#CmXbg

Kilka miesięcy temu byłam na kolejnej wycieczce do Izraela. Panią przewodnik została kobieta, z którą od pierwszego spotkania nie obdarzyłyśmy się sympatią. W pewnym momencie usłyszałam, że przewodniczka obgaduje nas (mnie i mojego partnera) z miejscowym kierowcą.

Siedzieli przy sąsiednim stoliku i rozmawiali po hebrajsku. Gdy wchodziliśmy do autobusu, rzucali do siebie niewybredne komentarze. Kobieta była złośliwa, a gdy zwracałam się do niej po polsku, była miła i sympatyczna.

Pod koniec podróży na lotnisku podeszła do nas osoba z obsługi, pytając o bagaże. Po angielsku. Podeszła przewodniczka gotowa pomóc w rozmowie (bardziej ciekawa, co u nas). To był ten moment. Mówiąc płynnie po hebrajsku, odpowiedziałam na pytania obsługi, a następnie zwróciłam się do przewodniczki, mówiąc, że jeśli chce kogoś obgadywać, musi to zrobić o wiele lepiej. Mina bezcenna.
asienaebaam Odpowiedz

Ja tam bym jej od razu hebrajską wiązankę puściła, a nie czekała do końca wycieczki.
Tylko nie znam hebrajskiego 😀.

Wacos

Wystarczy łacina :)

bazienka

tez bym byla na tyle wredna, ze odpowiedzialabyym jej od razu, po hebrajsku i napawala jej zaklopotaniem w kontakcie ze mna do konca wycieczki
#jestemokropnymczlowiekiem

SzeptOdbytu

Można też próbować do nich krzyczeć po niemiecku. Ponoć potrafią zareagować paniką.

Sushichef

@asienaebaam zauważyłam, że to pewnego rodzaju schemat w tego typu wyzwaniach. Czeka się do ostatniego momentu, który staje się spektakularnym zakończeniem 😀🤔 dlatego uważam większość wyzwań tego typu za nieprawdziwe

asienaebaam

Aaaaa, to dlatego moje wyznania wieją nudą. Ja w pierwszym zdaniu bym kazała się oddalić. I po wyznaniu.

ohlala Odpowiedz

Miałam podobną sytuację w hostelu za granicą, weszłam ze znajomymi do kuchni, w której siedziało już dwóch chłopaków. Po chwili zaczęli gadać między sobą po francusku komentując nas, ale na ich nieszczęście koleżanka znała francuski i objechała ich z góry do dołu. Mieli może po 18 lat, więc jeszcze dzieciaki, i ich przerażone miny pamiętam do dziś :D

Orava Odpowiedz

Mieszkam za granicą i mam roczną córkę. W ramach nauki mówienia/rozumienia opowiadam jej na spacerach o wszystkim co się wokół dzieje.
Mówię jej nie tylko o drzewach, zwierzętach, czy kratkach kanalizacyjnych, ale o ludziach oczywiście również. Zawsze jednak wyszukuję w ludziach taką rzecz, która byłaby pozytywna, lub chociaż neutralna, np. "Zobacz jaką pani ma ładną czerwoną kurtkę", "Pan idzie szybko, pewnie się gdzieś spieszy", czy "Ta pani niesie duże siatki z zakupami, musi być silna".
Gdy jestem w Polsce, to nie umiem jej tak opowiadać, bo boję się, że kogoś mimo wszystko bym tym uraziła, a zarazem zastanawiam się, czy zdarzyło mi się już tak kiedyś "obgadać" kogoś, kto to zrozumiał.

Owsiankozerca

Ja tam bym sie ucieszyla z takiego komplementu, nie mowisz zlych rzeczy. Co wazne, to kodujesz corce, ze trzeba szukac dobrych i pozytywnych cech w innych ludziach, a nie tego co zle.
Mieszkam na polskim osiedlu i juz powoli rozchodzi sie fama, ze tez jestem z Polski (wczesniej brali mnie za autochtona, albo inna narodowosc) i takie rzeczy co slyszalam, to czasami masakra. Standard do dzieci: zamknij morde, bo ci jebne, nie dotykaj kotka/pieska bo jest brudny i roznosi choroby/je kupy. Nosz kurde, ludzie mlodsi ode mnie, a chowaja dzieci strachem.

Etanolansodu

To o kotku lub piesku to nic złego.

bazienka

o ludziach w podanych przykladach rowniez

Samedamnlife

Moze nie na temat, ale jezeli mieszkasz z dzieckiem zagranica i chcesz aby dobrze poslugiwalo sie dwoma jezykami, to radzilabym zaczac w domu mowic tylko po polsku. Jest jeszcze mala, wiec jezyk polski zlapie szybko, a jezyka kraju, w ktorym mieszkasz nauczy sie jeszcze szybciej w przedszkolu, czy pozniej w szkole. "Obcy" jezyk bedzie ja otaczal na tyle duzo, ze i tak najpewniej bedzie jej pierwszym, a nauczyc dziecko polskiego w pozniejszym wieku to tak, jak nas uczyli angielskiego w szkole, czyli na przymus, do czego dziecko niekoniecznie bedzie musialo miec zapal. Poza tym, jezeli nie jestes osoba z jezykiem na poziomie "jezyka ojczystego" dziecko bedzie lapac slowa z akcentem polskim, co jest bardzo trudne do naprawy w pozniejszym czasie, bo dziecko ma te slowa gleboko zakorzenione. Wtedy nowopoznane slowa beda wypowiadane poprawie i mieszane z tymi znanymi wypowiadanymi niepoprawnie. O skladni, gramatyce nie wspomne. Tez zyje zagranica i w samej szkole czesto o tym przypominali, aby w domu jak najwiecej mowic w jezyku ojczystym, aby dzieci go znaly, a oni zajma sie jezykiem (w tym wypadku) angielskim. W naszym przypadku sprawdzilo to sie swietnie, mlody mowi bardzo dobrze po polsku(choc duzo lepiej po angielsku i ten jezyk wybiera jako "pierwszy").

Orava

Owsiankozerca, jestem zbyt grzeczna, by się do kogokolwiek tak odezwać (o tej mordzie), a co dopiero do dziecka... Z pieskami/kotkami mam w planach tłumaczyć, że piesek się może bać/czuć niekomfortowo gdy ktoś obcy podchodzi, ale czy to będzie dobra metoda, to dopiero czas pokaże.

Samedamnlife, mamy wypracowany system 1 rodzic - 1 język, bo mój mąż nie jest Polakiem. Ja mówię do dziecka tylko i wyłącznie po polsku, a mąż tylko i wyłącznie po fińsku. Póki co mała jeszcze nie mówi, ale rozumie już bardzo dużo, zwłaszcza z polskiego. Staram się do niej mówić jak najwięcej, nazywać rzeczy na obrazkach (mamy bardzo dużo książeczek, które uwielbia), czy na spacerze. Na szczęście dla niej, w Polsce mam rodzinę, która wręcz szaleje na jej punkcie, więc każdy się do niej garnie. Powinna to być dla niej jakaś zachęta, by się tego polskiego też nauczyć, bo inaczej z nimi nie da rady porozmawiać. Mam też kilka polskich koleżanek, które mają dzieci w podobnym wieku. Wierzę, że damy radę :)

Samedamnlife

Orava Ojej, wlasciwie to przeczytalam Twoj komentarz raz jeszcze i dopiero zrozumialam poprawnie. Polska jezyk trudna jezyk, haha! W pierwszej chwili myslalam, ze mowisz do niej w jezyku, ktory obowiazuje w Twoim kraju, stad moj komentarz. Poza tym powiem tylko, ze robicie dobra robote z mezem mowiac do dzieci w swoich jezykach. Kiedys poznalam taka pare i bylam niesamowicie uraczona widokiem trojki dzieci w przedziale 3-10lat, ktore w jednej sekundzie potrafily mowic do mamy po wlosku, w drugiej do ojca po polsku, a w trzeciej, gdy rozmawiali wszyscy razem - po angielsku. Wygladalo to niesamowicie! :)

JeslemKrolem

Piesek je kupy haha

agathe

I nie przejmujcie się gadaniem, że dziecko będzie się wolniej rozwijało w otoczeniu dwóch czy trzech języków. To naukowo udowodnione, że wielojęzyczność ma pozytywny wpływ na mózg człowieka, ale wiadomo, zawsze się znajdzie ktoś, komu nie będzie to pasowało. Trzymam kciuki i zazdroszczę waszej małej, będzie miała niezły headstart w życiu

pisarzyk Odpowiedz

Sytuacja niczym u Wokulskiego. Też jego luba z innym przydupasem myśleli, że angielskiego to ten sprzedawca nie rozumie, to sobie największe tajemnicze erotyczne zdradzali - tymczasem ups, Wokulski rozumiał wszyściuteńko.

JeslemKrolem

No i co z tego?

Etanolansodu Odpowiedz

Zazdroszcze. Super umiejetnosc.

RavenHeart Odpowiedz

Każdy kij ma dwa końce. Słyszałam na wycieczkę polskich przewodników, którzy nieprzyjemnie komentowali starsze, stereotypowe niemiecki małżeństwo :)

Nihill Odpowiedz

Czyżbyś podpatrzyła Wokulskiego? Jednak lektury się do czegoś potrafią przydać

bazienka Odpowiedz

moglas tez zlozyc na nia skarge do biura
ale satysfakcja nieklamana, brawo ty!

rassdwa Odpowiedz

Nie wierzę i myślę, że to znowu ty.

bezowysweter

Ile razy mi się już zdarzyło, że Polacy obgadywali mnie głośno tu, gdzie mieszkam nie wiedząc, że rozumiem... I tak raz wygrała Karynka (przepraszam, ciężko mi ją inaczej nazwać patrząc na aż tak stereotypowy wygląd), która stojąc w kolejce do kontroli osobistej na lotnisku obgadywała głośno i nie oszczędzając w przeróżnych przecinkach i kropkach zdaniach, moje buty. Szkoda tylko, że nie pomyślała, że jak lotnisko małe i mniej więcej z 5 lotów na godzinę, w tym 2 do Polski, to mogę ją zrozumieć... Powiedziałam tylko dziękuję. Chłop objechał ją wzrokiem, a ona stwierdziła: „No co, trzymała jakąś zagraniczną kartę w ręcę (to był mój dowód xD) to skąd miałam wiedzieć....🤦🏻‍♀️

ohlala

@bezowysweter

Najlepsze jest to, że na lotnisku Chopina w Wawie swego czasu (bo nie wiem, jak teraz) pracowali na kontroli granicznej ludzie, którzy baaaardzo chamsko i całkiem głośno obgadywali ludzi, których uznawali za obcokrajowców. Złożyłam na nich skargę :/

Dodaj anonimowe wyznanie