#B1Gpa

Gimbaza. Szaleństwo. 10 km od domu (wiecie, tyle wolności dla hot 13). Ogólnie dojazd możliwy tylko szkolnym autobusem.

Zima. Piąteczek, ostatnia godzina lekcyjna. Ja i mój kumpel zostaliśmy na dodatkowym angielskim. Mieliśmy problem ze znalezieniem wolnej klasy. Los chciał, że wolny był jedynie strych. Dodam, że po drugiej stronie była biblioteka (wejście było wspólne, zawsze zamknięte na klucz). Strych jak to strych. Wiadomo, raczej nikt tam nie zagląda. Byliśmy tylko w trójkę, więc jedna ławka i trzy krzesła wystarczyły.

Prowadziliśmy sobie te luźne zajęcia. Gadka szmatka, potem gramatyka... Jako że był piątek i za chwilkę odjeżdżał ostatni kurs autobusu, nauczyciel pozwolił nam wyjść wcześniej. Idę więc do wyjścia. Pociągam za klamkę i... nic. Stwierdziłam w pierwszej chwili, że do Pudziana siłą mi daleko i napakowana klamka mnie pokonała, więc dzielnie bez paniki zaczekałam na męskie wsparcie. Jednak jak się okazało, ktoś był po drugiej stronie w bibliotece i zwyczajnie nas uwięził. Chcieliśmy zadzwonić do kogokolwiek, ale zasięgu brak. No więc cóż nam pozostało? Wspinamy się do jedynego okna i zrzucamy kartki z wołaniem o pomoc. Krzyczymy, machamy itp. Oczywiście wszyscy pod wpływem emocji weekendu biegną sobie na autobus. Nikt nie zwraca uwagi, bo po co... Trwa to już ładną chwilę i zaczyna mnie przerażać opcja spędzenia weekendu na szkolnym strychu, nawet (albo szczególnie) w towarzystwie dwóch facetów... Zaczyna mnie dopadać panika. I w końcu ktoś nas dostrzegł! Odwraca się w naszą stronę... My już tacy szczęśliwi... A laska... Uśmiecha się do nas promiennie, odmachuje i... wsiada do autobusu.

Teraz się z tego śmieję, ale wtedy byłam przerażona. Na szczęście po godzinie bibliotekarka usłyszała nasze krzyki i nas uwolniła. :)
321 Odpowiedz

Ale miałaś jeszacze jakiś kurs powrotny? Czy szlas z buta 10km? X. X

negatywnaosoba

Pewnie rodzice odebrali czy coś

szareokno

10km to nie tak dużo przecież

Grorek

@szareokno zima, ostatni kurs i 10km do domu w ciemnościach, to jednak trochę jest

aceofspades

Od mojego gimnazjum też dzieliło mnie jakieś 10 km, autobus jechał tylko raz dziennie, o 16, więc jak kończyło się lekcje wcześniej to albo się czekało, albo się szło na nogach. Chodziłam na nogach bardzo często i nigdy nie przyszło mi do głowy, że to daleko. Zresztą moja podstawówka była w tym samym miejscu i w wieku 8-10 lat też chodziłam na nogach.

szareokno

@DwaNastroje zdaję sobie sprawę z tego, ile to jest. To nie odległość, którą chciałabym przechodzić codziennie, ale kilka razy mi się zdarzyło więc wiem, że to nie tragedia :P

TenAnonim

10 km to naprawdę niedużo... Może teraz dla ludzi, którzy siedzą na dupach, albo przyjdą tylko na 30min aerobiku do siłowni tak, ale 10km to się kiedyś do szkoły szło. Dla człowieka to ok. 2h drogi, tego nie da się nogami odczuć, jeśli prowadzi się choćby WF-ową aktywność fizyczną. A czy to dużo czy mało, to nie zależy od tego czy jest śnieg czy zimno, czy ciemno, to jest bezwzględna wartość.

Ostatniezyczenie Odpowiedz

Ale mam zryty mózg. Myślałam że ten nauczyciel Cię zgwałci xD

Etanolansodu

Ona też tak myślała 🤦🏻‍♀️

Polipropylen

Przydałoby się odstawiać anonimową propagandę.

KrystynaZgazowni Odpowiedz

Mój wuj Stefan dostrzegł któregoś razu, jak ciotka Pela gramoli swoje olbrzymie cielsko na strych, co by wywęszyć domowej roboty bimbrownię wuja Stefana, co ją zrobił z pralki, którą ukradł sąsiadowi Manfredowi, przerdzewiałych rur i pompki od materaca. Wiedział wuj Stefan, że jak ciotka Pela bimbrownię wywęszy swoim nochalem wielkości wora pełnego ziemniaków, to tak mu na zadzie lejcami zagra, że przez miesiąc wuj mój kościstego dupska posiedzeniem nie uraczy. Wpadł więc wuj Stefan na pomysł, by na tym Strychu ciotkę Pelę zamknąć na kłódkę, a nuż tam zdechnie. Kiedy ciotka Pela ostatnią fałdę przez rozklekotaną klapę w suficie przecisnęła (a wyglądała przy tym tak, jakby kto tonę smalcu w starą rajstopę wsadził i przeciągał przez dziurę od odkurzacza), wuj w te pędy chwycił starą kłódkę i jak nie zamknie ciotki Peli na tym strychu, jak nie zatańczy z radości jeziora łabędziego, tak wyglądał w tym tańcu jak wyłysiały koczkodan. Ciotka Pela oczywiście w szał wpadła, ale wuj Stefan się nie bał, mimo że rżała ciotka Pela z wściekłości jak ich stary muł, kiedy ciotkę na swym grzbiecie do miasta miał powieźć. Wtem jak coś zachrobotało, jaki huk poszedł, tak ciotka Pela pod swym ciężarem przegniłe deski popękała, jak runęła cielskiem wprost do izby, tak wuj Stefan jeszcze koczkodaniego tańca nie zaprzestał tańcować, a już go ciotka Pela sprawnie jego własną bimbrownią zdzieliła po gębie i wyleciał wuj przez ten dziurawy dach i wylądował na podwórzu sąsiada Manfreda, prosto na swojej starej facjacie i od tego dnia koczkodana nawet z gęby przypominał.

szinigami

Co za naturalistyczne opisy. Jestem pełna podziwu.

Suomen

Zdechnij w końcu.

Lewkonja

Stefan i Pela 😁 czytałabym opowiadania!

Dragomir

Debil to pisze...

biegnijForesTbiegnij

Lindab , a na fb to gdzie?

BlueBlood Odpowiedz

Jakby bibliotekarka nie usłyszała to zostają jeszcze numery alarmowe.

julkaxd

@Lindab ty serio myślisz, że trzeba mieć zasięg, żeby zadzwonić na alarmowy?

WeAreLegion

Chodzi o to, że przy dzwonieniu na numer alarmowy telefon łączy się z jakimkolwiek operatorem (nawet z poza waszej sieci, można to sprawdzić wyjmując kartę SIM, a dalej na nr alarmowy można dzwonić), natomiast jeżeli nie ma zasięgu żadnej sieci (co jest bardzo wątpliwe, bo takich punktów jest pewnie w Polsce ledwo kilka) to nie zadzwonisz bo nie ma takiej technicznej możliwości

zxzxzx

Kiedyś zadzwoniłam na numer alarmowy w podobnej sytuacji. Uznali, że mam zadzwonić po ślusarza i oni nie są od tego. To nic, że jest niedziela, 7 rano i żaden ślusarz w województwie nie odbierał, administracja osiedla ma telefon awaryjny dla picu, że jakieś 20 osób jest uwięzionych w mieszkaniach. W koncu sąsiad wyważył drzwi. Także pewnie nic by to dzwonienie nie dało.

Dodaj anonimowe wyznanie