#rxyQN

Nie utrzymuję kontaktu z dziadkiem i babcią od strony ojca odkąd skończyłam 14 lat. Ani mnie, ani im jakoś to nie przeszkadzało. Po 12 latach, będąc dorosłą osobą, zaczęłam mieć dziwne sny, w których główną rolę odgrywał mój dziadek. W przeciągu 4 tygodni śnił mi się 7-krotnie. W tamtym okresie pracowałam z jedną znajomą której każdy sen opowiadałam ze szczegółami. Na początku we śnie dziadek chorował, w każdym kolejnym było coraz gorzej, w ostatnim na łożu śmierci wskazał mnie palcem i krzyczał coś w rodzaju „ty mi nawet szklanki wody nie podałaś!”. Koleżanka kazała mi iść i odwiedzić go na cmentarzu, nie wiedząc, że dziadek żyje.

Dwa miesiące później przypadkiem okazało się, że dziadek w czasie moich snów umierał na raka jelit, niewyobrażalnie się męcząc. Podobno pytał o mnie, kiedy się pojawię, ale nikt do mnie nie zadzwonił.

Znajoma była ze mną, jak dostałam telefon z tą wiadomością. Ciarki przeszły i mi, i jej.
GrumpyMule Odpowiedz

Dziwne, ze nikt nie czul sie w obowiazku powiedziec Ci o stanie dziadka...szczegolnie, ze o Ciebie pytal.
P.S. zerwalas kontakty z jakiegos szczegolnego powodu?

Odpowiedzi (4)
Niezywa Odpowiedz

Po prostu przeczucie, może nie wszyscy ale sporo ludzi tak ma.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#yplxQ

Z Olą poznałyśmy się dzięki stronie Wattpad, gdzie obie pisaliśmy swoje amatorskie książki. A że to czasy trochę odległe, nie było tam zbyt wielu prac po polsku, a pomijając różne ''fanfictions'' oraz ''q&a'' czy inne oparte na anime książki - było tam naprawdę malusio konkretniejszych pozycji. Stąd i ona, i ja, wpadłyśmy na swoje publikacje dość prędko (tzn. na świeże prace, wciąż niezakończone - nie te roczne albo starsze). Najpierw to ona zaczęła czytać moje próby literackie, zawsze zostawiając miłe komentarze lub uprzejme uwagi. Potem to ja z ciekawości odwiedziłam jej profil oraz jej prace, zazdroszcząc dziewczynie talentu i drygu wraz z nietypowymi pomysłami na tematy. Wszyscy zostawiali jej słowa, że powinna wydać swoje tomiki poezji lub dokończyć czym prędzej jakąś książkę, by mogła ją wreszcie dać do druku i do szerszej grupy odbiorców. Ja to popierałam, i jej to napisałam w prywatnej wiadomości, dalej na Wattpad.

Tak się poznałyśmy i tak przerzuciłyśmy się po dwóch latach na Facebooka, gdzie wygodniej było pisać i szło wysyłać sobie zdjęcia czy filmy. A potem byłyśmy w czasie, w której nasza znajomość miała już pięć lat - i nadal nie widziałyśmy siebie na żywo poza zdjęciami, filmami, wieloma wiadomościami głosowymi i połączeniami (bo nr tel. swój wzajemny sobie dałyśmy). Zdecydowałyśmy się umówić na kawę w mieście, które obie miałyśmy w połowie naszej drogi do siebie - obie byłyśmy z dwóch krańców Polski, trochę kombinować trzeba było, ale stwierdziłyśmy, że to robimy.

Przejechałam niemal 300 km na darmo. Dojechałam do miasta z umowy, poszłam z mapami Google pod wybraną kawiarenkę i już się miałam rozpłaszczać, kiedy zadzwoniła Ola. Odebrałam. Powiedziała, że nie może przyjechać, bo coś jej wyskoczyło. Choć byłam wściekła, przełknęłam to z szacunkiem na granicy cierpliwości. Poszłam sobie na tę kawę sama, a później wróciłam do domu.

Ale w tym momencie kontakt się urwał. Ola przestała odpisywać na wiadomości, przestała odpowiadać na telefony i SMS-y, usunęła też konto na Wattpadzie. Nie umiałam się z nią nijak porozumieć. Zostawiałam jej miliony pytań, nawet martwiłam się, że coś się stało.

Gdzie przepadła, nie wiem. Nie mam możliwości kontaktu z nią poza pojechaniem wielu km do jej rodzinnego miasta, na co nie umiem się zdobyć. Dziwnie mnie przed tym krokiem coś wewnątrz blokuje.

Nie rozumiem, co się stało.
Msciwoj82 Odpowiedz

Może było jej tak strasznie głupio że nie przyjechała
Może ma jakiś problem fizyczny o którym nie mówiła i chorobliwie się go wstydzi, np. otyłość albo niepełnosprawność
Może skłamała na temat wieku, ma 13 lat - albo 93?

Owsiankozerca Odpowiedz

Ukradła twoją książkę i wyda ją pod swoim nazwiskiem.
Jest facetem i mu się nie spodobałaś.
Jest lesbijką i stchórzyła.
Chciała urwać kontakt już wcześniej, ale nie wiedziała jak.
Wybierz któryś powód i poszukaj innych znajomych.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#f8D5W

Miesiąc temu zmarła moja mama. Nagle, niespodziewanie, pękł krwiak i koniec, nic nie dało się zrobić. Przeżycie okropne, ciężko się nam pozbierać, ale dziś zdarzyło się coś, co dało mi nadzieję.

Jechałam na zakupy ruchliwą drogą z sygnalizacją świetlną. Stanęłam na światłach, czekam na zielone, doczekałam się. Zielone, wciskam gaz, a samochód nie chce ruszyć. Zdziwiłam się, bo auto na pewno sprawne, mąż mechanik niedawno wszystko sprawdzał i auto chodziło jak igła. No trudno, cisnę znowu - dalej nic, nie ruszam.

Nagle przed nosem zauważyłam rozpędzonego tira, który przejechał na czerwonym świetle... Ja w szoku. Nie powiem, roztrzęsłam się, bo gdybym wjechała na krzyżówkę, to pewnie bym tego nie przeżyła. Po chwili odpalam auto i... bez problemu ruszam.

Mówcie co chcecie, ale ja naprawdę wierzę, że moja mama dalej nade mną czuwa.
Kacperoo Odpowiedz

Wow aż mnie ciary przeszły

Odpowiedzi (5)
Qzin Odpowiedz

Wiecie dlaczego wszystkie wyznania są, że przez takie opóźnienie się udało uniknąć tragedii? Bo osoby którym zgasł silnik i przez to wjechały chwilę później pod tira i zginęły nie są w stanie opowiedzieć swojej historii. Takie sytuacje występują po równi często zarówno z tragedią jak i z szczęściem.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#JiCIM

Mam młodszego brata, który od dziecka fascynuje się żołnierzami itd.

Lata temu, gdy musiałem się nim opiekować w wakacje, a chciałem sobie pograć na kompie, wymyśliłem sposób, żeby go czymś zająć. Kazałem mu być stróżem jak prawdziwy żołnierz i chodzić wokół domu przez 10 minut sprawdzając, czy wszystko okej. Mały podchwycił temat i spokojnym, lecz dziarskim krokiem krążył wokół domu z plastikowym karabinem w ręce i patrolował okolicę.

Niestety mam wcielonego diabła w duszy i czas przedłużyłem do godziny, potem dwóch, a ja sobie spokojnie grałem. I tak przez kilka dni :D

Skończyło się, jak mama się dowiedziała o jego patrolach i dostałem szlaban na kompa.
Joule Odpowiedz

W sumie to nie zrobiłeś nic złego. Zorganizowałeś mu czas? Zorganizowałeś! 😁

NOTHING000 Odpowiedz

Fascynacja militariami została z twoim bratem?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#O9FEi

Wczesna klasa podstawówki. Poszliśmy po szkole z kilkoma najbliższymi kumplami na pobliski poligon, gdzie było od groma i jeszcze trochę jaszczurek. Każdy z nas złapał jedną i miał ją przygarnąć, to miało być takie łuhuuu-superowe i w ogóle. 

Kiedy wróciłem do domu ze swoim "Ignacym", bawiliśmy się świetnie, dopóki nie ścisnąłem go tak, że jego ogon postanowił pójść własną drogą. Jako dzieciak nie wiedziałem, co to są konwulsje, więc mało nie narobiłem pod siebie ze strachu, bo byłem w szoku, że... zarówno oderwany ogon, jak i pozostała część Ignacego zaczęła panicznie wierzgać.

Do tej pory zastanawia mnie mój pierwszy, paniczny odruch. Pognałem do szafki z narzędziami ojca, wyjąłem z niej młotek, po czym z całej siły przyłożyłem nim obu częściom Ignasia...

Do tej pory mam wyrzuty. Ignacy, jeśli jesteś gdzieś tam nad nami, wybacz!
Szturchnijbutem Odpowiedz

Ten gatunek jaszczurek żyjący w Polsce odrzuca/gubi ogon w sytuacjach zagrożenia życia. Jest to mechanizm obronny pozwalajacy na wymykanie się drapieżnikom. W artykułach piszą, że ten ogon im później odrasta. Także nie oderwałeś Ignacemu ogona ani nie wił się on w konwulsjach. Ogon wił się dla odwrócenia uwagi a Ignacy starał się uciec. Czyli gdybyś nie przyłożył mu młotkiem a go wypuścił to by sobie chłopak pożył. Szkoda, że wiedza na temat zamieszkujących naszą Polskę zwierząt jest tak mało powszechna.

Odpowiedzi (4)
pizzapepperoni Odpowiedz

Dlatego potrzebna jest edukacja, również ze strony rodziców. Empatii dla żywej istoty czasami nie da się nauczyć...

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#tpLNM

Moi rodzice postanowili kupić mi większe dwuosobowe łóżko, a moje poprzednie jednoosobowe po prostu komuś oddać. Było zadbane, do lekkiego wyprania, różowe i w ogóle strasznie "dziewczyńskie". Do dziś je wspominam.

W naszym bloku mieszka rodzina z trójką dzieci, w tym dwie dziewczynki. Nie można powiedzieć o nich patologia, ale idealną rodziną też nie są. No ale wiedzieliśmy, że im się nie przelewa i ojciec postanowił, że pójdzie piętro wyżej i zapyta, czy łóżko może chcą. Chcieli. Z ochotą wzięli! Łóżko miałoby być dla najstarszej dziewczynki, widziałam jej szczęście na buzi. I tak historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie to, co wydarzyło się kilkanaście dni później.

Rodzice tych dziewczynek wnosili MOJE łóżko do bloku obok. Jak się dowiedziała potem moja mama, łóżko zostało sprzedane za dwie stówy....

Tak się wychodzi na pomocy "biednej rodzinie".
LeelaTuranga Odpowiedz

Jak biedowałam i dostawałam prezenty z górnej półki też w głowie przeliczałam to na kasę i często wychodziło, że więcej bym zyskała sprzedając tę rzecz i kupując odpowiednik w rozsądnej cenie lub obywając się bez tej rzeczy. Nie sprzedawałam ich tylko ze dlatego, żeby nie zranić uczuć darczyńców. Jedyny prezent jaki chciałam zachować dla siebie to była lalka barbie - miałam 7 lat. Niestety akurat TĘ lalkę musiałam oddać, żeby siostra się cieszyła. Żeby nie było, ona też dostała lalkę tej samej klasy, tylko jej była brunetką, a moja blondynką...

Ogólnie przekazywanie takich darów (nie mówię, że tak było w Twoim przypadku, może dziewczyna potrzebowała nowego łóżka) czasem bywa tak, jakbyście bezdomnemu dali narty, żeby sobie mógł szusować w Aspen...

Achnoniewiem Odpowiedz

Z drugiej strony przecież też mogliście sprzedać to łóżko. Jesli już oddaliście to to sprawa obdarowanego, co z nim dalej zrobi, może 2 stówy były im bardziej potrzebne niż stary mebel, może dostali akurat inny w podobym czasie, może jednak coś im nie odpowiadało w tym łóżku. Trochę to brzmi, jak oczekiwanie wdzięcznosci...

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#eotc0

Kiedy miałam może z 10 lat, w naszej wiosce bardzo często były przerwy w dostawie prądu i wody w domu. I właśnie w taki dzień zostałam w domu sama ze starszą siostrą.

Ona przy świeczce uczyła się kuchni. Ja miałam swoją świeczkę i z nudów poszłam do pokoju, w którym na samym środku pokoju stała lampa z abażurem i frędzelkami na dole, bardzo modna w tamtym czasie. Przechodząc obok tej lampy pomyślałam "a co by było, gdyby"... No i podeszłam z tą świeczką do tych frędzelków, przyłożyłam płomień i wiadomo, sprawy potoczyły się bardzo szybko. Lampa zaczęła płonąć, a ja oczywiście zamiast wołać pomocy, to poleciałam po wodę (której praktycznie nie było) i nalałam sobie ledwo kubek. Wpadam do pokoju, leję na ten abażur i nic! No to dalej po następny kubek, i tak kilka razy.

Na całe szczęście tata zdążył wrócić do domu. Wszedł na korytarz i patrzy, a tam przez szklane drzwi "świeci się" abażur. Wpadł do pokoju, szybko wyciągnął lampę na dwór i ugasił ją w końcu.

Oczywiście ochrzan był nieziemski, ale ja do dnia dzisiejszego wszystkim mówię, że to przez przypadek, a nie z myślą: "a co by było, gdyby"...
tramwajowe Odpowiedz

Przypomniało mi sie jak ja omal starej drewnianej chałupy nie spaliłem. Po 30 latach to mnie tak przeraża że nawet nie dam rady tego tu opisać. Cud nas uratował, bo na logikę to nie ma wytłumaczenia.

Odpowiedzi (4)
Niezywa Odpowiedz

Zabawa z ogniem żadnemu dzieciakowi na plus nie wyszła.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#P8mz3

Jesteśmy młodą rodzinką. Żyjemy bez ślubu, łączy nas kredyt na dom i roczne dziecko.

Byliśmy szczęśliwi i planowaliśmy dziecko. Udało się, zaszłam. Partner wspierał mnie jak mógł, rozpieszczał, ogólnie sielanka. Do czasu, aż wkradła się moja zazdrość. Zazdrość o jego dwie "przyjaciółki" -  Anię i Karolinę. Pisywał z nimi regularnie, ale z początku nie doszukiwałam się niczego złego, poza tym mieszkamy za granicą, a one w Polsce.

Coś mnie tknęło i zaczęłam szpiegować jego komórkę. Widziałam wszystko co robi. Dowiedziałam się, że jeszcze nie będąc ze mną zarywał do Karoliny, ale dostał kosza i pozostali w przyjaźni. W konwersacjach Ania uświadomiła mu, że Karolina jest w nim zakochana i w sumie to chciałaby, żeby coś z tego wyszło, ale że ja już byłam w ciąży, to tak trochę nie bardzo.

Będąc w Polsce na urlopie, w tajemnicy wynajął samochód specjalnie po to, żeby spotkać się z Karoliną. Wysyłał jej kwiaty i książki na urodziny.
Pokłóciliśmy się o to, powiedziałam, że o wszystkim wiem, i dlaczego trzymał to w tajemnicy. Starał się mnie przekonać, że to nic i to my jesteśmy już rodziną i dziecko jest najważniejsze. Nasze stosunki się oziębiły i kazałam mu wybierać: albo ja i dziecko, albo ona/one. Zerwał z nimi kontakt.

Po kilku miesiącach nasza relacja się poprawiła, dziecko urodziło, wszystko było dobrze. Do czasu...
Nie wiem, czy to już z nudów na macierzyńskim, ale przejrzałam jego telefon. Odnowił z nimi kontakt, z K zaczął nawet już flirtować i dzwonić (podpisał ją inaczej w telefonie).
Nie wiem w sumie co dalej. Rozważam polubownie odejście z dzieckiem, ale wiąże nas kredyt, albo próbę wskrzeszenia naszej relacji, ale wiem, że teraz to już w ogóle nie będę mogła mu zaufać.
Poza tym jestem DDA, bardzo ciężko nawiązuję bliskie relacje, mój poprzedni związek był wyniszczający, a przy obecnym partnerze znalazłam szczęście. Myślałam, że już tak zostanie, ale bez zaufania będzie ciężko.
Wtorek09 Odpowiedz

Kiepsko, żeby dziecko dorastając widziało model rodziny, w której mężczyzna za grosz nie ma szacunku do kobiety, a i ona nie ma szacunku do siebie, skoro z nim jest.
Dasz sobie radę sama. Kredyt zawsze da się ogarnąć, ktoś kogoś spłaci lub sprzedacie dom. Na pewno to nie może być jedyny czynnik scalający rodzinę.

Odpowiedzi (5)
Angel12345 Odpowiedz

Wasz związek ewidentnie nie ma szans. Facet twój to idiota. Zacznij planować życie bez niego.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (23)

#3GDQe

Ostatnio podczas jakiejś imprezy rodzinnej przeglądaliśmy albumy. Mam dwie siostry, każda z nas ma swój album, więc przeglądaliśmy wszystkie po kolei. No dobra, taki był zamiar. Najpierw najstarszej, potem średniej (mój), jednak do ostatniego nie doszliśmy przez jedno zdjęcie...

Album pełen moich zdjęć był przekomiczny, ponieważ jako małe bobo byłam łysa i miałam genialne miny. Oglądamy sobie, raz na jakiś czas wybuchając śmiechem. Aż do pewnego momentu.

Na jednej stronie jako pierwsze było bardzo ładne zdjęcie mnie na jakimś polu campingowym. W tle namioty, ludzie w całkiem ładnych ubraniach, motocykle, auta i inne takie. Stoję sobie w biało-niebieskiej koszuleczce w paski i gatkach. Ogólnie wyszłam przyzwoicie, więc pokazują na nie palcem mówię:
- O, patrzcie jakie fajne!
Nagle rodzice i starsza siostra wybuchają głośnym śmiechem. Ja nie wiedząc, o co im na wszystkie choinki świata chodzi, pytam się, dlaczego się tak śmieją. Odpowiedź była prosta.

Na tym campingu był zjazd motocyklistów. Ja bardzo zafascynowana panami z brodami w skórzanych kurtkach, przy których stały wypasione maszyny, podeszłam do jednego z mamą i zaczęłam wyciągać rękę w jego stronę. Bardzo miły mężczyzna pomiział mnie brodą, trochę się pośmiałam, jednak gdy z powrotem się wyprostował, mała ja ponownie wyciągnęłam rękę. Tym razem sprecyzowałam swoje żądania mówiąc "daj!" i skacząc, pokazując małą rączką na kask. Brodacz podał mi przedmiot z uśmiechem na twarzy, a ja zabrałam go i odbiegłam kilka kroków dalej. Mama zaczęła rozmawiać z przesympatycznym panem, przez co i on, i ona stracili zainteresowanie moją osobą.
W oddali zauważyłam jakieś dziecko, które sika, bądź robi co innego, do nocnika. Mając na sobie majteczki, z powodu braku pampersów, nagle uświadomiłam sobie, że też chce mi się załatwić. Sikałam w majty wiele razy, ale tu chodziło o coś grubszego. Chyba głupio mi było zesrać się do majtek, albo natchnął mnie ten dzieciak w oddali, ale w jednym momencie położyłam dar od motocyklisty na ziemi, ściągnęłam majtki, usiadłam i z zadowoleniem na twarzy zrobiłam swoje do kasku...

Na szczęście poszkodowany miał niezły ubaw z tej sytuacji.
PeknietyBalonik Odpowiedz

Całe twoje życie trzymali to w tajemnicy, toż to historia na każde rodzinne spotkanie przecież.

Odpowiedzi (1)
pizzapepperoni Odpowiedz

Jezu, to najdłuższa historia z Chwili dla Ciebie jaką przeczytałam.

Zobacz więcej komentarzy (7)

#gqsex

Bez zbędnych wstępów...
Niektórzy udają orgazm, a ja udaję, że go nie mam. Nie wiem jak to zmienić.
Ogólnie bardzo wstydzę się to w jakikolwiek sposób zasygnalizować, kompletnie nie wiem jak to zmienić.
PablooS Odpowiedz

Może komentarz nie do treści wyznania, ale popatrzcie na kod, pasuje trochę do tematu :D

Tratator Odpowiedz

Ale w sumie po co masz to sygnalizować? Ważne w tym momencie jest Twoje odczucie, i jeśli nie masz ochoty krzyczeć, czy jęczeć głośno to tego nie rób. Tylko nie tłum niczego w sobie. No i informuj partnera, że ten orgazm był, pewnie chciałby wiedzieć ;)

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie