#42uNo

Nie mogę znieść myśli, że moje marzenia pójdą się jeb*ać przez moją chora matkę.

Jakiś rok temu zdecydowałam że idę do szkoły w mieście X. Poinformowałam tatę, który powiedział że jest w stanie opłacić mi wszystko co związane ze szkołą i jeszcze dać mi trochę kieszonkowego. Łącznie wyniosłoby to 2 tys. Dochód rodziny to ok. 5.5 tys., więc luzik. No i tu pojawia się problem. Mój młodszy brat. 

Matka stwierdziła że nie pójdę do tej szkoły ponieważ BRATU TEŻ SIĘ NALEŻY. Owszem, należy mu się, ale jest kurwa w piątej klasie i nie wiadomo czy zda do 6. Cały czas sprawia problemy wychowawcze i chodzi do psychologa 3 razy w tygodniu. 

Z tego co teraz widać to raczej nie pójdzie ani na studia ani nawet do technikum / liceum. Ja nie mówię że zawodówka to coś złego no ale dlaczego ja mam zrezygnować ze szkoły która jest powiązana z producentami i od razu po szkole (a nawet i w trakcie) będę miała robotę.
Ale nie. Gdzie tam. Marzenia? Pfff jemu też się należy. Za dużym wydatkiem będę i co tam że tylko tata pracuje i zgodził się opłacać mi szkole z własnych zarobionych pieniędzy (nawet był bardzo szczęśliwy, że mam ambitne marzenia).

Nie wiem już co mam zrobić. Mama chce, żeby poszła do lokalnej szkoły (gdzie dostępne kierunki to fryzjerstwo, handlowa, makijażystka, masażysta i rzeźnik).
niebieskiatrament Odpowiedz

Dziewczyna przecież napisała, że w trakcie szkoły już by pracowała. To znowu te 2 koła nie szły by na nią przez cały czas.

Vampire7

Raczej napisała, to tak jakby to było „może”, a nie na pewno, także ojciec mimo wszystko pewnie przez kilka ładnych lat musiałby co miesiąc wywalać 2 tys, ale to jego decyzja.

Sejsan Odpowiedz

Jesli macie taka sytuacje, ze nie przekraczacie danego dochodu na osobe to tak: brat dostaje 500+, a Ty jesli nie dostajesz, to moze Twoj tata zlozyc wniosek o stypendium socjalne dla Ciebie, ono pomoze pokryc koszty utrzymania, oczywiscie nie w calosci, ale zawsze lzej. Czesto szkola ma tez jakies programy dla uczniow "zamiejscowych"... warto sie zorientowac w tym temacie. Jesli chcesz isc do szkoly w miescie ktore jest "wieksze" to moze poszukaj w miare taniego internatu z wyzywieniem. To redukuje koszty i z reguly wychodzi mniej niz wynajmowanie pokoju czy mieszkania.
A z drugiej strony przeciez nikt nie broni pozniej bratu pojsc takze do szkoly w miescie, jesli bedzie mial ambicje. Za te 2-3 lata Ty zdarzysz obeznac sie z miastem bedziesz wiedziala gdzie sa tansze opcje mieszkania czy innych rzeczy...

Klara589

Stypendium socjalne odpada, wychodzi powyżej 1 tys. Na osobę. Przynajmniej na mojej uczelni tak jest

MamaMuminka1234

Wszystkie socjale odpadają, bo za niskie progi mają. Ewentualnie stypendia naukowe, ale to już kwestia indywidualna każdej szkoły.

Sejsan

U mnie w szkole bylo tak, ze jesli osoba byla "zamiejscowa" to kryterium bylo wyzsze. Wiem ze kolezanka miala wlasnie takie stypendium (ale szkolne, nie miejskie) ze dostawala okolo 700 zl miesiecznie, a dochod w rodzinie byl ok. 1.500 na os. Ale nie wiem jak jest teraz. Niestety juz sie nie ucze wiec nie mam swiezycj info

Postac Odpowiedz

W liceum mieszkałam w bursie. Dostawałam 50 zł na tydzień plus opłata za bursę (około 200 zł miesięcznie). Obiady albo z domu, albo sama robiłam (15 zł za obiad to było za dużo, a tańszej stołówki w mieście nie było). Cały miesiąc to niecałe 500 zł. Przeżyłam.

Studia: dostawałam 1000 zł miesięcznie. To było dla mnie tak dużo, że oszczędzałam około 200 zł miesięcznie (za akademik płaciłam 350 zł). Na drugim roku nie dostałam miejsca w akademiku, znalazłam pokój i zaczęłam pracę (dorywczą, za najniższą pensję). Po studiach miałam odłożonych ładnych kilkanaście tysięcy. Rodzice więcej niż 1000 zł miesięcznie mi nie dawali (czasem mniej, jak coś wypadło). Po zakończeniu przeze mnie studiów, mimo początkowego braku pracy, nie dostawałam nic.

Uważam, że moi rodzice zrobili dobrze - dostałam pieniądze na przeżycie, a na zachcianki musiałam sobie zapracować. A że nie odczuwam dużej potrzeby wydawania pieniędzy, to i udało mi się coś odłożyć.

WpogoniZaTrollami Odpowiedz

Aż musiałem założyć konto aby to skomentować, chodziłem do technikum bardzo oddalonego od domu i mieszkałem w internacie wynajmowałem mieszkanie a nawet dojeżdżałem samochodem i koszty miesięczne nigdy nie przekroczyły 1tys. Wiec może sprawdź to dobrze autorko, może coś to zmieni.

motofaza Odpowiedz

Autorko czy zdajesz sobie sprawę z tego że 2 tys z 5 tys. budżetu to dużo ? Nie wymieniłeś co to za szkoła dokładnie. Możliwe że jest jakaś alternatywa dla twojej szkoły która nie będzie nakładała takich kosztów. Przemysł także dojazd zamiast osobnego mieszkania ponieważ mysle, że to właśnie osobne mieszkanie generuje takie koszty. Średnio wynajęcie pokoju w małym mieście to koszt minimum 700 zł plus wyżywienie , transport i inne wydatki więc wyjdzie z 1200-1500 zł.

Shireal Odpowiedz

Może jakiś dziwny jestem, ale przez 3 lata w internacie z pełnym wyżywieniem i własnymi wydatkami zamykałem się w 1000... : /

Anyway, co na to Twój ojciec, Autorko? Rozmawiałbym raczej z nim, bo t on ma tutaj decydujące zdanie.

PrzezSamoH Odpowiedz

Jeśli dochód całej rodziny to 5,5 tys. to nie dziwię się Twojej mamie, bo pewnie was zwyczajnie nie stać.

MamaMuminka1234

Masz rację. Podzielić to na 4 osoby, to już tak pięknie nie wygląda. I co, mają oddać prawie połowę tego co zarobi tata? No kurde, nie dziwię się matce.

Zostaje 3,5 tys. Wiele rodzin (w tym rodzina mojej przyjaciółki która mieszka dwa domy dalej) żyje za taką kwotę normalnie + rodzice mojej mamy maja spora sumę na koncie i często wspomagają nas finansowo (robią opłaty co dwa miesiące i dają trochę mamie bo ona nie pracuje)

Klara589

Ja na studiach dostaje tysiaka na miesiąc. Mam za to opłacić wszystko i wyżyć. Uwaga.. Czasami uda mi się nawet odłożyć 200zł plus to co zarobię (300-500zł). To nie wiem skąd ci wyszło aż 2 tys. Potrzebne. Ludzie czasami tyle nie zarabiają nawet a utrzymują rodzinę.

Espersso

I co z tego, że wiele rodzin tak żyje? Niby dlaczego trójka domowników ma dość mocno zaniżyć standard życia, by było na zachcianki jednego?
Twoi rodzice mają zapewnić Ci warunki do rozwoju i Ci zapewniają. Skoro masz szkołę w okolicy to w ogóle nie ma dyskusji. To nie Twoje pieniądze żebyś się nimi rządziła. Budżetem domowym zarządzają rodzice i to sprawa między nimi jak je rozwiążą.
Wielu młodych ludzi zasuwa na swoje utrzymanie od podstawówki i nie biorą grosza od rodziców. Czemu z nich nie bierzesz przykładu?

PrzezSamoH

CzarnaWdowa - przykro mi, ale myślę, że Twoja mama wie lepiej, jak stoicie z finansami i to ona z tatą muszą podjąć decyzję, czy mogą Ci opłacić szkołę. Pieniądze Twoich dziadków nie są waszymi, a ich pomoc dobrowolna i dodatkowa. Nie piszesz nic o podjęciu zatrudnienia (tego "nawet w trakcie" nie biorę pod uwagę), więc oczekujesz, że swoim kosztem wszyscy będą spełniać Twoje zachcianki/marzenia. Zapewne wybierasz teraz szkołę średnią (prywatną), jesteś bardzo młodą osobą, a odnosisz się roszczeniowo do rodziców. Niestety w życiu nie zawsze dostajemy, to co chcemy. Jeśli tak bardzo zależy Ci na tej szkole to kombinuj a nie użalaj się nad sobą. Decyzję podjęłaś rok temu a nic nie piszesz o żadnych oszczędnościach na ten cel.

PrzezSamoH

BFMV - Skąd taki wniosek? Są małżeństwem i wspólnie (tak zakładam) podjęli decyzję, że matka pozostaje w domu i zajmuje się jedynie rodziną. W takim przypadku ma dokładnie takie samo prawo do pieniędzy zarobionych przez męża, jak on sam. To małżonkowie decydują między sobą, w jaki sposób będzie funkcjonować ich gospodarstwo domowe - kto i ile pracuje, jeśli oboje to czy pieniądze są wspólne, czy każde z nich ma swoje odzielne finanse.

Redhairdontcare

Skoro 3 osoby mają sobie poradzić z budżetem 3,5 tysiąca, to nie rozumiem dlaczego autorka ma dostać 2000. Przecież według jej obliczeń (osoby, która nigdy nie pracowała haha) powinno jej wystarczyć 1200zl na życie na poziomie

diq1 Odpowiedz

Lol.
2 tysiące?
Rozumiem, że to prywatna szkoła?
Bo mi na studia w dużym i drogim mieście na początku wystarczało 1200. Z czego 750 szło na czynsz za pokój.
I nie liczyłam każdej złotówki, normalnie chodziłam na pizzę i piwo ze znajomymi.
I nie dostawałam całej tej kwoty od rodziców, dorabiałam.

Nashi

Warszawa. Pokój blisko uczelni 1070 zł z rachunkami. 700 zł na życie przez miesiąc (bilet miesięczny, wyżywienie).
Tyle wychodzi i nie musi być to prywatna szkoła. Zależy co komu się trafi.

Procesor

1070? To po co pokój skoro wystarczy internat/bursa/akademik i już jest ponad 2 razy mniej? 700 na życie? To już ja się raczej zmieszczę w 500, a jem jak dzik (chłop prawie 2 metry) xd

Klara589

Nashi.. To wystarczy pokój nie blisko uczelni i za 500zł da rade znaleźć. Nie super wielki i świetny ale da się.

Nashi

Taki znalazłam. Jest bardzo ładny i duży. Ale cenowo jest rozstrzał co do mieszkań/pokojów w Warszawie blisko uczelni. Akurat na mojej są dwa cywilne akademiki więc i miejsc mało. W okolicy co szukałam to mało było ofert „do 600 zł”. A jak się jakaś pojawiła to równie szybko znikała. Mówię z doświadczenia po prostu jak cenowo wychodzi.

Nashi

A idąc tokiem rozumowania cięcia kosztów to po co w ogóle pokój? Można postawić namiot, zimą iglo i w ogóle tanizna ;)
A tak serio, fakt można wziąć pokój dalej od uczelni, ale trzeba tez brać pod uwagę dojazd.
Bursa czy akademik to spoko rozwiązanie ale skoro ojciec dziewczyny się zgodził na LEPSZE warunki dla niej to czemu ma nieskorzystać?

onct

@Nashi krótki opis wystarczył i wiadomo o jaką uczelnię chodzi. Teraz rzeczywiście, są tylko 2 akademiki, więc jestem w stanie zrozumieć, że tam nie mieszkasz - bardzo ciężko się dostać, wiem z doświadczenia. Ale można zaoszczędzić, naprawdę. Skoro i tak inwestujesz w bilet miesięczny, to dojazd nie powinien stanowić problemu - bez problem uj można znaleźć coś kawałek dalej, z dobrym dojazdem, a taniej. I tak, wiem co mówię, bo mieszkam w okolicy (10 minut autobusem od uczelni), płace wprawdzie 1000zł więcej, Ale jest to całe mieszkanie, koszt dzieli się na 2 osoby. I są tańsze oferty, owszem - jestem na bieżąco, kwestią jest tylko jak dużo wymagasz od pokoju

WaywardSon Odpowiedz

Kurczę, moi rodzice też wspierają mnie finansowo na studiach, ale na miesiąc wydaje mniej niż tysiąc, bliżej tysiąca, gdy przykładowo potrzebuję kupić nowe buty, czy leki, czy coś takiego. I tak się zastanawiam, jakim cudem uzbiarała Ci się aż taka kwota?

bazienka Odpowiedz

kaze ci kos isc do zawodowki w twoim miescie? idz do liceum czy technikum. mieszkaj w internacie. na pewno wyniesie to mniej niz tysiak miesiecznie, ja na studiaxh mieszkalam w internacie i koszt byl ok 100 za miesiqac plus dodatkowo wyzyenie
ale ksiezniczce sie pewnie zachcialo jednoosobowego pokoju na stancji i innych bajerow i prywatnej szkoly
jakby ci alezalo na tej szkole, to zrobilabys wszystko i zgodzilabys sie na kazde poswiecenie standardu zycia byleby sie tylko zgodzili, nie byloby zali w internecie
taka prawda

Zobacz więcej komentarzy (31)
Dodaj anonimowe wyznanie