#UKeth

Jestem przedszkolanką, która lubi dzieci i swoją pracę. Lubię bawić się z dziećmi, śpiewać z nimi piosenki, wymyślam dla nich kreatywne zabawy, uczę literek i staram się jak umiem umilić im każdy dzień w przedszkolu.

Jest jednak jedna rzecz, która mnie irytuje w ich zachowaniu. Chodzi o sposób, w jaki dzieci kolorują malowanki: wychodzenie poza linię, nieodpowiednio dobrane kolory (niebieskie włosy, fioletowe drzewo), część malowanki niepomalowana. Nie oszukujmy się, większość to bazgroły, które nie wyglądają ładnie, ale muszę chwalić, udawać sztuczny zachwyt "jakie piękne", "jakie cudowne", "brawo", "super"...  mimo że w duchu czuję zażenowanie tym, na co patrzę. Wiem, że są to maluchy i nie oczekuję malunków na poziomie Picassa. Irytuje mnie bardziej sam fakt udawania, że są wspaniałymi malarzami. Oczywiście jestem od motywowania i chwalenia dzieci, dlatego żadne z moich podopiecznych nigdy nie usłyszy ode mnie bolesnej prawdy, jednak to co zalega mi w sercu wylewam na papier w domu.... i tu zaczyna się anonimowa część wyznania.

Mając 29 lat, kupuję sobie malowanki dla dzieci. Najróżniejsze, ze zwierzakami, owocami, w okresie świątecznym z choinkami i Mikołajem. Wieczorami, weekendami, w wolnych chwilach je maluję. Starannie, nie wychodząc za linie, odpowiednio dobierając kolory, czasem bawię się w cieniowanie. Po skończeniu z dumą patrzę na moje dzieło i chwalę się w duchu za mój "wyczyn". Wszystkie malunki odkładam na półkę, nie wyrzucam.

...A potem przychodzi kolejny dzień, idę do przedszkola i z przyklejonym uśmiechem na twarzy chwalę dzieci za ich cudowne rysunki...
ZabaApokalipsy Odpowiedz

Może pokażę Ci to od innej strony. Dostałam w zerówce opieprz za pokolorowanie tygryska na zielono - różowo. Sama wpadłam na ten pomysł i kolorując byłam dumna z siebie, że robię to po swojemu i nikt inny nie będzie miał takiej samej pracy. Wiedziałam, że to nie są "właściwe" kolory. Po prostu to była moja "wizja artystyczna". Może twoi uczniowie też tak miewają? Ja bym pytała, dlaczego dobrali akurat takie kolory. Co do foiolerowego drzewa - w niektórych kredkach trudno się odróżniało brąz od fioletu (np te małe bambino, kiedy papierki się pozdzierały), a istnieją też drzewa, które mają fioletowe liście. Co do niebieskich włosów - istnieją ludzie z tym kolorem! Oczywiście, że to nie jest naturalny kolor włosów, ale dziaciak może mieć w swoim otoczeniu osobę, która się tak farbuje + w niektórych kreskówkack postaci mają niebieskie włosy. Wiem, że to tylko przykłady, ale czasem warto spojrzeć szerzej niż "dzieciak zrobił to źle". Dzięki temu, że ja w dzieciństwie nie rysowałam szablonowo (tylko tak, jak faktycznie widziałam świat) później łatwiej mi było nauczyć się rysować. Dosłownie na początku samodzielnej nauki rysowania musiałabym się oduczać banalnego dobierania kolorów, czy rysowania "zakodowanymi" w głowie znaczkami (np słońce jako żółte koło z promieniami)

Lalunia98

Sama pracuje z dziećmi i najbardziej popularna odpowiefź wśród maluchow brzmi : bo tak.

TumpTumpTump

Na te linie ,bym im delikatnie zwróciła uwagę, ale tych kolorów bym się nie czepiała;to tylko dzieci, a dwa w ten sposób można by zniszczyć wyobraźnię

ZielonyMakaronik

To jeszcze ja dodam dwa słowa. Jak byłem w zerówce to mieliśmy namalować jakieś miłe wspomnienie. Ja narysowałem wszystko czarną kredką. Oczywiście dostałem opieprz. Dlaczego tak namalowałem? Bo te wspomnienie działo się w nocy i było po prostu ciemno.

Coline89 Odpowiedz

Nie wiem, w jakim wieku są te dzieciaki, ale chyba jako pedagog wiesz, ze poziom rozwoju psychomotorycznego u dzieci w tym wieku wręcz nie pozwala na to, by kolorowaly obrazek nie wychodząc za linie. A co do kolorów - mój tato, leśniczy, całe życie ubierał się na zielono, dlatego w przedszkolu rysowałam mu zielone włosy bo w moich oczach naprawdę miał te zielone włosy. Dzieci postrzegają świat tak a nie inaczej - po prostu.

pinkblondi Odpowiedz

Nie jestem przedszkolanka ale mam dziecko 2,5 letnie. Tak samo dopiero uczy się kolorować i strasznie wyjeżdża za linię. I mam sposób. Nie chwalę jej za cały powyjezdzany rysunek a pokazuje że np na uszku zajączka bardzo ładnie pokolorowana, bo się starała, bo prawie nie powyjezdzala za linię i mówię że chciałabym by cały rysunek tak ładnie pokolorowala, bo gdzie indziej trochę jej się powyjezdzalo. Jest pochwała za udany szczegół i zwrócenie uwagi na to co może poprawić. Rozumiem twoja frustrację na tym punkcie, może też zacznij komplementował tylko to co było ładne w rysunku? Krytyka też jest potrzebna dzieciom by wiedziały jak sobie z nią radzić i by dążyły do coraz lepszych rezultatów swej pracy

GrazieRegazze Odpowiedz

A co niby jest złego w niebieskich włosach i fioletowym drzewie?

tramwajowe Odpowiedz

Jakie 'muszę chwalić'? Ile Ty masz lat i gdzie tak szkolą pedagogów?
Bezmyślne teksty: jakie ładne, śliczne, piękne, są dla dzieci krzywdzące. Poza tym sama czujesz że kłamiesz i się tym frustrujesz. Po co Ci to?
Mi tlukli do głowy żeby tak nie robić, bo to łatwizna, która nie rozwija.

ZjadaczKsiazek

Jak w takim razie odpowiadać dziecku które chwali się swoim obraziem? Pytam z czystej ciekawości

tramwajowe

Możesz zapytać co to jest, choć to ryzykowne no bo jak to, przecież widać :-)
Możesz skomentować kolory: widzę że dziś wybrałaś dużo zielonego.
Możesz zauważyć że jest pokolorowana tylko część, a reszta pusta. Ale bez oskarżeń i drwiny ('widzę że połowa została dla kolegi').
Kluczem jest 'obserwacja' zamiast 'oceny'.

pfyfka

Dokładnie, miałam to samo napisać. Dziecko pokazując Ci rysunek chce się nim podzielić, a nie szuka potwierdzenia własnych umiejętności. To my uczymy dzieci, że to co robią musi być "ładne, śliczne, super" (i tak, potem łakną pochwały ale to dlatego, że to my im pokazaliśmy, że powinny).

Bez urazy, ale uczą tego na zwykłych warsztatach dla rodziców, to jako przedszkolanka tym bardziej powinnaś to wiedzieć...

Maeve Odpowiedz

Po przeczytaniu tego wyznania i komentarzy pod spodem jestem załamana. Autorka chyba minęła się z powołaniem. Sama studiuję pedagogikę i na zajęciach z edukacji artystycznej dziecka, wykładowcy ciągle nam mówią, że nie powinno się krytykować dziecka za dobór kolorów czy wyjeżdżanie poza linię. W ogóle ciągle tłumaczą nam, że należy dawać czystą kartkę, żeby rysowało tak jak potrafi, a nie gotowe szablony do pokolorowania, bo to krzywdzi dziecko i hamuje jego rozwój oraz kreatywność. Dziecko we wczesnym etapie rozwoju nie zwraca kompletnie uwagi na kolory, rysuje cos dopiero potem to nazywa. Nie wolno go wtedy broń Boże krytykować, bo zniechęcimy go już na starcie. Co z tego, że w naszym mniemaniu to jest brzydkie, w oczach dziecka jest to dzieło sztuki. I tak należy to traktować. Po studiach powinnaś mieć taką podstawową wiedzę.

Zainteresowanym polecam przeczytać "Twórczość a rozwój umysłowy dziecka" Viktora Lowenfelda. Autor świetnie tam opisuje etapy rozwoju artystycznego człowieka.

TumpTumpTump

Podaj namiary uczelni, większość pedagogów powinna przejąć Twoje poglądy

agathe

Zgadzam się, że lepiej dawać dzieciom czyste kartki, ale nie uważam, żeby kilka kolorowanek z szablonów zahamowało rozwój dziecka. Przecież na pewno dzieciaki nie dostają kolorowanek codziennie, bo by im się szybko znudziły. W moim przedszkolu pani miała na biurku dwa stosy papieru, jeden zadrukowany szablonami do kolorowania, a drugi czysty. Czysty zwykle szybciej się kończył, bo ile można malować księżniczki i traktory. A co do tego minięcia się z powołaniem, to też nie wydaje mi się, że tak jest. Autorka być może jest świetną nauczycielką, tylko nie lubi tej jednej dziedziny. Ja uwielbiam niemiecki, znam go płynnie i używam na co dzień, ale nie cierpię odmiany przymiotników. Nauczyłam się jej, ale zajęło mi to dużo czasu i do dzisiaj muszę się chwilkę zastanowić zanim zapiszę jakiś odmieniony przymiotnik (w mowie o dziwo zawsze są poprawne).

Garmabarm Odpowiedz

Ja właśnie od dzieci na poziomie przedszkolnym, wczesnopodstawówkowym oczekuję obrazów pokroju Picassa. Krzywe twarze, nienaturalne kształty itp.
Tak wiem, że Picasso malował tak, bo chciał, a nie, że nie potrafił inaczej, ale i tak nie przepadam za jego dziełami.

kombajnPsiakrew

Obstawiam, że autorce chodziło o obrazy na poziomie profesjonalnego malarza, ale faktycznie - Picasso to fatalny przykład :D
Chociaż za linie nie wychodził :P

Nalli Odpowiedz

No umówmy się, mały procent dzieci z przedszkola ładnie maluje, reszta to bazgroły, niektóre z nich aż wstyd wieszać na jakiejś wystawie, gazetce itp.

livanir Odpowiedz

A ja specjalnie tak kolorowałam, by zrobić pani i rodzicom na złość :D Nie znosiłam kolorować. Nie widziałam w tym sensu. Nigdy nikt mi nie powiedział, że to ma za zadanie nauczyć koordynacji, dokładność itd. Zawsze słyszałam, że dostałam takie zadanie i powinnam się postarać je wykonać. W sumie do teraz nie lubię prac w których nie widzę sensu. lub nie został mi on przedstawiony.

tewu Odpowiedz

Cóż, mnie przedszkolanki po prostu zwracały uwagę, że niedokładnie pokolorowałam, że wychodzę za linię itp. Nie mam po tym traumy ani nic. Upomnienie typu "świetnie ci idzie, ale jeśli bardziej się przyłożysz do pokolorowania drzewa to będzie dużo ładniej" może nawet sprawić, że dziecko poczuje się bardziej docenione i potraktowane poważnie.

tewu

A co do kolorów, to hiperrealizmu w ich doborze nie stosuje praktycznie nikt poza hiperrealistami właśnie. Jestem niemal pewna, że ty też nie. Słońce jest u ciebie żółte? Kora drzewa brązowa? Woda niebieska? Jeśli tak, to również nie trzymasz się realiów. Płaszczyzny zazwyczaj nie mają też jednego koloru. Jestem też pewna, że w odpowiednim świetle liście drzewa mogą wyglądać na fioletowe. Dziecko może też rysować np drzewa z wymyślone przez siebie magicznej krainy lub z jakiejś bajki (u mnie drzewa miały niebieskie owoce w kształcie serc i dobrze wiedziałam, że w naturze takie nie rosną). Skoro już piszesz o Picassie, to on rysował np kwadratowe cytryny. Większość historii sztuki nie polega na dokładnym odwzorowanie rzeczywistości... Tak więc akurat zarzut z kolorami wydaje mi się na wyrost.

Zobacz więcej komentarzy (24)
Dodaj anonimowe wyznanie