#aR2N7

Pracuję w gastro. To ja jestem tą osobą, która ma bezpośredni kontakt z klientem. Mam jeszcze kucharzy, ale oni nie obsłużą kasy.

Ostatnio tak się zdarzyło, że musiałam iść na "dwójeczkę", ekspresowo. Musiałam. Rozkoszowałabym się dłużej tą chwilą samotności, ale już wołali, że kolejni goście czekają. Umyłam szybko ręce i wróciłam na stanowisko. Krótka rozmowa z klientem, proponuję coś do picia, albo może coś słodkiego, a on się ciągle patrzy na moje ręce, niezwykle podejrzliwym spojrzeniem. Spojrzałam i ja. Nasze oczy się spotkały. Wiedział, że wiem, o co mu chodzi.
"Och, koleżanka ma urodziny i właśnie częstowała tortem czekoladowym", po czym, aby udowodnić prawdziwość moich słów, oblizałam palec z miniaturową grudką czekoladowego nadzienia.
Klient uśmiechnął się z ulgą.

Jak się już domyśliliście - nie, nie było żadnych urodzin, ani żadnego ciasta...
Laskowa Odpowiedz

A klient zamówił tort czekoladowy.

SzubiDubi

No przecież to na urodziny koleżanki i prywata a nie pozycja z menu. Trzeba umieć wybrnąć 😉

cherrypaj Odpowiedz

A teraz pomińmy główną myśl tego wyznania. W ilu pracach jest tak, że człowiek nawet nie ma kiedy iść na tę dwójeczkę, czy zrobić łyka wody? I nie mówię o zawodach, gdzie jeszcze można to zrozumieć (gdzie ponosi się ogromną odpowiedzialność za ludzi, ich zdrowie, życie), ale o tych pogardzanych przez tylu ludzi, czyli właśnie gastronomia, handel itp. Czy to jest normalne? Czy pracujemy, by żyć, czy też jest odwrotnie? To, co opisuje Autorka to tylko jeden przykład, są przypadki poważniejsze, gdzie nie można zejść na przerwę.
Zgłaszanie do PIP? Wiadomo, że to nie działa. Nie ma rynku pracownika, o czym się tak szeroko opowiada. Prawa WSZYSTKICH pracowników, NIEWAŻNE, jaki zawód wykonują powinny być klarownie skodyfikowane i powinno wprowadzić się sankcje karne dla pracodawców, za ich nieprzestrzeganie. I nie mówcie, że przesadzam, bo wciąż o nadużyciach słyszy się zbyt często, a postawienie się pracodawcy oznacza utratę tej pracy, a nawet skreślenie w danej gałęzi przemysłowej, z łatką problemowego pracownika.

NOTHING000

Zawody medyczne, bo to pewnie o nich mówisz, też są często obiektem roszczeniowości i pogardy. Ale tak czy siak masz rację, zbyt często ludzie się zaharowywują wykonując zadania ważne - a przy tym słabo płatne i średnioszanowane.

StaryTapczan

To prawda, raz byłam z ciocią w sklepie, w którym ona pracuje (tego dnia miała wolne) Weszłyśmy, tam tłum ludzi, jedna kasjerka, która, kiedy tylko zobaczyła moją ciocię, zaczęła ją wołać, aby ją na chwilę zastąpiła, bo od pół godziny chce jej się siku, a nie może, bo cały czas kolejka i kolejka. Ciocia weszła za nią za ladę, a tamta pobiegła na zaplecze jak poparzona. Mój kolega, dorabiając w gastro, niekiedy przez cały dzień nic nie jadł, bo nie było czasu. Pracował po dziesięć, czasem dwanaście godzin jako kelner i nie miał nawet piętnastu minut przerwy, by chociaż kanapkę zjeść, po dwóch miesiącach wyglądał jak wrak człowieka. Co najśmieszniejsze, w mojej miejscowości jest zaledwie kilka restauracji, a w każdej jest tak samo- zapierdol bez wytchnienia. Pracodawcy są chciwi i skąpi, wszyscy. Najlepiej zrzucić na pracownika jak najwiecej obowiązków, niech pracuje jak najwiecej godzin za marne grosze i bez wytchnienia. W sklepie moje cioci szefowa nawet klimatyzacji nie chce założyć, a w lato prawie 40 stopni, dziewczyny ledwo na nogach chodzą. Dlatego wszyscy stamtąd uciekają do większych miast, bo chociaż wybór miejsca pracy większy i zawsze większe szanse na normalne warunki, nie to, co tam. Kilka prac na krzyż i wszędzie taki sam szef Janusz Byznesu.

ohlala

@StaryTapczan

O to to. Mówi się, że jest tyyyle pracy, pracodawcy narzekają, że nie mogą znaleźć pracowników, ale już wspomnieć o tym, że oferują niewolnicze warunki, to już nie wspomną.

Jawiem1210

No dokładnie. Nie dość, że przerwy brak, to jeszcze siedzisz za darmo po godzinach. W te święta mój były pracodawca zarządził, że żabka będzie otwarta od 8.00 do 23. 00 w pierwszy i drugi dzień świąt Bożego Narodzenia i chyba też w wigilię. Oczywiście on nigdy w takie dni nie pracuje, on w ogóle nigdy nie stoi za ladą, a zaszczyt siedzenia w sklepie w święta przypadl mojej kolezance. Tylko kasa kasa kasa. ludzie się zwalniają jeden po drugim, a ten idiota ani myśli się ogarnąć. I zadnych premii... A, przepraszam w wakacje premia 50zl/msc o ile dobrze harowałaś za pół darmo (kurort, ogromny ruch).

StaryTapczan

Szefowa mojej ciotki zawsze przed świętami każe stać w sklepie dłużej, nawet w samą wigilię, przez co moja ciotka nie ma czasu nic zrobić w domu. Jako premię za te dni przedświąteczne dostają flaszkę tego najtańszego szampana (kosztuje chyba 5-7zł) albo najtańszą połówkę wódki. Co najlepsze, te „premie” to są darmowe gratisy do sklepu... Sama szefowa nigdy nie stoi za kasą, bo ona ma rodzinę. W święta tym bardziej, bo PRZECIEŻ SĄ ŚWIĘTA, czas dla rodziny. Ale moja ciotka niech stoi, co tam. Moja znajoma w innym sklepie musiała w samą wigilię stać do 22:00, a jej szef powiedział jej jeszcze „WESOŁYCH RODZINNYCH ŚWIĄT”. Jak ostatni frajer.

ohlala

To okropne i dlatego w święta nigdy nie szukam otwartych sklepów. Pracę w Wigilię do jakiejś rozsądnej godziny (np. 15) rozumiem, bo i większość ludzi pracuje, ale do 22? I w 1 i 2 dzień świąt? Jak ktoś chodzi wtedy na zakupy, to serca nie ma...

KrulWafel

StaryTapczan
Trzeba się zwalniać w trybie natychmiastowym z takich miejsc. Wiem, że niektórzy nie mieli by wtedy gdzie mieszkac, ale trzeba przynajmniej szukac lepszej pracy. Jak wreszcie ludzie zrozumieją, że pracodawca ma ich godnie traktowac i nie beda sie dawac wykorzystywac to i warunki się zmienią. A tak to vzy to na produkcji, handlu czy usługach jak widzi, że jeden ogarnie za dwóch to nie zatrudni nikogo i dalej będzie pomiatał. Bankructwo zagrozi albo sam dupe ruszy

cherrypaj

KrulWafel, a jak będzie na mnie patrzył kolejny potencjalny pracodawca, skoro tak podejrzanie szybko odchodzę z różnych miejsc pracy? Bo wiesz, w takich sytuacjach, jak powiedzmy trzy miejsca pracy Ci nie pasowały, to może Ty jesteś fatalnym pracownikiem... Rozumiesz, o co mi chodzi?

StaryTapczan

Tam, skąd pochodzę, są same pipidówki, do najbliższego większego miasta jest prawie 100km. O ile młodzi mogą sobie pozwolić na to, by wyjechać, wynająć jakiś pokój i znaleźć pracę, tak nieco starsze osoby nie bardzo. Po sezonie moje miasto to miasto starych ludzi. Kasjerki w sklepach lat 50+. Gdzie ci taka pracę znajdzie? Zwolni się i co, wyjedzie do wielkiego miasta? Tam nawet do sklepu prędzej zatrudnią osobę 20-30 lat, a nie po pięćdziesiątce. Dlatego te wszystkie kobiety pracują w takich warunkach, bo nigdzie indziej pracy nie znajdą, nawet w okolicy, bo wszędzie jest tak samo. Po 2-3 kasjerki na sklep, każdy szef to małomiasteczkowy Janusz Byznesu, co najwiecej chce sobie do kieszeni, dlatego nie zatrudni kolejnej osoby, bo kolejna osoba to dodatkowa wypłata, którą musi dać, a tak to ma dla siebie. A ludzie się na to godzą, bo jak mówiłam, ludzie albo są „za starzy” na zmianę pracy, albo ta zmiana jest niemożliwa, bo nikt nie zatrudnia, żeby mieć więcej dla siebie...

Opiatjeden

Święta świętami, ale znam osobę, która ich nie obchodzi, a mimo to w pracy udaje, że świętuje, bo w innym wypadku na każde święta musiałaby iść do pracy. Nie tylko ci, co świętują chcą mieć wolne, a święta to idealny czas na odpoczynek i spędzenie go z rodziną.
Szkoda, że dla niektórych liczy się tylko biznes i zarabianie pieniędzy...

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Natalia Odpowiedz

Nie wierzę w autentyczność tego wyznania, raczej pierwszą rzeczą, o jaką się posądza pracownika gastro nie jest to, że mu się gówno do ręki przykleiło. Nie wierzę też, że autorka tak po prostu by je zlizała.

ZeusKosmateus Odpowiedz

Czy tylko mnie wydaje się odrzucające to, że autorka oblizała palec przy kliencie? Już mniej obrzydzałoby mnie to, że coś na nim ma.

Puzon Odpowiedz

Pracujesz w gastro i „masz kucharzy” - to Twoja restauracja ? Bo jeśli nie, to masz kolegów kucharzy ewentualnie współpracowników.
Swoją drogą, gdyby kelnerka oblizała przy mnie palce przy okazji proponując herbatkę to bym podziękował grzecznie i nigdy więcej tam nie wrócił.

Norskekatten Odpowiedz

No super macie poziom w ten restauracji.

Postac Odpowiedz

Nie mogę sobie wyobrazić, że dorosła zdrowa osoba po wizycie w toalecie upapra sobie dłonie odchodami. To jest zbyt nieprawdopodobne.

KruszynkaDrobniutka

Jeżeli podciera się pośpiesznie to jest możliwe.

derp

Tylko że ręce się myje po skorzystaniu z kibla.

Postac

A później jeszcze umyła i wytarła ręce, a na jednej coś zostało?
No nie wiem, mnie rodzice nauczyli korzystać z toalety tak żeby wyjść czystym...

Kurde26 Odpowiedz

Fajnie umyłaś ręce. Powiesz która to restauracja?

Niezywa Odpowiedz

Niezłego klopsa ulepiła, że ci się aż do ręki przykleił.

Wodazkranu Odpowiedz

Nie mogłaś po prostu wytrzeć w coś tego palca?

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie