny i trochę dziwny, często zdarza mi się głupio zachowywać.

Pewnego ponurego poranka pojechałem do pracy spóźniony o kilka minut. Przez lekki niedobór snu duchowo byłem cały czas w objęciu Morfeusza. To były mroczne czasy, w których trzeba było na wejściu mierzyć sobie temperaturę i wynik zapisywać na papierku. Robiło się to w jednym z dwóch punktów, z jakiegoś powodu ludzie z mojej grupy mieli to robić w jednym konkretnym punkcie. Z jakiegoś innego, sam nie wiem jakiego powodu pominąłem ten pierwszy punkt i dokonałem rytuału w tym drugim. Ochroniarz zwrócił uwagę, że powinienem to zrobić w tym pierwszym. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc nic nie powiedziałem i pospiesznie udałem się na swoje stanowisko.

Po około 10 minutach poszedł do mnie szanowny pan kierownik zmiany i zaczął pytać, czy coś piłem albo brałem, zgodnie z prawdą zaprzeczyłem. Okazało się, że ochroniarz poinformował go, że "pracownik się dziwnie zachowywał". Kierownik również odnosił takie wrażenie, więc wezwał policję. Kabaryna przyjechała, zostałem przeszukany, przewieziony na komendę, zakuty w kajdany i dokonano na mnie testu na obecność substancji psychoaktywnych. Wyszły same minusy, więc odwieźli mnie z powrotem na miejsce pracy, a pan bagieciarz też stwierdził, że jestem jakoś dziwnie spokojny. Wróciłem na halę i dokończyłem zmianę cały czas nie wierząc, co tu się odtentegowało.

Epilog: na dzień przed zajściem planowałem ze znajomym wyjście na jointa. Taki farcik, że jednemu z nas coś wypadło i musieliśmy to przełożyć :D
Lunathiel Odpowiedz

Ciekawi mnie tylko, jakim cudem nikt wcześniej nie zauważył, że ty się tak "dziwnie zachowujesz" każdego dnia? W ogóle polska policja w tego typu historiach to czasem takie dobro narodowe xD Nudzi im się? To bawią się w zakładanie kajdanków, przewożenie na komendę (i z powrotem!) losowego gościa, bo jakiś ochroniarz i jego szef uznali że "dziwnie się zachowuje" xD Litości. Ciekawe ile roboczogodzin na to poświęcili, zamiast już przez dyspozytornię przekazać pracodawcy, żeby sam zrobił najpierw jakiś apteczny test. Nie mówię, że tak się nie dzieje, wszak życie pisze najlepsze pasty i ogółem żyjemy w uniwersum absurdów.

PannaEris Odpowiedz

Wiem, że nazywanie zespołu Aspergera niedorąbaniem mózgowym to forma autoironii i pewnie nic złego nie miałeś na myśli ale to może mocno dotknąć kogoś nieneurotypowego kto zmaga się z problemami z akceptacją, czy przez środowisko czy z akceptacją siebie samego...

Dragomir

Tak samo jak niewidomych mogłoby dotknąć, kiedy dobrze widzisz i jeszcze o tym mówisz. Albo garbatych kiedy jesteś prosta.

MaryL

Nie czaje tej logiki. Bycie zdrowym =/= obraźliwe określanie czyjejś choroby.

Dragomir

Ukaż cara Piotra I z 09.12.1709
"Podwładny w obliczu przełożonego winien mieć wygląd lichy i durnowaty, by swym pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego".

Rozumiem że ktoś z ładną postawą nazwałby kogoś z garbem "garbusem". Ale jakby ten sam się tak nazwał? To może sam siebie (nie innych tylko siebie) czy też nie? Poyebane czasy.

ShinAh

ja właśnie tak się "trochę" poczułam dotknięta takim określeniem (niedorąbanie mózgowe), bo moje dziecko ma Asa i cierpi z powodu takich przezwisk w szkole....

Dragomir

Ale jest to jakieś zaburzenie, jakaś wada OUN, więc przecież nikt nie będzie ostentacyjnie mówił, że ktoś z ZA jest normalny. Ktoś cierpiący na tę nieprawidłowość sam tak określił siebie. Gdyby zdrowy tak powiedział to trochę fą pas :))) a tak to może, bo jego samego to dotyczy, i napisał tak o sobie. Za przewrażliwienie innych nie odpowiada.

ms0nobody

Ja mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony ktos faktycznie moze poczuc sie urazony, z drugiej, teraz ludzi bardzo latwo urazic czymkolwiek. Rosnie nam przewrazliwione na swoim punkcie spoleczentswo, bez cienia dystansu.
Ja sama mowie o sobie, ze jestem slepa jak kret, bo bez soczewek nie widze dalej niz na pol metra. To moze urazic osoby, ktore naprawde sa niewidome. No i tak to wlasnie jest, ze w dzisiejszych czasach trzeba uwazac na kazde slowo.

Dragomir

Aż dam Ci plusa, Panno Nikt. 100% racji. Ja mówię o sobie nieraz że jestem kurdupel, choć mogłoby to urazić jakiegoś karła na przykład. A do znajomego gościa z achondroplazją mówimy "Maluczki" i on nie płacze z tego powodu jakoś. Wie ile ma wzrostu i chyba uważa to pseudo za sympatyczne, bo się nie obraża.

Patrzaj Odpowiedz

Kajdany przy podejrzeniu o nietrzeźwość? A raczej jej podejrzenie?

ShinAh Odpowiedz

znam ten "stan autopilota", jest trochę tak jakbyś lunatykował nieśpiąc :)
A co do ochroniarza, szefa i policji: nikt się nie skroił że nie masz powiększonych źrenic/nie czuć alkoholu ani nie jesteś agresywny? to są najczęstsze objawy "używek"

Lunathiel

Napatrzyłam się trochę na ludzi po przeróżnych używkach i aż dodam 3 grosze. Te "najczęstsze objawy" dla mnie brzmią trochę jak w propagandowych broszurek z lat 90-tych. Bo w kwestii dostępności, popularności, a nawet samego działania substancji psychoaktywnych, zdążyło się wieeele pozmieniać od czasów, kiedy te teksty o "powiększonych źrenicach" czy "agresji" zaczęły być powielane.

Po pierwsze, sporo ludzi chyba nie ogarnia, że "narkotyki" to nie jest jednolita grupa. A każda grupa, podgrupa, czy nawet konkretna substancja, to jest często ZUPEŁNIE inna bajka, więc mogą one dawać skrajnie różniące się od siebie efekty. Np. wspomniane powiększone źrenice są częste, ale głównie po stymulantach i klasycznych psychodelikach. Za to chyba najpopularniejsza po alkoholu używka, marihuana, działa właśnie odwrotnie i może źrenice zmniejszać. Tak samo "agresja" - po zbyt dużych dawkach stymulantów może się zdarzać... Ale też nie u każdego. Mam np. kolegę, który cierpi na ADHD, przez co wszystkie pochodne amfetaminy działają na niego dopiero w dawkach kilka razy większych niż typowe i wywołują u niego zupełnie odwrotny efekt, czyli spokój, zwiększoną koncentrację i dobry, miły nastrój xD Poza tym, jest od groma "używek", które dla wielu osób są również lekami, np. opioidy czy wszelkie "uspokajacze". Teoretycznie też mogą dawać działanie narkotyczne, ale mnóstwo ludzi bierze je np. przed pracą, przez chroniczny ból, zaburzenia lękowe itd... Ale nie "widać" tego po nich, jeśli ich dawki są optymalnie dobrane.

Przez te różnice, ludzie często popełniają ten błąd, że zamiast dociekać CO dana osoba brała, zakładają po prostu, że "to narkotyki" (ogólnie :')) i opierają się na "wiedzy" z ulotek czy filmów/seriali. Najgorsze jest chyba to, że nawet policjanci (a czasem i personel medyczny!), choć powinni być wyszkoleni w radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych, często nie mają pojęcia jak to działa i popełniają te same błędy co pierwszy lepszy laik :')

Dodaj anonimowe wyznanie