#O2mc9

Wychowałem się na wsi, w domu bez łazienki. WC mieliśmy na dworze w postaci drewnianego wychodka.

Gdy miałem 7 lat, po 2 tygodniach pracy taty i jego kolegi w naszym domu pojawiła się łazienka. Wszyscy domownicy się cieszyli. Mama z ciepłej wody (do tej pory woda była grzana na piecu), tato cieszył się z wanny, że nie będzie musiał się myć w misce, siostra była uradowana, mogła teraz zapraszać koleżanki - wcześniej wstydziła się braku łazienki w domu. Dla mnie pojawienie się w domu ubikacji nie było niczym przyjemnym, wręcz przeciwnie - bałem się załatwiać swoje "grubsze sprawy" w domu. W mojej małej głowie rodziły się koszmary. Wydawało mi się, że kupa może zapchać ubikację, bo przecież tyle kupy, a taki mały otwór. Bałem się też samego spuszczania wody, konkretnie tego, że wody ze spłuczki wyleci tyle, że wyleci poza muszlę, a ja nie będę umiał tego zatrzymać. I w ten sposób mając łazienkę w domu, ja nadal wolałem wychodzić na dwór.

Rodzice oczywiście zauważyli, że wolę wychodek na dworze. Opowiedziałem im o moich obawach, czego konkretnie się boję. Tato kilkukrotnie spuszczał przy mnie wodę, tłumaczył, że ilość wody jest tak dopasowana, że nic się nie wyleje, wrzucał też papier do WC i próbował udowodnić, że nic się nie zapcha. Uspokajał mnie, tłumaczył, ale wszystko na marne. Przez najbliższe 2 miesiące korzystałem z wychodka na dworze... aż pewnego dnia dopadła mnie grypa żołądkowa. Oprócz bólu brzucha miałem wymioty i biegunkę. To był ten moment, w którym wygrał rozsądek, traumy odpuściły i wiedząc, że nie zdążę dobiec do wychodka na dworze, pobiegłem do WC w domu. Po wszystkim spuściłem wodę, nic się nie zapchało, nic się nie wylało. Tego dnia w WC byłem jeszcze z 10 razy. Z każdym kolejnym razem dochodziłem do wniosku jak głupi byłem, że wolałem wychodek na dworze od ciepłego pomieszczenia, blisko w domu, bez przymusu zakładania butów, kurtek, marznięcia w tyłek, zwłaszcza zimą.

Piszę to wyznanie, bo jestem właśnie na L4 - tak, mam grypę żołądkową. Dziś jestem 31-letnim facetem i wspomnienia wróciły. Nie mam żadnej traumy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
GeddyLee Odpowiedz

już się spodziewałem, że po pierwszej twojej wizycie kibel się zapchał xD

LiscMiety Odpowiedz

Brzmi, jakbyście mieli w domu naprawdę ciepłe relacje.

Karo

Tak! Miło się dla odmiany czyta wyznanie o tacie, który rozmawiał, tłumaczył.

MarMarSze Odpowiedz

Łoo czytając te wszystkie anonimowe jestem w szoku, że nie wstydziłeś się porozmawiać o swoich obawach z rodzicami. xD
U mojego dziadka na wsi też jest taki wychodek i za dzieciaka w ciepłe dni osobiście tam wolałam chodzić w wiadomej sprawie, jakoś wygodniej było.

KuropatwaWDrzewie Odpowiedz

bardzo mile wyznanie!

WildMustache Odpowiedz

Rozumiem, że pisałeś to siedząc na kibelku?

bazienka Odpowiedz

to smutne, ze w XX/XXI wieku sa jeszcze ludzie, ktorzy nie maja lazienki w domu...

ohlala

A jeszcze smutniejsze jest to, że wg. zarządów miast łazienka w domu jest zbędnym luksusem, przez co mieszkania z łazienką mają o wiele większy czynsz, niż te bez niej :)

snowhater

@ohlala czy gdziekolwiek budują mieszkania bez łazienek? pytam z czystej ciekawości

ohlala

@snowhater

Nie wiem, czy jeszcze budują, natomiast wciąż są jeszcze dostępne do wynajmu/kupna mieszkania w domach, w których łazienka jest na korytarzu. I w niektórych nie można nawet tej łazienki zrobić.

ohlala

Mówiąc "zbędny luksus" nie mam na myśli tego, że budują bez, tylko ilość punktów przyznawaną za posiadanie czegoś, co powinno być uznawane za standard :)

Tarcia Odpowiedz

byłam pewna że w trakcie grypy żołądkowej zapchałeś kibel xDD

egzemita Odpowiedz

To idź się porządnie wypróżnić a wypełniając sedes wyobraź sobie że napełniasz urnę głosami na PIS.

TakiJedenTyp Odpowiedz

Choroba wygrała z głupotą, chwała grypie żołądkowej bo gdyby nie ona to musiałbyś jebnąć się w łeb

Dodaj anonimowe wyznanie